niedziela, 17 czerwca 2018

Leśne migawki


Szczerze przyznam – nie chciało mi się planować trasy na niedzielę. Potrzebne mi było coś lekkiego, łatwego i blisko domu. Kolega Ed podpowiedział mi trasę z Mroczkowa, która teoretycznie spełniała powyższe warunki. W praktyce zawsze jednak coś wyjdzie inaczej niż w teorii.
Trasa jest znana i często powtarzana. Do tego stopnia nudna, że nawet nam się fotografować nie chce. Bo i co? 

 obowiązkowe zdjęcie chałupy w Kapturowie

czwartek, 14 czerwca 2018

Pokażę panu widok z tarasu na rzekę zanim podadzą obiad*

Zanim ta sytuacja mi się w ogóle mogła przypomnieć trzeba było wysiąść z pociągu na stacji, na której pewnej wojennej nocy wysiedli Witold i Fryderyk. My wysiedliśmy rankiem. Nie czekał na nas woźnica, więc ćmielowską stacyjkę opuściliśmy pieszo. Literaccy bohaterowie udali się na południe – w kierunku Brzóstowej, my na północ – od razu w kierunku gościnnego dworu Amelii w Rudzie. 

przydrożna kapliczka w Ćmielowie 

niedziela, 10 czerwca 2018

Janek wybił się na samodzielność


Kolega Ed stopniowo przyucza nas do prowadzenia wycieczek. Mnie już wypuścił na szerokie wody i jakoś sobie radzę, a teraz Janek przygotował trasę, zabrał mapkę i poprowadził grupę na samodzielną wyprawę.

na starcie 

czwartek, 7 czerwca 2018

Teraz arboretum

Ostatnio na blogu pojawił się wpis o ogrodzie zoologicznym, potem wybrałam się do efektownego ogrodu w Młodzawach. I wreszcie nadszedł czas wizyty w arboretum.
Znajduje się ono w Puszczy Iłżeckiej, a dokładniej w Nadleśnictwie Marcule. Jest częścią Centrum Edukacji Przyrodniczej im. ks. bp. Jana Chrapka. Można tu dojechać wąskotorówką z Iłży, autem, rowerem czy autokarem (podczas naszego pobytu były chyba za trzy albo cztery wycieczki autokarowe). Można też dotrzeć pieszo. 

 jak widać Centrum Edukacji Przyrodniczej działa od roku 2006

piątek, 1 czerwca 2018

To jest moje, bo ja to robię i pilnuję, ale to jest wszystkich ludzi*

Tak mówił o swoich pracach ich twórca. Opowiem wam o nim.
Nazywali go "Bernasiem". Ale dumny był z imienia, które otrzymał na Chrzcie Świętym – Jan. 

portret autorstwa p. B. Głowali z Piekoszowskiego GOK

środa, 30 maja 2018

Dlaczego warto wybrać się do Młodzaw Małych?


Przede wszystkim, żeby odwiedzić miejsce, o którym piewca Ponidzia, Adolf Dygasiński, tak pisał: „Czym jest Rzym dla Europy, Częstochowa dla Polski, tym Młodzawy dla Ponidzia”. To sanktuarium Matki Bożej Bolesnej – piękny późnobarokowy kościół położony malowniczo wśród pól. Trzeba się do niego wspiąć na wzgórze, ale widok świątyni wynagrodzi wszelkie trudy. O, gdybyż się udało wejść do wnętrza, bo ono jest podobno jeszcze piękniejsze. 

wiem, należało pójść dalej, żeby oddać urodę położenia kościoła, ale miałam za mało czasu na "oglądanie kościółka"

poniedziałek, 28 maja 2018

Odpoczywamy

Przede wszystkim odpoczywamy od ambitnych wycieczek. Od długich dojazdów i przesiadek też. Mało tego – wstajemy późno.
I w końcu jednak wyruszamy na niedzielną wycieczkę wypoczynkową.
Wysiadamy w Gadce i ruszamy w kierunku lasu. I już jakby mniej odpoczywamy, bo odczuwamy ciepło. Narastające. Kto może, to się rozbiera z czego ma. Potem już nie będzie co zdejmować i trzeba trwać w ciuchach niezbędnych.

