środa, 22 listopada 2017

Ballada o drodze

Jest to droga w Sieradowickim Parku Krajobrazowym. Na mapie wygląda świetnie. Aż chce się nią iść.  Zobaczcie sami:

 tytułowa droga prowadzi od Podlesia do Dobrej Dróży 

I ona to właśnie wpadła w oko koledze Edwardowi. Wypatrzył ją tydzień temu idąc zuzulanką. A jak wypatrzył, to zapragnął zawrzeć bliższą znajomość.
Poznajcie naszą DROGĘ. Oto ona tuż za Podlesiem – wkraczamy na spotkanie z kuszącą nieznajomą.

 piękna leśna droga, nieprawdaż? 

Kapryśna się trochę okazała – a to błoto, a to koleiny rozjeżdżone, ale wśród dorodnych drzew. Czyli przyjemna. 

turystyczna tyraliera 

trochę urozmaicenia 
 
Szykowała jednak dla nas niespodzianki. Jedną przygotowała wspólnie z wichurą. Przy drodze i w poprzek niej leżały wyrwane z korzeniami potężne jodły. Ile siły miał wiatr, żeby tak wyrwać stare i wielki drzewa w środku lasu!


powalone jodły
 
Teren przy drodze stopniowo robił się coraz ciekawszy. Napotkaliśmy niewielki, ale malowniczy śródleśny staw.Wśród drzew przebiegły jelenie. 


nad stawem

A potem droga zaczęła mocno kaprysić. Wciągnęła nas w podmokły teren – wokół woda, błoto, wysokie trawy i strach gdziekolwiek postawić nogę. Wiadomo, się stawiało. I nikt nie utonął. W efekcie porzuciliśmy naszą drogę na jakiś czas w poszukiwaniu twardszego podłoża. 



 
lekko nie było

Kierowani przez naszego niezmordowanego szefa wyszliśmy na zuzulankę. Wszystko by tu było pięknie, gdyby nie deszcz. Przyplątał się i nie chciał zostawić nas w spokoju. 

jest kolor
 
Po krótkim marszu zuzulanką szef zauważył, że dotarliśmy znów do porzuconej jakiś czas temu drogi. I co zrobił? Poprowadził nas tą drogą, co nas tak niedawno sromotnie zawiodła.
Jak była na tym odcinku? No, nienudna. Miała przyzwoite fragmenty miłe dla stóp i oka, ale i błotem rzuciła. Na szczęście bagna nie stwierdzono.

raz lepiej

raz gorzej
 
I tak doprowadziła nas do małej polanki z potężnym dębem, który okazał się dobrym znajomym naszego Janka. Obok niego przebiega czasem trasa powiatowego marszobiegu, w którym Janek chętnie uczestniczy.

dąb na polanie (wydaje mi się, że bezszypułkowy)
 
Zakumplowaliśmy się z dębem, ale coraz mocniejszy deszcz zmuszał do porzucenia nowego znajomego. A i o powrocie do domu wypadało pomyśleć. No, bo droga już się skończyła – doprowadziła nas nad zalew na Żarnówce i właściwie cel wyprawy został osiągnięty.
Kierownik miał ochotę na kontynuację marszu. Przeszliśmy brzegiem zalewu w okolice pokazywanego przed tygodniem dworku w Mostkach. 

nurt Żarnówki 

zalew w deszczu

Tu ja zostałam nieco w tyle, żeby sfotografować wychodnie skalne. Nie są one wprawdzie pomnikami przyrody, ale podlegają ochronie w formie stanowiska dokumentacyjnego. To drobnoziarniste piaskowce triasowe. Nie takie efektowne, jak pokazywane w ubiegłym tygodniu skałki, ale też przyjemne dla oka, niewysokie, bo dochodzą do 1,5 metra. 

 wychodnia skalna w Mostkach

Został nam jeszcze marsz do przystanku, kilka minut oczekiwania na bus – i powrót do domu. Trasa liczyła 11,9 kilometra. Myślę, że warto ją powtórzyć kiedyś suchą jesienią przy ładnej pogodzie. 

 Kotek spotkany na początku wycieczki nie chciał z nami iść. Czyżby przeczuwał drobne kłopoty na trasie?

Zdjęcia – Edek, Janek i ja

7 komentarzy:

  1. Ciekawy motyw wycieczki:) Z ciekawości rzuciłem okiem na mapę WIG i wypatrzyłem gajówkę przy tej trasie.
    http://hgis.cartomatic.pl/#2329664.6412154865,6630755.900558803,15,wig100k,0,100
    Pewnie śladu już po niej nie ma, ale na mapie LIDAR widać jakieś zarysy:)
    Że te lasy są zdradliwe już się przekonałem nie raz, dlatego wole trzymać się utartych szlaków (niekoniecznie turystycznych).
    Aczkolwiek chyba kiedyś sprawdzę "przepustowość" ścieżki z Węglowa na Biały Kamień i Cygańską Kapę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spotkaliśmy gajówki, ale, jak przypuszczam, w tym miejscu jest polana, a na niej nieco zmurszałe stoły i ławy. Nie dawałam zdjęcia, bo całość wyszła monotonie szara.

      Usuń
    2. Ładnych parę lat temu - jeszcze przed blogiem - szliśmy ścieżką z Węglowa na Biały Kamień. Nie było lekko. Trafiliśmy.

      Usuń
  2. Bez względu na pogodę... trasa fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rano wydawało się, że będzie ładnie, a jak się popsuło, to już byliśmy na trasie i nie mieliśmy odwrotu - trzeba było maszerować do najbliższego przystanku.

      Usuń
  3. Ciekawe tereny, pewnie wolał bym tam na rowerze (jak to po równinkach), ale z tego co widzę bym wtopił dosłownie i w przenośni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latem ta droga może być zupełnie inna i odpowiednia na rower.

      Usuń