niedziela, 16 lutego 2020

Andrzej wybrał nam trasę

Przedstawiłam dwie do wyboru. Zobaczcie, co wybrał Andrzej.
Startujemy w Stawie Kunowskim. Na początku jest odrobina asfaltu (oj, tego nasz Andrzej nie lubi), ale możemy obejrzeć niewielką „galerię pod chmurką”. To wystawione na trawnik prace pana Ignaca. Po przejściu na emeryturę zaczął rzeźbić. Teraz wystawia swoje nadzwyczaj kolorowe rzeźby przed domem. Pozwolił je sfotografować. Obejrzyjcie. 

piątek, 14 lutego 2020

Nad Czarną i Krasną

I żeby nie przewiało. I może niewiele asfaltu. No i w lesie nie zginać.
Sprawdźmy, co z moich założeń udało się zrealizować.
Na trasie pojawiły się obie z zapowiadanych rzek. 

 Czarna

niedziela, 9 lutego 2020

Dobrze, że był mróz

To on był głównym warunkiem odbycia tej wyprawy. Miała być mroźna niedziela. Tylko tyle i aż tyle. No i była. Słońce dodała od siebie, za co jestem wdzięczna.
Kierowca busa wyrzuca nas na przystanku w pobliżu drogi do Krzyżki. Tłumaczy, jak iść. Dziękuję i idę zgodnie z jego radami. Nie wie, że chodziłam tą drogą więcej razy niż on ma lat.
Mróz daje niebrzydkie efekty na Kamionce. Woda lekko zamarzła. Lodowa kawaleria ruszyła do boju.

Kamionka między Ostojowem a Krzyżką 

poniedziałek, 3 lutego 2020

Jak się miewa Jackowa Stopa?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie należy udać się z wizytą do rzeczonej stopy.
Wyruszamy z Występy. Słońce świeci. Podobno padać ma dopiero od południa. Ale wiatr wieje mocno. Nawet ja nie zdejmuję kurtki. 

 ruszyliśmy ostro

środa, 29 stycznia 2020

Trzeba być elastycznym

Wymusza to sytuacja. Najpierw człowiek siedzi nad mapą, planuje, wymyśla trasę, a tu mu bus rano nie przyjeżdża. Twardziel się załamuje, elastyczny wsiada do innego busa i mimo wszystko jedzie na zaplanowaną trasę, ale musi wybrać wariant skrócony.
W tej sytuacji znaleźliśmy się w środę. Zamiast dojść leśnymi i polnymi ścieżkami do Grzybowej Góry nagle wysiedliśmy w niej z busa. Tyż piknie. Jedna trzecia trasy za nami. 
No to ruszamy na pozostały kawałek. 

na trasie 

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Jeszcze jedna świętokrzyska pętelka

Dwa tygodnie po pętelce wokół Łysicy przyszedł czas na pętelkę wokół Łyśca. Tylko wymagania były – żeby pogoda dobra była. Bo jak nie, to jechać nie warto. Trudno, się załatwiło i pogodę.

Święty Krzyż - pogoda zgodnie z zamówieniem 

środa, 22 stycznia 2020

Przelotne opady marznącej mżawki

…czyli prawdziwa katastrofa dla piechura. Zwłaszcza w mieście, gdzie kostka brukowa pokryta delikatną, ale za to piekielnie śliską warstwą lodu utrudnia chodzenie. Ślizgaliśmy się  okropnie, zanim udało nam się opuścić Bliżyn, gdzie z narażeniem zdrowia wysiedliśmy z busa prosto na oblodzony chodnik.
Na szczęście w lesie szybko zapomnieliśmy o niedogodnościach – mżawka chwilowo minęła, podłoże przyjemne do chodzenia.
Przeszliśmy przez most nad Kamienną i udali się leśnymi drogami na wschód.

takie zdjęcie stale robimy z tego mostu - tylko rzeka czasem wygląda tak, czasem inaczej