 na trasie

niedziela, 27 maja 2018

Wino, winnica i morze

Zaczęło się od wina. W filharmonii.
W ubiegłym roku przed koncertem „Najpiękniejsze tanga muzyki filmowej” miała miejsce degustacja win. Spróbowałam i zakochałam się. Moim ulubieńcem jest białe półsłodkie wino z Winnicy Sandomierskiej. Ale winnica proponuje i inne gatunki. 

jedno z sandomierskich win

czwartek, 24 maja 2018

Korzystajcie z pociągu do Sandomierza!

Zwłaszcza teraz, przed sezonem turystycznym. Taki pociąg kursuje na trasie Kielce – Sandomierz w środy do końca czerwca. Jest wprawdzie nieco zakamuflowany jako pociąg z przesiadką w Ostrowcu, ale nie ma żadnej przesiadki. Tylko kilka minut postoju na stacji. A potem kontynuacja luksusowej podróży. Bez tłoku, w miłej atmosferze.
Nasza grupka opuszcza pociąg w Dwikozach. Wyruszamy na spotkanie z przygodą i innymi niż znane nam pejzaże. 

 stacyjka Dwikozy

wtorek, 22 maja 2018

Tato, zobacz, jaka wielka koza!


- To nie koza, kochanie, to antylopa.
- Babciu, babciu, popatrz – antylopa!
I mała już wie, jak wygląda antylopa. Nauczyła się. Tatuś delikatnie poprawił błąd, żeby dziecko wiedziało, z jakim zwierzęciem ma do czynienia.   

 antylopa eland

poniedziałek, 21 maja 2018

Mój niedzielny eksperyment wycieczkowy


To trasa lekka, łatwa i przyjemna połączona z poszukiwaniem pięknych miejsc i nowych ścieżek.
Co do miejsc – bez problemu je znaleźliśmy w Piotrkowicach. Byliśmy tu małą grupką pięć lat temu, warto więc znów zajrzeć.
Na pierwszy ogień idzie wzgórze Tarnoskała – to miejsce do pewnego stopnia sentymentalne dla nas po tym, jak rok temu byliśmy w siedzibie rodowej Krasińskich w Maleszowej. Jedna z panien Krasińskich wyszła za mąż za  Joachima hrabiego Tarnowskiego. Ich syn źle znosił wilgotny klimat w Maleszowej i ojciec wybudował nową rezydencję rodu na malowniczym wzgórzu w Piotrkowicach. 

 brama do pałacowego parku

sobota, 19 maja 2018

Moc atrakcji

Gdzie? Kiedy? Jakich?
W Jagodnem. 18 maja w ramach Nocy Muzeów. Trzecie pytanie wymaga dłuższej odpowiedzi.
Jak oni to robią? Sala Muzeum Pamiątek Regionalnych  znów pęka w szwach. 

władze gminy, mieszkańcy i goście (nawet zagraniczni)

piątek, 18 maja 2018

Krakowski Kazimierz – moje pierwsze spotkanie

Może to dziwne, ale dopiero w tym roku pierwszy raz wybrałam się na Kazimierz. Lepiej późno niż wcale. No i może lepiej nie w sobotę, ale skoro już tylko akurat ten dzień był do dyspozycji…
Spacer po ulicach i uliczkach Kazimierza zaczynamy przy synagodze Tempel. Rzecz jasna zamkniętej. Możemy jedynie podziwiać ją z zewnątrz. Zajrzeć na sąsiadujące z synagogą podwórze  Centrum Społeczności Żydowskiej.

portal synagogi

środa, 16 maja 2018

Dwa kościoły

Zaczniemy od młodszego.
To późnogotycki kościół pod wezwaniem świętego Prokopa w Krzcięcicach (Jeśli gotycki jest młodszy, to jaki będzie starszy?!).
Jest dobrze widoczny z daleka, bo znajduje się  na wzgórzu. To kościół orientowany (prezbiterium zwrócone na wschód – tego się na tej wycieczce raz a dobrze nauczyłam) wybudowany z cegły i kamienia. 


wtorek, 15 maja 2018

Wszystko na świecie czasowe i przemijające *

Jeśli tą rzeczą przemijającą jest dom, to potrzebuje człowieka, który o niego zadba, bo jeśli nie…
No właśnie.
Wyobraźmy sobie najbardziej polski z polskich domów – dwór szlachecki. Taki z „Pana Tadeusza”. A teraz pozbawmy go wszystkich mieszkańców, co o niego dbali. Niemożliwe? A przecież tak było. W majestacie bezprawia odebrano właścicielom ich miejsca ukochane, dorobek pokoleń. 
Dodajmy upływ czasu i obcych, którzy się w cudzych domach szarogęsili. I mamy obrazki, które w tym wpisie zaprezentuję.

Na początku naszej wyprawy zaglądamy do Pawłowic niedaleko Sędziszowa. Tu Władysław Chwalibóg wybudował pod koniec 19. wieku piętrowy pałac, który otoczył rozległym parkiem.  
Nadszedł rok 1945 i pałac odebrano dawnym właścicielom. Był on siedzibą Uniwersytetu Ludowego, a później szkoły podstawowej. Ta szkoła działa tam do dziś. I może dzięki temu pałac jeszcze się trzyma.  

Pawłowice - pałac na wzgórzu

poniedziałek, 14 maja 2018

Non omnis moriar*


„Nie wszystek umrę” pisał  z wiarą w trwałość swego dzieła Horacy.
Nam udało się przekonać o trwałości niektórych dzieł rodu Lanckorońskich, którego ostatnia przedstawicielka, profesor Karolina Lanckorońska,  zmarła w roku 2002.
Wielowiekowa historia tego rodu jest związana i z naszym regionem. Przodkowie Lanckorońskich otrzymali od króla Kazimierza Wielkiego urząd wójtowski w Wodzisławiu. Miasto (obecnie wieś) było lokowane na prawie magdeburskim w czasach Łokietka. 

herb Lanckorońskich - Zadora nad jednym z portali kościoła p.w. świętego Marcina w Wodzisławiu  

czwartek, 10 maja 2018

Wąwozowy zawrót głowy

Tytuł sugeruje kolejną wyprawę w okolice Chmielowa i Kunowa. Nic nowego, pomyślicie. Nuda.
A może jednak nie?
Sprawdźmy.
Dla trójki uczestników środowej wycieczki cała trasa jest nowa. I już nie wszyscy się nudzą. Jest nieźle. A kierownictwo we właściwym czasie zadba, żeby było lepiej.
Na początek tradycyjne spotkanie z Kamienną w Chmielowie. Przy okazji wypada się przywitać z jednym z najpopularniejszych świętych – Janem Nepomucenem, którego dwustuletnia figura stoi w Chmielowie.

tradycyjne zdjęcie Kamiennej w Chmielowie 

wtorek, 8 maja 2018

Z Łagiewnik do Chmielnika

Zrezygnowałam z próby przejścia polami w stronę Lubani, żeby uniknąć kolejnego zapylenia.  Podobno w Lubani jest zabytkowy podworski park. Czy jest, pozostaje na razie zagadką, bo kompas mnie zmylił i skierował na drogę do Zrecza Dużego. 

droga z Łagiewnik do Zrecza

poniedziałek, 7 maja 2018

Droga przez mąkę

To tylko jedna z atrakcji niedzielnej wycieczki. Przyznam – nieplanowana. Ale niezapomniana. Po jej pokonaniu nasze buty i spodnie zmieniły kolor na piaskowy. Utrzymał się do pierwszego prania. 

 na "mącznej" drodze

czwartek, 3 maja 2018

Majówka na łonie przyrody

Gdzie ten łon? Zapytałoby dziecko. Odpowiadam – w Puszczy Iłżeckiej. Ostatnio bardzo ją polubiłam, bo nietrudno tam znaleźć proste leśne trasy, które jestem w stanie bez zgubienia grupy przejść od startu do mety. Mam wrażenie, że jeśli tylko dojazd będzie dogodny, to można tam wymyślać tras co niemiara.

