Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubelskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubelskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2026

Jesienny spacer w Puławach

Dzień, który wybraliśmy na ten spacer, nie był rewelacyjny, ale był dniem tanich biletów na pociąg. 
Słońce gdzieś się schowało, od rana mżył drobny deszczyk. Ale skoro już byliśmy w Puławach trzeba było jakoś zagospodarować czas. 
 

czwartek, 13 sierpnia 2026

Włóczęgi w Nałęczowie

Koledzy całkiem nieoczekiwanie zapałali chęcią zwiedzenia Nałęczowa. Zorganizowanie takiego wyjazdu okazało się całkiem proste – wystarczyło jedynie kupić bilety na pociąg i w drogę. Dla jednych nasza wycieczka była sentymentalnym powrotem do Nałęczowa po latach, dla innych pierwszym spotkaniem. 
 
Bolesław Prus nieodmiennie czeka na swojej ławeczce
 

czwartek, 24 lipca 2025

wtorek, 22 lipca 2025

Na spotkanie z Jeleniem i Tanwią

Wyruszamy ze stacyjki kolejowej w Suściu.
Wypada więc najpierw przedstawić tę miejscowość. To wieś z kilkusetletnią historią. My ślady przeszłości znaleźliśmy w parku noszącym imię dumy Suśca – urodzonego tu w roku 1930 reżysera filmowego – Sylwestra Chęcińskiego. 
 

sobota, 12 lipca 2025

Spotkanie z przyrodą i malarstwem

Poprzedni wpis zakończyłam na leśnej ścieżce czerwonego szlaku po zejściu z Bukowej Góry. Szlak dochodzi do szosy, a po jej prawej stronie zauważamy platformę widokową, ogrodzenie i rozległa zieloną przestrzeń. Oj, chyba będą widoki…
 

piątek, 11 lipca 2025

Dwie roztoczańskie góry

Olbrzymy to z nich nie są. Nawet taka niskopienna góralka świętokrzyska jak ja musi to przyznać. Ale w nazwie mają góry, więc szanujemy ich status. Ścieżki, które na nie prowadzą zaczynają się w jednym miejscu – w pobliżu siedziby dyrekcji  Roztoczańskiego Parku Narodowego. A piękna ta siedziba jak malowanie. Zajmuje jeden z budynków dawnej Ordynacji Zamoyskich – Dom Plenipotenta. Różni się on architekturą od oficyn pałacowych – to elegancka drewniana willa w stylu, który kojarzy się z alpejskimi uzdrowiskami.
 

czwartek, 10 lipca 2025

Spacer po Zwierzyńcu

Już wiecie, że byliśmy zakwaterowani we wschodniej części Zwierzyńca – Rudce. Gospodarz zachęcał do spacerów po mieście, bo tam wszędzie blisko. W tej sytuacji pora wyruszyć na zwiedzanie. Udajemy się, rzecz jasna, na zachód. Mijamy rynek, taki jakiś niepozorny, nawet nie „załapał” się na zdjęcie. Zmierzamy do parku. A tam co krok to atrakcja. Pierwszą jest dla nas Wieprz, który malowniczo przepływa przez park. 
 

środa, 9 lipca 2025

Zacznijmy od Rudki

To wschodnia część Zwierzyńca, położona malowniczo na zboczu Tartacznej Góry nad Wieprzem, na którym tu właśnie utworzono zalew Rudka. W Rudce mieliśmy kwaterę podczas pobytu na Roztoczu. 

Co wiemy o Rudce?

sobota, 16 listopada 2024

Lubelski suplement

Poprzedni wpis zakończyłam na zamku. Tu spotkaliśmy się z Magdą, która pokazała nam kilka ciekawostek. O nich teraz pora opowiedzieć.  
Zeszliśmy na Podzamcze, gdzie zatrzymaliśmy się na chwilę przy Latarni Pamięci. Jak się okazuje, jest to jedna z ocalałych po wojnie latarni miejskich, która świeci nieprzerwanie od roku 2004 i przypomina o Nieobecnych. To Żydzi, którzy zamieszkiwali Podzamcze i inne miejsca Lublina. Zostali wymordowani przez Niemców w czasie wojny, a ich domy na Podwalu podczas wojny i po jej zakończeniu zostały wyburzone. O nich i miejscach, gdzie żyli, przypomina niegasnąca latarnia. 
 

czwartek, 14 listopada 2024

Jak zwiedzaliśmy zamek w Lublinie

W sierpniu spędziliśmy jeden dzień w Lublinie. Tyle tam było zwiedzania, że wciąż jest co wspominać. Tym razem zapraszam na zamek.
Widzieliśmy go najpierw z Wieży Trynitarskiej.
 
zamek widziany z wieży ginie między zabudowaniami Starego Miasta i współczesnymi wieżowcami
 

sobota, 19 października 2024

Mam problem z rynkiem w Lublinie

Rynek nie jest duży. Jest otoczony zabytkowymi kamienicami. Renesans, że się tak wyrażę, bije po oczach. A jednak nie jest łatwo ten rynek zwiedzać, a jeszcze trudniej opisać. Spróbuję wyjaśnić, dlaczego tak sądzę. 
 
kamieniczki widziane z Wieży Trynitarskiej
 

wtorek, 15 października 2024

Ulicą Jezuicką w prawo

Taki początek zwiedzania Lublina przyjęłam. Koledzy pomaszerowali ze mną.
Przed nami pyszniła się Wieża Trynitarska. Ta oryginalna nazwa wieży nie jest wzięta z powietrza. Związana jest z zakonem trynitarzy, czyli  Zakonem Trójcy Przenajświętszej, który miał swoją siedzibę w pobliżu wieży na terenie zabudowań należących do zakonu jezuitów. A po kasacie zakonu jezuitów wieża przeszła w ręce trynitarzy (na niezbyt długi czas).
 

piątek, 15 września 2023

Poranny spacer po parku w Puławach

Podczas każdej wyprawy powinien być zaplanowany jeden dzień ulgowy, ciekawy, ale niemęczący. Mój zaplanowałam na środek pobytu w Nałęczowie, a spędziłam go w Puławach.
Było wcześnie rano, tuż po ósmej, a ja już dotarłam do parku pałacowego. Oprócz mnie i pracownika przy bramie wejściowej po parku snuły się sennie tylko pawie. Później zaczęli się pojawiać pojedynczy spacerowicze z pieskami.  
 
w parku o poranku

piątek, 1 września 2023

Na spotkanie z Esterką i królem Kazimierzem Wielkim

Zdecydowałam się spontanicznie wieczorem. Zaplanowałam trasę przy pomocy mapy. Rano wyruszyłam z Bochotnicy niebieskim szlakiem w stronę Kazimierza Dolnego. Twardo maszerowałam przed siebie w stronę wzgórza, na którym powinien się znajdować „zamek Esterki”.
 
w Bochotnicy
 

środa, 30 sierpnia 2023

Wietrzny dzień nad Wisłą

W moich planach zwiedzania ważną pozycję zajmował wypad do Janowca. Dlatego też nie odkładałam go na później, tylko ruszyłam nie bacząc na prognozy pogody. Zresztą, miało być słonecznie. A zapowiadanym wiatrem nie warto się przejmować.  
 
to miał być główny cel mojej podróży, okazał się ważny, ale nie jedyny

sobota, 26 sierpnia 2023

Dwa wąwozy i ścieżka spacerowa

Brzmi zachęcająco? Będzie prosto? Oczywiście! No to sprawdzam.
Wracam do Kazimierza Dolnego. Jest wczesny ranek. Poniedziałek. Raczej zimno. Daję sobie czas do otwarcia Kuncewiczówki, czyli parę kroków po rynku.
 
na rynku jeszcze pusto i cicho

środa, 23 sierpnia 2023

Wizyta w Kuncewiczówce, czyli jak po latach spełniłam swoje marzenie

Było lato 1987 roku, pani Maria Rell zdobyła dla swoich pupilek – recytujących nauczycielek – miejsca na plenerze artystycznym w Kazimierzu Dolnym. Miałyśmy pracować nad repertuarem, ale bardziej nas ciągnęło do rozrywek – a to wycieczki, a to wieczorki literackie, a to spacery. Największym przeżyciem owego pleneru było spotkanie z pisarką – Marią Kuncewiczową, która zaprosiła grupę świętokrzyskich nauczycieli (byli tam malarze, poeci z całego województwa) na popołudniowe spotkanie. Pisarka siedziała w wygodnym fotelu, my zasłuchani, wokół niej, w ogrodzie. W tle widać było otwarte drzwi do domu. Tam nie mogliśmy wejść. Nie wypadało nachodzić pisarkę. Najlepsze miejsce zajął Lech Szypa ze sztalugą i płótnem, na którym malował portret pani Marii. Alicja, jego późniejsza żona, prowadziła wywiad z pisarką, zapisywała jej odpowiedzi. Miały się później ukazać w lokalnej prasie. Wtedy nie udało mi się znaleźć w druku tego wywiadu, dopiero teraz przeczytałam jego fragmenty w Internecie (tu link). Po zakończeniu spotkania wróciliśmy na kwaterę pełni wrażeń. Później okazało się, że Lech i Alicja zostali indywidualnie zaproszeni powtórnie, by on mógł dokończyć portret, a ona dać wywiad do autoryzacji. Jakże im tej wizyty zazdrościłam!
 
Kuncewiczówka i jej ogród, gdzie siedzieliśmy przed laty
 

niedziela, 20 sierpnia 2023

Wycieczka do Wąwolnicy, czyli jak zaoszczędziłam 44 złote

Wypatrzyłam w kurorcie tablicę informującą o wycieczkach dla kuracjuszy. Jedna z nich oferowała wyjazd do Wąwolnicy w cenie 50 zł. W sumie, czemu nie… ale ja już miałam zaplanowaną własną wycieczkę w te okolice. No to zrezygnowałam z propozycji wyjazdu z grupą nieznanych mi ludzi i wyruszyłam rano busem. Bilet kosztował 6 zł. I to był całkowity koszt wycieczki. A jej przebieg? Zobaczcie sami.
 
polny widoczek z mojej trasy, z autokaru bym go nie wypatrzyła, tędy by nie jechał
 

sobota, 19 sierpnia 2023

Chyba już piętnaste wakacje przepędzam w Nałęczowie i jeszcze nie mam go dosyć*

Tak pisał największy i najbardziej znany miłośnik Nałęczowa, który spędził tu zdecydowanie więcej wakacji niż tytułowe piętnaście. W Internecie znalazłam informację, że aż 28. Na stronie Nałęczowa (tu link) znajdziecie wszystkie teksty pisarza o tym kurorcie i możecie sobie wyrobić zdanie o tym, co i dlaczego tak go w tym miejscu urzekło. A ja zapraszam na mały spacer po Nałęczowie, którego Prus już nie może zobaczyć, aby znaleźć kilka (oj, nie wszystkie) z jego śladów. Ba, poszukamy i śladów innych ciekawych postaci.
Najpopularniejszy jest wizerunek pana Prusa uwiecznionego na ławeczce nad stawem w Parku Zdrojowym. To dzieło mieszkającego w Nałęczowie rzeźbiarza Stanisława Strzyżyńskiego (zmarł w roku 2015) i jego syna.  
 
Bolesław Prus na swojej nałęczowskiej ławeczce