piątek, 16 sierpnia 2019

Pogodny spacer

Z powodu środowych opadów deszczu przenieśliśmy wycieczkę na czwartek. I słusznie, bo dzień od rana słoneczny, pogodny, choć początkowo dosyć zimny.
O poranku wyruszamy pociągiem w kierunku Starachowic. Tory na tym odcinku już po remoncie, ale podróż nadal się dłuży, bo maszynista musi jechać wolno, żeby trzymać się rozkładu jazdy. 

skarpa w Starachowicach

niedziela, 11 sierpnia 2019

I znów improwizujemy

Wybieraliśmy się do Bodzentyna, a tu niespodzianka – nasz najbardziej na świecie ulubiony bus przestał kursować w niedziele. Ot, przykrość. Zanim zauważyliśmy kartkę z informacją o tym fakcie, okazało się, że nie ma czym wyjechać na żadną trasę.
Odczekaliśmy prawie godzinę na autobus miejski, który nas zawiózł na skraj miasta, skąd pomaszerowaliśmy ulicą Kilińskiego w las. Trochę to dziwne się wydawało, bo zwykle wędrujemy tu w przeciwnym kierunku, ale przynajmniej jakaś odmiana się trafiła.
W pobliżu składnicy drewna weszliśmy na czarny szlak w kierunku Suchedniowa. Oj, nie był to dobry dzień na tę trasę – szliśmy w palącym słońcu, nawet drzewa niewiele dawały cienia.

 na szlaku

czwartek, 8 sierpnia 2019

Przynajmniej się nie kurzyło

Pogoda rano zapowiadała się nieźle. I na zapowiedziach poprzestała. Ale o tym potem.
Wyruszamy świetnym busem w kierunku Nadolnej. Mnie się wydaje, że bus tam nie jedzie, ale wsiadamy. Na szczęście kierowca, porządny człowiek, wie, że jednak tam jedzie i dowozi nas na miejsce. Przy okazji informuje, że staw w Nadolnej jednak nie jest wyschnięty i warto go zobaczyć.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Przez pachnący las tak wesoło, lekko iść *

Do lasu wyruszamy z Piły. W gruncie rzeczy, nic nowego. Na początku spotkanie z pomnikowymi dębami. Jest ich nadal 6, tabliczki przy nich blakną, trawa zarasta, ale dęby trzymają się mężnie. Niedawno poznałam ich imiona. Jeśli chcecie dowiedzieć się o  ich więcej, zajrzyjcie do artykułu pana Krzysztofa Woźniaka (tu link).

przede mną Bartłomiej, obok Zofia

poniedziałek, 29 lipca 2019

Co się odwlecze

…, to trafi na lepszą pogodę.
Tydzień temu zrezygnowaliśmy z planowanej wycieczki, bo zapowiadano opady i burze. Tym razem nie było takich obaw i mogliśmy wyruszyć na trasę zaplanowaną przez Jacka.
Już na starcie w Łącznej zafundował nam niespodziankę, bo poprowadził ładną polną drogą, którą jeszcze nigdy nie chodziliśmy. 

nasza trasa zaczyna się przy tym krzyżu z 1908 roku

czwartek, 25 lipca 2019

Będzie padać czy nie będzie?

Po obejrzeniu prognozy pogody spodziewaliśmy się słabych przelotnych opadów. Takimi się nie przejmujemy, ale wybieramy trasę niedaleko domu. Ta miała być prosta i zwyczajna, ale szykowała nam niespodzianki.

kwiaty w garnku - żeleźniaku 

niedziela, 21 lipca 2019

Cykoria podróżnik relacjonuje

Myślałam, że jestem dziewANNA albo kocANKA, no może jakaś babka albo jasnota. Wiedziałam, że kruszyna to już dawno nie jestem, ale miałam nadzieję, że może raczej serdecznik niż pokrzywa, a tu się okazało, że jednak nie. Oto ja, cała ja:

cykoria podróżnik