zachwycenie

wtorek, 1 maja 2018

My, nienasyceni

Natura ciągnie turystów do lasu, szczególnie wiosną. Mieliśmy już okazję podziwiać  uroki przyrody na Pasmach Zgórskim i Posłowickim, ale nam ciągle mało. Najbliżej naszego miejsca zamieszkania jest Pasmo Klonowskie i tam też się wybraliśmy w ostatnią niedzielę. Pewnie większość uważa, że dominują tu klony. Być może trafiają się pojedyncze osobniki, ale głównie występują tu buki, rzadziej graby. 

widok na Pasmo Klonowskie i okolice Huciska

czwartek, 26 kwietnia 2018

Z Końskich do Stąporkowa

Można dotrzeć na różne sposoby. Nawet szlakiem. I tu bym się zastanawiała nad trafnością takiej decyzji. 
A jeszcze w styczniu 2015 zachwalałam szlak żółty z Końskich i planowałam ponowne przejście nim (tu link).
Teraz jest inaczej.
Startujemy w Końskich. Wędrujemy przez niewielki park z uroczym stawem.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Wycieczka w ciemno


Źle się dzieje ostatnio w naszej komunikacji autobusowej. Ubywa kursów, a jeśli już są, to w porach dla nas niedogodnych. Zdarza się często, że bus przyjeżdża z opóźnieniem, co uniemożliwia przesiadkę. Wtedy trzeba mieć plan awaryjny i wsiąść do busa,  który się napatoczy, pod warunkiem, że mamy mapę terenu, w którym będziemy się poruszać. Tym razem szczęście nam dopisało, ale to tylko dzięki busowi, który przyjechał przed czasem.
Na tę niedzielę zaplanowałem dojazd do Białogonu (dzielnica Kielc), a stamtąd przejście szlakiem czerwonym na Pasmo Zgórskie i dalej przez Pasmo Posłowickie i  Pasmo Dymińskie do Bukówki. 

Pasmo Zgórskie

sobota, 21 kwietnia 2018

Wszystko dla Ań!

Takie są Anie – nie zadowolą się byle czym.
Tym razem napawały się wycieczką w okolicy zalewu w Brodach. I wszystkiego tam było w bród.
Początkowo nasze turystki wędrowały południowym brzegiem zalewu. A tu woda, lazurowe niebo, mięciutki piasek pod stopami, zapach prawie nadmorski, ba, nawet szczeżuje. Ich obecność świadczy podobno o czystości wody. Wniosek – woda w zalewie w Brodach jest czysta. 

słońce zatonęło w zalewie 

czwartek, 19 kwietnia 2018

Wiosna wystrzeliła kwieciem i zielenią

Wkraczamy w szczególnie piękną porę roku. Wiosna rozgościła się na dobre. Najpiękniej jest teraz w okolicach Szerzaw i tam wyruszyliśmy na środową wycieczkę. 

na horyzoncie pasmo Bostowskie i Łysogóry

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Wiosna rozleniwia

Jeszcze niedawno był zimno, a tu jakoś tak szybko zrobiło się nawet nie ciepło, a gorąco. W domu trudno wysiedzieć, ale długi marsz męczy okropnie. W tej sytuacji wybieram możliwie najkrótszy wariant niedzielnej trasy. W sumie pokonaliśmy 14,5 kilometra, ale mam niejasne przeczucie, że najlepsza w całej wycieczce była jej ostatnia godzina, kiedy towarzystwo rozłożyło się malowniczo na mecie.

 idealne warunki do leniwego wypoczynku 

piątek, 13 kwietnia 2018

Krótka intensywna wycieczka

W dodatku prawie całkowicie improwizowana. Taki sobie luzik urządziliśmy.
Start w Piekoszowie. Tu zaglądamy do Gminnego Ośrodka Kultury. Mieści się on w budynku o nazwie „Dom Legionisty” zbudowanym w roku 1922 z przeznaczeniem na świetlice wiejską. 

 GOK w Piekoszowie

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Powracamy na ulubioną trasę Waleriana

Jest to trasa w najlepszym możliwym kierunku – „pod słońce”. Senior naszej grupy, Walerian, tak zawsze planował swoje trasy. Teraz już  wprawdzie nie wędruje z nami, ale ciągle jest miłośnikiem spacerów i słońca.
Tej trasy w całości dawno już nie pokonywaliśmy. Zdarzały się jej fragmenty, a tym razem poszliśmy na całość.
Trasa liczy około 19,5 kilometra, jest lekko zmodyfikowana z powodu zmian w terenie, ale ma wszystkie istotne punkty.
Startujemy w Ostojowie, gdzie kierowca ku ogromnej uldze pasażerów wyrzuca nas z przepełnionego pojazdu – wreszcie będzie luźniej.

 start prosto w słońce

środa, 4 kwietnia 2018

Jak nie zaginąć w Puszczy Iłżeckiej?

Po pierwsze – uważać na wilki, które tam czyhają na każdego turystę.
Po drugie – nie liczyć w lesie na smartfony i inne nowoczesne sprzęty z nawigacją, bo tam zasięgu może nie być.
Po trzecie – wysłuchać uważnie rad doświadczonego człowieka i iść zgodnie z nimi (pamiętajcie – słońce musicie mieć cały czas po lewej stronie).
Po czwarte – zabrać sprzęt, który wszędzie ma zasięg (czytaj: mapę i kompas) i iść zgodnie z wcześniej przygotowanym planem.
Dostosowaliśmy się do wszystkich punktów, przy czym trzy pierwsze pochodziły od kierowcy busa, który się wystraszył, że zaginiemy w lesie, ostatni – mój pomysł.
Realizacja.
Wysiadamy w Koszarach i ruszamy na południowy wschód. Tego odcinka pan kierowca się nie obawiał, bo to prosta droga. Ja też się nie bałam. No i właśnie tu zostaliśmy zmyleni. 

 na skraju puszczy za Koszarami

piątek, 30 marca 2018

środa, 28 marca 2018

Kto chce w jakiejkolwiek chwili życia użyć kwiatów …*

…a nie będzie wiedział, jak się zabrać do tego to proszę bardzo udać się pod znajomy adres, a bezpłatnie każdemu doradzę. Polecam się zatem łaskawej pamięci, pozostaję z szacunkiem W. Salwa, Dzielna No 4.*

 Wojciech Salwa 

poniedziałek, 26 marca 2018

Jedziemy do Łącznej, wysiadamy w …

… w Wąchocku, rzecz jasna.
Skąd taka dziwna decyzja? Jak to skąd? Bus w kierunku Łącznej nie przyjechał. Napatoczył się taki w kierunku Wąchocka, to się z niego skorzystało. Szczerze mówiąc, dużo wygodniejszy i bardziej nowoczesny niż ten, którym mieliśmy jechać pierwotnie. 

Tym razem nie chcemy powtarzać niedawnej trasy zastępczej. Wybieramy więc przejście drogą na południe od Wąchocka.
Na pierwszy ogień idzie spotkanie z Wąwozem Rocław. Jest okazja, bo krowy jeszcze go nie okupują. Dno wąwozu mocno podmokłe, ale ściany pokryte zrudziała trawą i resztkami śniegu nawet Edward uznaje za przyjemne dla oka. O tych, gdzie wypalano trawę szkoda wspominać. 

 wkraczamy do Wąwozu Rocław 

środa, 21 marca 2018

Pogoda zmienną bywa



Zwłaszcza na przedwiośniu. I taką mieliśmy w pierwszym dniu kalendarzowej wiosny.
Wyruszyliśmy z Wąchocka w pełnym słońcu. Maszerowaliśmy na zachód, więc słońce nie świeciło nam w oczy. Za to wiatr miał używanie – ten wiał z zachodu. Czyli, rzecz jasna, w pysk. W rezultacie przeszłam całą trasę w kurtce. Czasem nawet kaptur przyszło naciągnąć. 

 Wąchock kolejowy

poniedziałek, 19 marca 2018

Światło i cień

Właściwie tego wpisu miało nie być, bo wycieczki też nie było. Ale w niedzielę wybrałam się na zwyczajny spacer do lasu. Do towarzystwa zabrałam mojego debilka (tak pieszczotliwie nazywam malutki kieszonkowy aparacik fotograficzny).

