niedziela, 24 maja 2026

Garść wrażeń ze spaceru w Ogrodzie Botanicznym PAN w Powsinie

Do ogrodu wybrałyśmy się z koleżanką w okresie kwitnienia różaneczników i azalii. Posiada on bogatą ich kolekcję, ale o tym opowiem później. 
 

Pierwsze wrażenie zaraz po wejściu do ogrodu jest niezbyt powalające – przed nami rozpościerają się rozległe przestrzenie, trawniki z pojedynczymi okazałymi drzewami (takie okazy to solitery, szczególnie eksponowane w ogrodach). Pomyślałam sobie, że chyba nie będzie to porywający spacer. 
 

Na szczęście się myliłam. Pierwszym nieoczekiwanie miłym akcentem było spotkanie z doskonale mi znanym z czasów studenckich Janem Baudouin de Courtenay. Każdy filolog zna nazwisko tego wybitnego językoznawcy XIX wieku. Skąd on się wziął w ogrodzie botanicznym? Otóż przez centrum ogrodu prowadzi Aleja Polskiej Akademii Nauk. Jest ona wysadzona 20 młodziutkimi lipami – powstała w roku jubileuszu 70-lecia PAN – 2022. Każda lipa reprezentuje jednego wybitnego polskiego uczonego lub pisarza, a ławeczka pod nią ma plakietkę z cytatem z eseju poświęconego postaci „właściciela” drzewka.
 
za jakieś 20 lat będzie to imponująca aleja
 
Głębiej w ogrodzie można przejść inną aleją. Nosi ona imię Marii Skłodowskiej Curie, a została założona w roku 1998 z okazji 100. rocznicy odkrycia radu i polonu. Ławeczki pod dorodnymi bukami informują o noblistach, którzy te drzewa zasadzili. Można więc posiedzieć tu kilka chwil w „towarzystwie” wybitnego uczonego i jego dzieła. 
 

Skromnie po lewej stronie ogrodu przycupnęła oranżeria. Warto i tu zajrzeć, żeby przenieść się a to w tropiki, a to na pustynne suche przestrzenie. 
 

Trzeba tylko dokładnie zamykać drzwi, żeby uniknąć mieszania się klimatów różnorodnych okolic. 
 
tak kwitnie oleander
 
a tak krynia biała, czyli ponętlin
 
W jednym pomieszczeniu drzwi muszą być otwarte – to dział roślin mięsożernych. Urocze te istotki mają drobniutkie kwiatuszki i lepkie listki, które służą do zdobywania pokarmu. 
 

Poza oranżerią pogoda coraz lepsza, spacerujemy więc między rabatami roślin uprawnych, ziół, roślin przyprawowych. 
 
potężny dąb szypułkowy, a obok sałata, kalarepa i inne zwyczajne rośliny
 
Na rabatach kwitną znane nam z ogrodów byliny. 
 
czosnek ozdobny
 

kosaćce
łubin

Nad jednym ze stawów urzeka donośny żabi koncert, który trwa tylko rano, kiedy wracamy nad staw w południe, cicho tam i spokojnie.  
 


Już od wejścia rzuca się w oczy sztuczny pagórek ze skałami i roślinnością polskich gór. 
 
 
Spaceruje się tu miło i bezpiecznie. Wrażenie autentyczności potęguje profesjonalnie znakowany szlak czerwony. Dzięki niemu poczułam się jak na wycieczce w górach. 
 
 


Jeśli komu mało atrakcji, może się ze mną przenieść do krain orientalnych. A tu na polanie rozgościła się altana – pagoda otoczona krzewiastymi peoniami.
 

 
Przyznam, że nigdy tych krzewów nie spotkałam; czytałam o nich w książkach, ale nie przypuszczałam, że są tak pełne uroku.
 

Kwiaty mają duże, w intensywnych barwach i wielu odmianach. Jest się czym zachwycić. 
 


W ogrodzie jest jeszcze drugie stanowisko tych peonii w pobliżu dobrze nam znanych piwonii. Te jednak jeszcze nie kwitną – nie szkodzi, peonie nadrabiają za wszystkie kwiaty. 
 

Pora wreszcie dotrzeć do alei różaneczników i azalii. 
 

Jak się okazuje obie te rośliny nie są identyczne. Obie są rododendronami. Różaneczniki nie tracą liści na zimę, azalie zaś gubią liście jesienią. Teraz, kiedy kwitną, jest to w gruncie rzeczy mniej istotna informacja dla laika, który po prostu zachwyca się bogactwem kwiecia i aromatu.
 



Szczególnie pięknie pachną żółte różaneczniki, których duża grupa występuje w pobliżu północnego wejścia do ogrodu. Kiedy oddalamy się od nich krętymi alejkami na południe, spotykamy już, zdaje się więcej azalii. 
 


Nawet, jak ktoś nie przepada za kolorem różowym, tu się nim zachwyci, takie te krzewy piękne. 
 

Czytałam na stronie ogrodu, że najstarsze rododendrony rosną w pobliżu willi Janówek. To willa, w której przedwojenne wakacje spędzała rodzina wybitnego artysty Wojciecha Fangora, którego prace oglądaliśmy swego czasu na wystawie w Orońsku (tu link). 
 

Nazywana jest również Fangorówka. Młody Wojciech jest autorem malowidła „Plejady” na plafonie salonu willi. 
 
 
W kilku pokojach można oglądać wystawy czasowe, teraz jest niezwykle kolorowa prezentacja prac malarskich Misi Konopki oraz ceramiki artystycznej Bożeny Wiślickiej i Marcina Witkowskiego.
 

Nie jest to jedyna prezentacja sztuki na terenie ogrodu botanicznego – tu i ówdzie można zauważyć ciekawe rzeźby. Mnie najbardziej spodobały się te dwie:
 


Nie chcę już dłużej dręczyć czytelników nadmiernie rozbudowaną relacją i dlatego w tym momencie musi nastąpić zdecydowany koniec relacji, chociaż ogród ma dużo więcej do zaoferowania, ale to już sobie sami zobaczcie.  
 
Zdjęcia mojego wyrobu

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz