Wycieczka w te okolice nie była naszą pierwszą, byli jednak
tacy, co się za nimi stęsknili, dlatego po dwóch latach z malutkim haczykiem
znów tu wracamy (tu link do poprzedniej relacji). Z trzech zaplanowanych przeze
mnie wariantów trasy powstał czwarty – improwizowany.
Wyruszamy z parkingu przy cmentarzu (to truizm, ale
najlepsze parkingi wycieczkowe znajdują się przy kościołach i cmentarzach).
Kierujemy się drogą, którą początkowo ledwo widać pośród traw, a jest
rewelacyjna. Już chyba na stałe się polubimy. Wędrujemy na południowy wschód,
czyli słońce świeci nam w oczy.
Po obu stronach drogi mamy przyjemne widoki na pola.
Teoretycznie powinniśmy mieć również widok na płynąca tuż obok rzeczkę i
niewielkie stawy na niej. W praktyce widzimy szuwary, na miejscu, gdzie kiedyś
była woda. Na wszelki wypadek nie podchodzimy bliżej, bo, kto wie, ale może
zamiast rzeki mamy bagnisko.
Coraz bliżej las. W sercu znów ukłucie tęsknoty za dawno
wywiezionym stąd głazem narzutowym.
Przy wejściu do lasu chwila zastanowienia –
którą drogę wybrać – prawą czy lewą. Poprawna odpowiedź może być tylko jedna –
prawą. Jest wygodna i prowadzi prościutko do celu.
Jakiż to cel, zapytacie. Otóż sosna „kapliczkowa”. Nie pomnik
przyrody, ale drzewo ekologicznie cenne. No i bliskie turystycznemu sercu.
Zawsze przed spotkaniem mam cień obawy, czy jeszcze będzie. Nadal jest.
Nic się nie zmienia. Kapliczka, która dwa lata temu upadła, teraz znów wisi.
Spotkanie udane.
Możemy ruszyć dalej na południowy wschód. Droga dobrze znana – porządna, z jedną kałużą.
Na rozstaju dróg
muszę zdecydować, który wariant trasy wybieram. Rezygnuję z najkrótszego.
Nastawiam się na wędrówkę bitą drogą na północny zachód. Na poboczach kwitną
podbiały. Droga monotonna. W sumie robi się nudno.
W tej sytuacji decyduję spontanicznie skręcić w ładną leśną
drogę na północ. Odrobina wykrotów, bliskość drzew – od razu raźniej.
Eksperyment udany.
Nasza droga doprowadza do innej na zachód. No, to też strzał
w dziesiątkę. Nie dość, że droga przyzwoita, to jeszcze rosną przy niej
malowniczo pochylone dęby, a dalej powykrzywiane sosny.
Droga doprowadza do szosy. Już z niej widać nasz parking.
Udajemy, że nikt go nie zauważa i wkraczamy na ścieżkę po drugiej
stronie szosy. Tu trochę trudniej wędrować, ale i tak jest w porządku.
Po śniadaniu na pniakach ruszamy dalej. Możemy bez trudu
dotrzeć do parkingu, ale jednak zamierzam odwiedzić samotny grób powstańców
styczniowych skryty gdzieś w lesie. Na mapie trasy zauważycie, że zamiast
wybrać najkrótszą trasę, skręciłam w lewo i poszliśmy okrężną drogą dla
nabrania rozpędu. Przyznaję, nieco się tym wyborem wygłupiłam. Droga była
średnio dobra, doprowadziła do wyrębu, gdzie żadnej drogi nie było wdać. A
była. I to rewelacyjna. Dobrze, że koledzy ją wypatrzyli. Nią dotarliśmy do
mogiły. Od razu zauważyliśmy zmiany – pojawił się nowy krzyż, a tablica
nagrobna jest pięknie odnowiona.
Ławki przy mogile zachęciły nas do krótkiego odpoczynku i
już mogliśmy iść dalej.
Wkrótce dotarliśmy na miejsce startu i mety. Można było zakończyć
wycieczkę. Muszę jeszcze zaprezentować zaskakującą zmianę otoczenia. Dwa lata
temu szliśmy od strony wsi polną drogą, a teraz zaskoczył nas widok eleganckiej
ulicy z chodnikiem. Tak to się pięknie Kierz rozwija. My jednak tracimy koleją
dróżkę do wędrowania…
Podsumowanie:
Trasa liczyła 10,3 kilometra. Większość dróg wygodna i
dostępna dla roweru. Jedynie ta wąska, którą wybraliśmy za szosą raczej dla
piechurów. Nie ma jednak potrzeby jechać nią – można korzystać z wygodnej bitej
drogi, którą my opuściliśmy. Nie doprowadzi ona wprawdzie do mogiły, ale można
pojechać szosą i za cmentarzem skręcić w lewo w polną, a potem leśną drogę –
obie rewelacyjne na rower.
PS konia z rzędem temu, co wyjaśni, dlaczego rzeczka w Kierzu nazywa się Palma.
Zdjęcia – Edek i ja
Jak zwykle bardzo ciekawy post, z wieloma interesującymi szczegółami. Zawsze czytam z zaciekawieniem, bo zupełnie nie znam tych terenów. Dziękuję za przyjemność wędrowania z Wami :)
OdpowiedzUsuńMiło mi, że zaglądasz. Możemy się wzajemnie uzupełniać - ja poznaję lubelskie okolice, Ty możesz spojrzeć na świętokrzyskie naszymi oczami.
Usuń