poniedziałek, 20 lutego 2017

O tym, jak udało nam się znaleźć kamieniołom w Gostkowie

Nie można powiedzieć, że jakoś nadmiernie często zaglądamy do Gostkowa. Czemu się nawet nie dziwię, bo do tej pory nie wiedzieliśmy, że jest tam taki ciekawy kamieniołom. Na mapie turystycznej Gór Świętokrzyskich jest wprawdzie zaznaczona w tej okolicy wychodnia skalna, ale… Szkoda gadać, źle jest zaznaczona.
Wyruszamy więc w niedzielę na poszukiwanie owego kamieniołomu. Dla uatrakcyjnienie trasy startujemy w Gilowie, z którego prowadzi w kierunku Gostkowa szlak konny. Dróżka leśna niebrzydka, ale śnieg na niej rozmiękły, ciężko się idzie. Jakoś brniemy. Nikt nie narzeka.
W Gostkowie przechodzimy na nawigację z pomocą mapy, której fragment otrzymałam od kolegi Andrzeja Staśkowiaka. Ta mapa przynajmniej wskazuje miejsce, gdzie ten kamieniołom się znajduje – znak szczególny – linia wysokiego napięcia.
No to trzymamy się tej wskazówki i przedzieramy się przez teren, który niegdyś był polem, a teraz to zarośnięty drzewkami ugór. Buty lekko łapią wilgoć, ale my twardo idziemy na południowy wschód. 

krzaki łapią, brudzą, a my twardo do przodu 

niedziela, 19 lutego 2017

O kryształach dla każdego

Tak, proszę państwa, kryształowa cukiernica nie jest kryształem, ale już wsypany do niej cukier – i owszem. Piasek i śnieg też. A ileż fascynujących kryształów spotkamy w salonie jubilerskim! Nie wszystkie będą dostępne dla naszej kieszeni, ale popatrzeć na jakiś najdroższy na świecie jadeit – czemu nie? No i czy nasze ulubione elektroniczne cacuszka byłyby tym, czym są, bez kryształów? Pewnie wcale by ich nie było. 


środa, 15 lutego 2017

Wycieczka niezbyt atrakcyjna, ale przyjemna

Pogoda we środę zachęcała do wyjścia z domu, więc wybraliśmy się na niedługi spacer – 16,4 kilometra nam wyszło.
Na trasę wystartowaliśmy w Występie, gdzie się bardzo ładnie rozgrzaliśmy podchodząc pod górę. I właściwie przez cały czas było nam ciepło, bo temperatura powietrza z biegiem czasu się podnosiła. 

poniedziałek, 13 lutego 2017

Skałki na zimowo

Dlaczego tak? Bo zima przecież. To i skałki się trochę przyodziały, żeby wyglądać stosownie.
Lekki zawód sprawiła pogoda, bo podobno miały być przebłyski słońca. No i były, jak już na stacji czekaliśmy na pociąg. Dlatego też skałki w odcieniach szarości przeważnie.
Gdzie te skałki? Na trasie z Brodów Iłżeckich do tychże Brodów – pętelka taka.
Do pierwszych skałek idziemy ulicą Szkolną, a potem Podgórską w Brodach. Ta druga, jak sama nazwa wskazuje przebiega u podnóża sporego wzniesienia o raczej stromych zboczach. Panowie postanowili mimo wszystko się na nie wdrapać. Na szczęście udało im się też zejść, co już nie jest takie łatwe, ale jednak wykonalne.
Tu spotykamy wychodnie skalne, nieczynny kamieniołom zamieniony przez nieznanych sprawców w dół z telewizorami i przyjemne ścieżki.

wychodnia skalna kamieniołomu w górnej części wzgórza

niedziela, 5 lutego 2017

Śladami powstania styczniowego


W naszym rejonie uroczyście wspomina się rocznice powstania styczniowego. Uroczystości trwają 3 dni i odbywają się kolejno w kilku miejscowościach.
Wiem, że jesteśmy już mocno spóźnieni z relacją, wszystkie media pokazały z najdrobniejszymi szczegółami całe uroczystości. Trudno.
Ale ja dopiero teraz otrzymałam przesyłkę ze zdjęciami naszego kolegi – Mieczysława, który uczestniczył w tegorocznych obchodach. 

Wszystko zaczęło się 21 stycznia na rynku w Szydłowcu.

piątek, 3 lutego 2017

Sfinks, Holender i wędrówka

I gdzież to, proszę państwa, byliśmy? W Egipcie? Holandii? W Krainie Czarów?
Co się będę rozdrabniać, poczytajcie i obejrzyjcie – samo się wyjaśni.
Przypominam – skończyliśmy oglądać zabytki Szewny, więc skąd tu teraz Sfinks? Kiedy podadzą wielbłądy?
Otóż, nie czekamy na karawanę – ruszamy pieszo na południe. Kierunek - Sfinks!

przydrożna figurka w Szewnie

czwartek, 2 lutego 2017

Częstocice i Szewna, czyli warto zajrzeć do Ostrowca

Wysiadamy z naszego ulubionego pociągu w Ostrowcu Świętokrzyskim. I tym razem nie spotykamy Kamiennej na starcie. Możemy jednak poznać parę ciekawostek z historii miasta.
W pobliżu dworca kolejowego przechodzimy obok miejsca straceń z roku 1943. Potem zaglądamy nad zamarznięty staw przemysłowy.

miejsce pamięci przy ostrowieckim dworcu kolejowym (szkoda tylko, że orzeł nadal bez korony)