czwartek, 31 października 2013

Męskie wędrowanie


We środę trzej panowie (bez łódki i bez psa*) wyruszyli pod wodzą Andrzeja na wędrówkę z Barbarki przez Kamień Michniowski, a potem leśną drogą do szlaku rowerowego i nim do szlaku zielonego, który prowadził ich przez Mostki i Stokowiec do Rejowa. Przeszli 24 kilometry, napotkali na trasie sarenkę (ta im tylko przebiegła drogę) i drwali. Pogoda może ich nie rozpieszczała – rano nawet padał lekki deszczyk –  ale nie była zła, sprzyjała wędrowaniu, chociaż brak słońca spowodował lekką szarość zdjęć. Nic to, najważniejsze, że rajd się udał.

 kapliczka świętej Barbary na wzgórzu Barbarka 

Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci*




W naszych wędrówkach czasem zaglądamy na cmentarze, gdzie znajdują się groby ludzi, którzy żyli w odwiedzanej okolicy.  Zwracamy uwagę na ciekawe nagrobki, odczytujemy informacje o minionym życiu, zasługach zmarłych, cierpieniu pozostałej w bólu rodziny. Wiele jest zaniedbanych grobów, opuszczonych miejsc. Te wyraźną wyrwą odróżniają się od tych grobów, które odwiedza rodzina, o których się pamięta.
Dziś chciałabym wspomnieć ludzi wybitnych, zasłużonych dla naszej historii, kultury. Ich groby odwiedzaliśmy przy okazji rożnych wycieczek. Nie uda się nam teraz zapalić tam świeczki, bo rozrzucone są po wielu cmentarzach, ale wspomnijmy ludzi, niech ich wieczność trwa…

poniedziałek, 28 października 2013

Rajd sentymentalny...


Gdy przeczytałem anons o rajdzie pieszym Leśna - Łączna, nie mogłem być obojętny... wróciły wspomnienia z wakacji spędzanych u dziadków w Zagórzu u podnóża Pasma Klonowskiego. 

ganek domu dziadków, na zdjęciu: dziadek, babcia, moja mama z bratem na kolanach i ja z psem

czwartek, 24 października 2013

Z Wymyślonej przez Dolinę Wilkowską do Łącznej


Iście letnia pogoda zachęciła nas do wypadu w ulubione okolice Pasma Łysogórskiego. Rozległych widoków wprawdzie nie było, a to za sprawą jesiennej mgły, jednak najbliższą okolicę dało się podziwiać. Zmienia się nasz krajobraz. Jeszcze kilka lat temu charakterystycznym elementem krajobrazu Doliny Wilkowskiej było Centrum Usług Satelitarnych z połyskującymi talerzami anten. W oddali wyróżniała się tylko tafla zalewu w Wilkowie.


Dolina Wilkowska widziana z Wymyślonej

piątek, 18 października 2013

Co nagle, to po diable


O, świetny był rajd! Oczywiście zwłaszcza dla tych, co lubią samotnie biec przez pola po asfaltowej drodze i zastanawiać się, czy to kompas zwariował, czy ja. Przecież mam iść na północny wschód, a ten pokazuje z uporem godnym lepszej sprawy, że idę na północny zachód. Ale co tam, nie przejmujemy się, przecież gdzieś tam daleko w przedzie pędzi kierownictwo, co tę trasę prowadzi i nawet rzekomo zatrzymuje się na zakrętach (jak szkoda, że tego wcale nie widać, ale cóż, „nie ten, bo nie ten już wzrok”).

droga z grupą widoczną przede mną (proszę nie regulować odbiorników - tyle ich było widać)

poniedziałek, 14 października 2013

Spotkanie z przyrodą


W ostatnią niedzielę odważnie wyruszyliśmy na wycieczkę, która pokazała nam różne oblicza przyrody w okolicach Występy.
Na początek była to przyroda zasłonięta przez asfalt i ogłuszona monotonnym szumem aut. Tak było też i na końcu trasy – chyba niedługo musimy zabierać ze sobą rolki, żeby jakoś łatwiej pokonywać te coraz dłuższe odcinki pokryte pierwszej klasy asfaltem. No, dobrze – nie zawsze klasa asfaltu taka wysoka, ale dla stóp to i tak bez różnicy.


niedziela, 13 października 2013

Mamy własne logo!

Kochani, rozwijamy się i nasza strona wzbogaciła się o własne logo. I to nie jakaś tam domorosła dłubanina. Poprosiłam o współpracę artystkę zagraniczną z Ukrainy i teraz możecie obejrzeć efekt jej pracy:


Autorką  jest Nadia Rodkina współpracująca z firmą Gemari Film.
Jak wam się podoba nasze logo? 
Moim zdaniem każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Jedna osoba już się rozpoznała w sylwetce turysty, ja poznaję mój wielki plecak, a i "kijkowcy" też mają swój atrybut uwzględniony.

piątek, 11 października 2013

Zatopieni w jesiennym lesie między Jasieńcem a Starachowicami


No, wciągnęło nas – nie było innej możliwości. Mieliśmy i tak szczęście, że nie było słońca, więc jeszcze jakoś się wybroniliśmy, ale i tak barwy jesiennych liści oszołomiły nas i zachwyciły. Żeby dorośli faceci szli drogą i co chwila się zachwycali lasem, to chyba nie jest częste zjawisko. Ale miłe, szczerze powiem.


poniedziałek, 7 października 2013

Jak zniechęcić do turystyki pieszej, czyli wycieczka z Chęcin do Słowika


Zanim wyjaśnię tytuł, muszę powiedzieć, że szliśmy przez dwa rezerwaty przyrody. Podlega tam ona ochronie, ale niestety musi sobie radzić, jak potrafi. Nie zdziwię się, jak któregoś pięknego dnia wysunie kły i pazury i faktycznie zacznie sama siebie chronić, bo my jesteśmy bezsilni.
Teraz wyjaśniam. Otóż nasza wędrówka zaczęła się od poszukiwania starego kirkutu w Chęcinach. Jest on ukryty w lesie na zboczu Góry Zamkowej. Przedzieraliśmy się przez chaszcze, błądzili, ale w końcu znaleźliśmy rozpadający się kamienny plotek a za nim stare omszałe macewy – warto było tu zajrzeć, ten cmentarzyk ma nastrój i jest naturalnie piękny – bez ingerencji ludzi.

macewy na cmentarzu żydowskim w Chęcinach

czwartek, 3 października 2013

Kilka ciekawostek z Ponidzia – wycieczka z Chmielnika do Piotrkowic


Ta wycieczka powinna się odbyć latem, wtedy byłaby dłuższa i na pewno by nas tak nie wywiało. Ale i tak mieliśmy szczęście, bo czasem wyjrzało słońce i deszczu nie było. A przy okazji zwiedziliśmy obie tytułowe miejscowość i przeszli kilka kilometrów ładną leśną drogą. Co mi zostało w pamięci?
Z Chmielnika przede wszystkim operatywna sprzedawczyni warzyw, która formalnie zaciągnęła mnie do zamkniętej z powodu remontu synagogi, przedstawiła jako swoją siostrę i kazała robić zdjęcia. No to robiłam. A koledzy w tym czasie poszukiwali mnie po okolicy, ale krewka niewiasta zabroniła kogokolwiek zawiadamiać. 

synagoga w Chmielniku