środa, 14 marca 2018

Do czego służy szlak?

Do ratowania z opresji.
Taka sytuacja trafiła nam się w środę. 
Przygotowałam trasę nowymi drogami, zrobiłam mapkę (nawet w wersji na blog – może się jeszcze kiedy przyda), z dziesięć razy sprawdziłam rozkład jazdy i pojechaliśmy do Starachowic. Tu czekamy na przesiadkę – bus elegancki stoi w pewnym oddaleniu i ani drgnie. Pukamy, stukamy, bez reakcji. Dzwonię do firmy – rekolekcje są, bus nie kursuje. Następny za godzinę.
Toż zmarzniemy. A tu podjeżdża bus do Wąchocka. Szybka decyzja – wsiadamy.
Nie mam mapy, ale tam przecież szlak jest. Poradzimy sobie.
Na starcie chciałam ruszyć bez szlaku, nawet się udało, ale w połączeniu z brakiem mapy skutkowało drobnymi perypetiami w lesie. 

takiego obiektu z Wąchocka jeszcze na blogu nie było, ale pozazdrościłam Maciejowi pustułki, no to mam taki okaz (plastik jak nic)

niedziela, 11 marca 2018

Las jeszcze śpi

Cicho jest. Ptactwo jeszcze nie śpiewa. I zieleń jak w piosence Wałów Jagiellońskich: „zieleni się sosna, cóż, wiosna, zieleni się drzewko”*.
Czyli las szary, ale barwy dodają mu malutkie cytrynki, które co jakiś czas się pojawiają przy drodze. Uwijają się tak szybko, że nie zdążamy złapać ich w obiektyw.

las na przedwiośniu

czwartek, 8 marca 2018

Pałac, grodzisko i przedwiośnie


A do tego zestawu trójka nieco przegrzanych, ale gotowych na każdy upał, turystów.
Co z trasą? Świetna! Sama planowałam, to wiem.
Zaczynamy w Borkowicach.
Na początek zwiedzanie. Oczywiście nie wszędzie zaglądamy. Wybrałam kilka obiektów.
W porannym słońcu najlepiej prezentuje się zabytkowy spichlerz wybudowany pod koniec 19.w. Trudno go fotografować, bo właściciel ogrodził teren, ale skradamy się przy płocie z siatki i mamy taki oto materiał:

zabytkowy spichlerz

poniedziałek, 5 marca 2018

Tym razem na zimowo

Wycieczki do Zalewu Wióry odbywaliśmy wielokrotnie i o różnych porach roku z wyjątkiem zimy. Zapowiadała się słoneczna niedziela, dlatego postanowiliśmy ruszyć w tamte strony.
Trasa odbiegała nieco od dotychczasowych, bo wyruszyliśmy ze Stykowa Iłżeckiego. Okolice Zalewu w Brodach przykryła poranna mgiełka, toteż dalekich widoków nie było, ale w miarę upływu czasu widoczność się poprawiała. 

poniedziałek, 26 lutego 2018

Krótka mroźna wycieczka

Wpadłam na pomysł zrobienia miłej i niemęczącej wycieczki na mroźny dzień, czyli z dojściem do domu. Co zaplanowałam, zrealizowałam. Ale pojawiło się trochę nieplanowanych atrakcji.   

las na trasie

czwartek, 22 lutego 2018

Mała tumlińska pętelka

Mam do niej słabość. Co jakiś czas oznajmiam, że już mi zbrzydło, że trzeba dać sobie odpocząć, ale potem i tak tu wracam. Trasy mają różny przebieg, ale w gruncie rzeczy chodzi o Wzgórza Tumlińskie.
Tym razem robimy pętelkę na południowy zachód od Tumlina, do którego na zakończenie trasy wracamy.
O poranku kościół w Tumlinie oświetlony słońcem, lekki mróz podkręca tempo marszu.

poranne słońce oświetla kościół pod wezwaniem św. Stanisława BM 

poniedziałek, 19 lutego 2018

Tropimy zimę na Bukowej Górze

Raz ta zima jest, raz jej nie ma. W sobotę przed południem, na przykład, była. Ale potem jakoś spłynęła wraz ze wzrostem temperatury.
W niedzielę rano śniegu nie było specjalnie dużo. Ale może w lesie na Bukowej będzie go więcej? Idziemy sprawdzić.

ruszamy na trasę; Zosia, pierwszy raz na wędrówce po długiej przerwie, na razie się rozgląda

czwartek, 15 lutego 2018

Z Edziem i Stasiem do Edwarda i Stanisława

Startujemy w środowy ranek w Kucębowie Górnym. Zapowiada się długi marsz asfaltem. Cóż, taka droga wybrana, taką idziemy.
Janek zafascynowany drewnianymi mieszkańcami jednego z ogródków, Edek zwraca uwagę na samotne drzewa wśród zamglonych pól, ja szukam strachów na wróble. I tak jakoś nam mija ten najgorszy odcinek trasy. 

w drodze na targ?

poniedziałek, 12 lutego 2018

Z Sajgą przez las

I nie mam na myśli strzelby myśliwskiej, żeby było od razu jasne.
Sajga ma zdolności przywódcze. Sama chce prowadzić. Najlepiej czuje się na pozycji lidera. Jak się jeszcze nauczy czytać mapę i wysyłać zawiadomienia o trasie, będzie najlepszym kierownikiem grupy. 

Sajga prowadzi 

czwartek, 8 lutego 2018

Jednak zamarzły

Dacie wiarę? A ja już się tak cieszyłam na wiosnę. I kicha. Przy minus dziesięć każdy strumyk zamarznie.
Ale my nie. My zauważamy, że już jest -9 i ruszamy na trasę. Ja to nawet ze dwie minuty szłam w rękawiczkach. Taka zima.

 szron

poniedziałek, 5 lutego 2018

Szemrzące strumyki żegnają zimę

Ten dźwięk radosny jest dla mnie jednym z ulubionych zwiastunów nadchodzącego rozstania z zimą. Może jeszcze wróci, ale lasy już szykują się na wiosenne dni.

tu wciąż lodowa warstwa

niedziela, 4 lutego 2018

Na koneckich szlakach



Silna reprezentacja naszej grupy wybrała się 3 lutego na XIX Zimowy Marsz na 25 km organizowany przez PTTK Końskie. 

znaczek rajdowy

środa, 31 stycznia 2018

Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki

No nie. I już. A dlaczego? No, choćby dlatego, że ktoś z tej rzeki (czytaj trasy wycieczkowej) śnieg usunął. I już ona inna się robi.

 Gdzież są te niegdysiejsze śniegi?

piątek, 26 stycznia 2018

Szedł Grzegorz Brzęczyszczykiewicz szosą do Krzcięcina

Tego typu łamańce językowe wymyślaliśmy na trasie w okolicy tytułowego Krzcięcina. Ta nazwa i miejscowość to nie żart – istnieją naprawdę. 

przy szosie w Krzcięcinie

czwartek, 25 stycznia 2018

Antoni syn Antoniego

To rodzinna tradycja, o której mi opowiedział wnuk Antoniego – Witold. Najstarszy syn otrzymywał to imię, a potem zostawał właścicielem młyna. Gdzie?
Już ruszamy w drogę, jak dotrzemy na miejsce, opowiem więcej.
Wysiadamy w Pawłowie. Poranne słońce przebija się przez chmury – może będzie ładny dzień.   

mazowiecki świt

środa, 24 stycznia 2018

Niedzielna wycieczka z widokami i śladami historii

Wyobraźcie sobie taki obrazek: w wielkim białym pokoju malutki biały kotek chłepce mleczko rozlane na białej podłodze. Co widzicie?
My właśnie tyle widzieliśmy na niedzielnej wycieczce.
Już w busie pojawiły się obawy, czy kierowca widzi, dokąd jedzie i wie, gdzie się zatrzymać, bo wokół nas biało. Widocznie coś widział, bo nas wysadził tam, gdzie powinien.

szosa gdzieś między Wzdołem a Bodzentynem