W środę był piękny słoneczny poranek. Wyruszamy więc pełni
optymizmu na trasę. Ja nawet lekko żałuję, że nie zabrałam okularów
słonecznych.
Dojeżdżamy do Starachowic, a tam mgła. Na dalszej trasie
mgła pojawia się i znika. Co jakiś czas wygląda słońce.
Trasę pieszą rozpoczynamy w okolicy zapory Wióry. Na razie
widać jedynie kolorowe krzewy berberysu przy drodze.
Dalsze okolice zapory giną we mgle. Nad wodą krąży spore
stadko czapli. Wszystko wokół szare, jak te czaple.