Do ogrodu wybrałyśmy się z koleżanką w okresie kwitnienia
różaneczników i azalii. Posiada on bogatą ich kolekcję, ale o tym opowiem
później.
niedziela, 24 maja 2026
piątek, 22 maja 2026
Wybraliśmy się do Denkowa
Od dziesięciu lat (tu link) mieliśmy pewne zaległości w
zwiedzaniu wspomnianego Denkowa, trzeba więc było je nadrobić.
Tym razem
wyruszyliśmy ze stacji w Bodzechowie. Szybko trafiliśmy na ładną, wygodną drogę
wśród pól prowadzącą na północny zachód.
poniedziałek, 11 maja 2026
Wiosenny dzień w sercu Gór Świętokrzyskich
Po przetestowaniu kilku pomysłów na niedzielną wycieczkę
ostatecznie wybrałam wyprawę do Nowej Słupi i przejście dwoma szlakami –
czarnym i niebieskim.
Minęło równo 10 lat od poprzedniej wyprawy w te okolice
(tu i tu link), a w pamięci zostały widoki na pola i góry na horyzoncie. Pora wrócić
do tych miejsc.
czwartek, 7 maja 2026
Początek sezonu w kieleckim ogrodzie botanicznym
Po przeczytaniu informacji o inauguracji tegorocznego sezonu
w ogrodzie, postanowiłam czym prędzej tam pojechać. Wybrałam pogodną, choć
wietrzną, środę. Ogród przywitał mnie słońcem i zielenią.
wtorek, 5 maja 2026
Spotkanie z przyrodą i historią okolic Cisowa
Wycieczka była marzeniem Łukasza. Realizację odkładaliśmy do
czasu aż wiosenna zieleń lasu pozwoli w pełni docenić walory trasy. Trzeciego maja
nastąpił dzień realizacji planów.
pomysłodawca wycieczki w wymarzonym otoczeniu
sobota, 2 maja 2026
Słoneczna majówka w lesie
Po zimnych i wietrznych dniach nareszcie nadszedł pierwszy
bez porannego przymrozku i przejmującego wiatru. W tej sytuacji wybraliśmy się
autobusem miejskim nad skromny zalew Bernatka. Ostatnio zrobił się on tak
skromny, że właściwie z daleka prawie go nie widać – ginie zasłonięty gęstymi
trzcinami i drzewami. Kiedy się podejdzie na skraj niegdysiejszej plaży, widać,
że i poziom wody skromniutki, jej powierzchnia skryta pod inwazyjnymi
roślinami.
czwartek, 30 kwietnia 2026
Nad Lubianką i jej dopływem
Ramką, w której zawiera się nasza wycieczka, jest zalew
Lubianka na rzece o tej samej nazwie. Zaparkowaliśmy nad zalewem, rzuciliśmy
nań okiem i czym prędzej uciekliśmy w stronę lasu, żeby się skryć przed
podmuchami zimnego, przejmującego wiatru.
zalew "na dziko"
czwartek, 23 kwietnia 2026
…i nadeszła ta środa
Czekałam na nią siedem lat – od listopada 2019 (tu link).
Warto było, co będzie do okazania.
Podczas niedzielnego rajdu Irena rzuciła od
niechcenia: „Jakoś tak wcześnie w tym roku zakwitły tarniny.” I to mi
przypomniało plany sprzed lat.
poniedziałek, 20 kwietnia 2026
Drugie spotkanie ze stulatkiem
Niespełna miesiąc temu zaczęliśmy przygodę na Głównym Szlaku
Świętokrzyskim (tu link), a tu już kontynuacja. Trasa rajdu prowadzi przez
Wzgórza Tumlińskie.
czwartek, 16 kwietnia 2026
Mały trening na Patrolu
Bukowy las porastający Patrol jeszcze się nie zazielenił.
Mimo to wybraliśmy się w środę do Słowika, aby wejść na tę górę. Pogoda była
taka sobie – bez słońca, ale ciepło. No i nie było wiatru, co daje niezłe
warunki na pokonywanie trasy, ale słabe do fotografowania w lesie.
wtorek, 14 kwietnia 2026
Niedziela na Miedziance
Ostatnio zwykle wybieramy się w te okolice w dni powszednie,
dlatego niedzielna popularność Miedzianki bardzo mnie zaskoczyła. Już na
parkingu, gdzie zwykle tkwiło smętnie auto, którym przyjechaliśmy, zauważyliśmy
kilka samochodów. Dziwne… To mogło zapowiadać większe grupy na trasie.
nieznajomi na szczycie Miedzianki
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
Cukier krzepi
Pamiętacie to słynne przedwojenne hasło wymyślone przez
Melchiora Wańkowicza? W jego duchu zaplanowałam ostatni punkt wycieczki po
obrzeżach Ostrowca. Wykombinowałam w rozumie, że zakończymy naszą eskapadę
małym zwiedzankiem Izby Pamięci Cukrownictwa Krajowej Grupy Spożywczej SA. No
bo, co to taka izba? Pewnie nieduży pokoik – dziesięć minut i po wszystkim.
Już, kiedy podeszłyśmy
do budynku z muralem reklamującym ową izbę, zaczęłam podejrzewać, że to chyba
jednak nie jest mały obiekt.
niedziela, 12 kwietnia 2026
Pałac Wielopolskich i otaczający go park
Po zwiedzeniu Szewny zatrzymałyśmy się z koleżanką we
wspomnianym w tytule wpisu obiekcie. Cały zespół pałacowy jest wpisany do
rejestru zabytków, a od roku 1966 pałac pełni funkcje muzeum.
sobota, 11 kwietnia 2026
Niebo nad Szewną
Kiedy byłam w Szewnie 9 lat temu (tu link) niebo było zwyczajnie błękitne. Ładne, ale niezbyt porywające. Teraz zaś zapewniło prawdziwy spektakl gry obłoków nad wsią i jej zabytkami.
poniedziałek, 30 marca 2026
Na Partyzanckich Ścieżkach
Już dwa razy przypadkiem natknęliśmy się na te ścieżki (tu i
tam linki) wyznaczone przez Stowarzyszenie SPK Bike. To trasy dla
rowerów górskich. W regulaminie znalazłam jedynie zakaz poruszania się po nich
pojazdów mechanicznych, o pieszych nie było mowy, spróbowaliśmy więc zapuścić
się na fragment szlaku o tej nazwie.
czwartek, 26 marca 2026
Improwizowany spacer w koneckich lasach
W środę wiało. Wiatr był zimny i dominujący. Słońce gdzieś
się schowało. A my nie zważając na warunki pogodowe wyruszyliśmy na trasę.
Leśną. Bo w lesie wiatr mniej dokucza. Wybór padł na las w okolicy Piły.
poniedziałek, 23 marca 2026
90 kilometrów na stulecie
Do podanej w tytule liczby nie przywiązywałabym się
nadmiernie, bo co jakiś czas oscyluje ona od 90 do 100. Cóż ona oznacza? To
długość trasy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Dodam, że jest on znakowany
kolorem czerwonym. Znamy się z nim dobrze od lat, wiemy, że co jakiś czas jego
przebieg bywa zmieniany – czasem dostosowujemy się do zmian, czasem ich nie
zauważamy wierni utartym nawykom. W tym roku nasz stary znajomy obchodzi
jubileusz stulecia wytyczenia jego pierwszej trasy. Dokonali tego w roku 1926
dwaj miłośnicy Gór Świętokrzyskich – Edmund Massalski i Kazimierz Kaznowski.
Wtedy szlak prowadził z Kielc do Nowej Słupi.
gdzieś na szlaku
sobota, 21 marca 2026
Na spotkanie z wiosną
… wybrałyśmy się z koleżanką w pierwszym dniu astronomicznej
wiosny. Poranek był jeszcze chłodny, ale słoneczny. Liczyłyśmy na to, że Wiosna
też do nas dołączy. Wysiadłyśmy na stacyjce w Marcinkowie, skąd udało nam się
podejść nad Kamienną.
czwartek, 19 marca 2026
Na niebieskim szlaku ze Świętej Katarzyny do Bodzentyna
Nie jestem w stanie policzyć, ile razy przemierzałam ten
szlak. Nie jest to istotne. Ważne jest to, że go lubię. Większość naszej grupy też go lubi i dlatego ucieszyła mnie prośba o wycieczkę tą trasą.
czwartek, 12 marca 2026
poniedziałek, 9 marca 2026
Zaplanowałam spacer ze Starachowic do Wąchocka
Może nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale najważniejsze
zrealizowaliśmy – było niespiesznie, spokojnie i miło. Pogoda nieco zawiodła,
ale szło się tak przyjemnie, że nawet odrobinę wydłużyliśmy naszą trasę – z
planowanych 10 kilometrów zrobiło się 12 i nikt nie narzekał.
czwartek, 5 marca 2026
Przedwiośnie na iłżeckich polach
Wybraliśmy się na trasę, którą szliśmy prawie sześć lat temu
(tu link). Oczywiście, nie jest identyczna, ale pewne porównania same się
nasuwały. Tamta wycieczka była jesienią, a ta wiosną – wniosek – puste pola w
obu wariantach. Wtedy szliśmy do Prędocina, teraz wystarczyły nam pola Kotlarki
jako granica. No i tamtym razem przegapiliśmy pewien interesujący obiekt, teraz
więc był on głównym punktem
programu.
poniedziałek, 2 marca 2026
Dąb Czwartak – zamknięte na stałe
Kiedy planowałam wycieczkę w okolice wsi Krogulcza Mokra,
znalazłam na mapie taką właśnie informację. Musiałam sprawdzić, jak wygląda dąb
zamknięty na stałe. Pamiętam go sprzed dwunastu lat, kiedy prezentował się
okazale ze swoimi czterema pniami dumnie wyrastającymi z jednej podstawy.
Został uznany za pomnik przyrody, a nasza grupa poznała go dzięki Staszkowi,
który poprowadził w jego kierunku trzy wycieczki.
środa, 28 stycznia 2026
Zimowy spacer nad Kamienną
Zima w tym roku naprawdę się sroży. W tej sytuacji nie
wybieraliśmy się na wycieczki podczas siarczystego mrozu. We wtorek mróz
zelżał, a na niebo wyjrzało słońce. W takich warunkach koniecznie trzeba było
się gdzieś wybrać. Najbliżej mamy
okolice rzeki Kamiennej, dojazd tam prosty, nie ma obaw, że zmarzniemy czekając
na autobus. Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy.
środa, 7 stycznia 2026
poniedziałek, 5 stycznia 2026
Mróz, śnieg i słońce na czarnym szlaku
Był jeszcze czwarty towarzysz naszej wędrówki – wiatr, ale on hulał wśród najwyższych gałęzi drzew i prawie zupełnie go nie odczuwaliśmy. Recz jasna do czasu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


