czwartek, 16 maja 2013

Odkrywamy nowe miejsca czyli wypad poza granice mapy

15 maja wybraliśmy się na wyprawę odkrywczą na tereny poza zasięgiem mapy Gór Świętokrzyskich. Nie bacząc na czyhające niebezpieczeństwa wsiedliśmy na pokład naszej „Santa Marii”, w którą wcielił się rozklekotany bus. Za marne 6,50 zł zawiózł nas do Fałkowa, a na trasie trząsł niemiłosiernie i kołysał na zakrętach, co powodowało niezłą chorobę morską.
Na drżących nogach, wymordowana podróżą wysiadłam na Nowej Ziemi i zaraz zostałam porwana w wir odkrywania. 
Sam pobyt w Fałkowie, choć krótki, obfitował w ciekawostki. Do oczywistych mogę zaliczyć kościół pod wezwaniem Św. Trójcy i ciekawe ruiny zamku (a może dworu) z siedemnastego wieku. Tu zajrzeliśmy. 

kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy w Fałkowie 


ruiny zamku (pierwotny gotycki zamek powstał w Fałkowie w XIV wieku, a w XVII prawdopodobnie przebudowano go na dwór, zniszczony w czasach potopu szwedzkiego)
 
Zrezygnowaliśmy ze zwiedzania muzeum zorganizowanego w dawnej organistówce. Trochę szkoda, bo już z zewnątrz wyglądało niezwykle obiecująco. Pominęliśmy oglądanie ciekawej, ale zupełnie schowanej rzeźby znajdującej się w pobliżu kościoła – to pierwsza, jaką spotkałam w naszym rejonie, Pieta. Niestety, jest tak „ozdobiona” wstążkami i kwiatami, przykryta daszkiem, że trudno ją zauważyć, a szkoda, bo wygląda na piękną rzeźbę. 

 Muzeum Etnograficzno - Historyczne w Fałkowie


 ekspozycja w podwórzu

Pieta przy głównej ulicy

Ukoronowaniem zwiedzania było znalezienie kolejnej figury „odwróconego” Chrystusa, która znajduje się na miejscowym cmentarzu na grobie rodziny Jakubowskich. Mogiła została niedawno odnowiona – postawiono granitowy nagrobek, a oryginalną figurę pozostawiono bez renowacji, ciekawe, czym się to skończy za parę lat. 

figura Chrystusa z dawnego nagrobka Jakubowskich 
 
Z Fałkowa wędrowaliśmy drogami polnymi przez Wolę Szkucką do rezerwatu „Piekiełko Szkuckie”. Jest tu mroczno, pachnie ziemią i liśćmi, przemykamy między różnorodnymi skałkami (źródła podają, że to „zlepieńce dolnojurajskie”) porośniętymi niewielkimi paprociami, podziwiamy oryginalną fakturę skał, czasem zauważamy potężne stare dęby. A jakie „piekielnie” dobre śniadanie zjedliśmy w punkcie wypoczynkowym na granicy rezerwatu! 




rezerwat Piekiełko Szkuckie 

Dalej już tylko wędrówka leśnymi drogami do Radoszyc. No, nieprawda, bo po drodze zajrzeliśmy do kopalni iłów Szkucin, podziwialiśmy rozlewiska utworzone przez bobry w pobliżu zbiornika przeciwpożarowego, próbowaliśmy bezskutecznie dostać się na teren cmentarza żydowskiego w lesie przed Radoszycami. 

turyści na szlaku

łąki Szkucina

 kopalnia iłów 

zbiornik przeciwpożarowy

bobrowe rozlewisko

  
cmentarz żydowski pod Radoszycami
 
Samych Radoszyc nie zwiedzaliśmy, ale może to i lepiej, bo ileż by tu trzeba jeszcze pisać!
Trasa, którą przeszliśmy liczyła 20,8 km; jej pokonanie zajęło nam 4 godziny. 

Zdjęcia – Edek i ja

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza