Po zwiedzeniu Szewny zatrzymałyśmy się z koleżanką we
wspomnianym w tytule wpisu obiekcie. Cały zespół pałacowy jest wpisany do
rejestru zabytków, a od roku 1966 pałac pełni funkcje muzeum.
Mając taką podstawową
wiedzę możemy rozpocząć zwiedzanie. I tu porada praktyczna – poproście o
zwiedzanie z przewodnikiem. Usługa jest jednocześnie bezpłatna i bezcenna.
Oprowadzająca nas przewodniczka świetnie przybliża historię obiektu. Dzięki
niej wiemy, że pałac zaprojektowany przez Leandro Marconiego był wianem Marii
Laskiej, która wyszła za mąż za Zygmunta hrabiego Wielopolskiego, poznajemy też
ploteczki na temat gospodarowania majątkiem, zajęć pani domu i nawet
bezboleśnie godzimy się ze sprzedażą majątku w roku 1931. Ciekawe są też dalsze
losy pałacu będącego własnością ostrowieckiej huty, a o jego powojennych
perturbacjach to już sami sobie poczytajcie (tu link do strony muzeum).
Jak się
nietrudno domyślić, układ architektoniczny pałacowych wnętrz i jego oryginalne
umeblowanie nie zostały zachowane. Niedawno jednak obiekt przeszedł renowację i
prezentuje się naprawdę świetnie. No, a jego ekspozycja… To prawdziwy miód na
moje serce. Muzeum eksponuje bogate zbiory porcelany ćmielowskiej. Można je
podziwiać w ujęciu chronologicznym – od początkowych fajansów po współczesne
obiekty wysokiej klasy artystycznej.
waza - część serwisu obiadowo-deserowego Rococo Serves
prześliczna filiżanka (pani przewodniczka zwraca uwagę na wysoką jakość przezroczystej i zdobionej reliefami porcelany)
(dodam, że zdjęcia prac mojego ukochanego Lubomira Tomaszewskiego wszystkie złośliwie się nie udały)
Nie ucieka się tu i od prezentacji
lokalnych wyrobów garncarskich, czyli ceramiki denkowskiej (oj, chyba pora,
żeby znów zajrzeć do Denkowa).
Ściany pałacowych sal zdobią eleganckie portrety
dam i panów, a wśród nich i ktoś z rodu Wielopolskich się zaprezentuje.
Przewodniczka zaprosiła nas też i na zwiedzanie pałacowego piętra. A tam
wystawa pod oryginalnym tytułem „100 * 60 * 40. Sto lat ostrowieckiego
muzealnictwa”. Podane liczby odnoszą się do historii – 100 lat temu powstało
pierwsze w Ostrowcu muzeum, przed sześćdziesięciu laty, o czym już wspomniałam,
3 grudnia 1966 w pałacu Wielopolskich utworzono Muzeum Regionalne, które 40 lat
temu połączyło się z muzeum w Krzemionkach i tak powstało Muzeum
Historyczno-Archeologiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim. Oglądając tę wystawę
stykamy się z plakatami reklamującymi dawno minione wystawy muzealne czy
występy znanych artystów, dawnymi eksponatami muzealnymi, zdjęciami z ważnych wydarzeń (tu szczególną dumą
napawa wpisanie Krzemionek na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w roku 2019,
co podkreśla stosowny dyplom, którego zdjęcie niestety mi się nie udało).
Po
obejrzeniu wystawy zakończyłyśmy zwiedzanie pałacu, ale zachęcone przez
przewodniczkę udałyśmy się na spacer po otaczającym go parku. Wierzcie mi –
warto było. Trafiłyśmy na koniec okresu kwitnięcia krokusów, których efektowny
kobierzec cieszy oczy. Mnie urzekł bezwzględnie.
Na innych klombach
dostrzegłyśmy ostatnie kwitnące jeszcze ciemierniki, w trawie fiołki, a pąki
tulipanów zapowiadają, że i w maju w parku będzie kolorowo.
No i okazałe stare
drzewa o potężnych pniach… Tu mam jedną uwagę – może by warto przy niektórych
dodać tabliczkę z nazwą okazu, bo wczesną wiosną bez liści trudne są do
zidentyfikowania.
Między drzewami wyłaniają się posągi, które prywatnie
nazwałyśmy „Wenus Bezgłowa”.
Tak to idąc alejką głównej osi widokowej parku
dotarłyśmy do furtki, za którą już niedaleko do ulicy.
Wniosek – pora było
pożegnać pałac i park.
Jeszcze tylko zajrzałyśmy nad znajdujący się po drugiej stronie
ulicy staw. Jest on długi i raczej wąski, choć ma też coś w rodzaju grobli po
środku.
Zdaje się, że można tam złowić jakieś ryby, bo na przeciwległym brzegu
zauważyłyśmy panów z wędkami.
Nie zgłębiałyśmy tematu, bo czekało nas jeszcze
jedno miejsce do zwiedzania. Jakie? Odpowiedź w kolejnym wpisie.
Zdjęcia mojego wyrobu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz