Zboża jeszcze niezżęte. Warto więc wybrać się w pola i
nacieszyć ich letnią „malowaną zbożem rozmaitym” wersją.
Wyszukałam nowe polne
tereny. Nie było pewności, jakie tam te pola zastaniemy, wyruszyliśmy więc w
nieznane.
Na szczęście minęły już wieki od czasów, kiedy ten zamek - własność biskupów krakowskich - służył jako więzienie dla niepokornych (zwłaszcza duchownych). Szczególnie złą sławą „cieszyły” się lochy wieży zamkowej. Dla nas wieża była punktem orientacyjnym w powolnej wędrówce ku szczytowi Góry Zamkowej (362 m n.p.m.) z położonych u jej stóp Babic, wsi w powiecie chrzanowskim.
zalew "na dziko"
Kiedy byłam w Szewnie 9 lat temu (tu link) niebo było zwyczajnie błękitne. Ładne, ale niezbyt porywające. Teraz zaś zapewniło prawdziwy spektakl gry obłoków nad wsią i jej zabytkami.
gdzieś na szlaku
Był jeszcze czwarty towarzysz naszej wędrówki – wiatr, ale on hulał wśród najwyższych gałęzi drzew i prawie zupełnie go nie odczuwaliśmy. Recz jasna do czasu.