środa, 3 czerwca 2026

Z parku Hallera nad jezioro Kruki

Te dwa miejsca odwiedziłam w drodze powrotnej z Zatoru. Wysiadłam z pociągu na stacji Dwory i pomaszerowałam w kierunku parku. Jest on pozostałością rozległego majątku rodziny Hallerów w niegdysiejszej wsi Dwory, która obecnie jest dzielnicą Oświęcimia.  
 

Właściwie prawie wszystkie zabudowania owego majątku uległy zniszczeniu, a te, które pozostały, są własnością prywatną. W odwiedzonym przeze mnie parku zachował się niegdysiejszy dworski spichlerz, obecnie zajmują go warsztaty zajęciowe Fundacji im. Brata Alberta. Ich uczestnicy wychodzili akurat na spacer, opuściłam szybko teren, aby nie naruszać ich prywatności. Udało mi się wcześniej obejrzeć spory fragment parku z okazałymi starymi drzewami (to głównie lipy). 
 


W pobliżu bramy wejściowej do parku zatrzymałam się przy kaplicy Hallerów wzniesionej  stylu klasycystycznym na początku XIX wieku. 
 
 
Od początku przeznaczono ją na mauzoleum rodu Hallerów, a budowę rozpoczęto w roku 1805 po śmierci Barbary z Hallerów Rottmanowej, która została tu pochowana. W obszernej krypcie pod podłoga kaplicy spoczywają również inni członkowie rodu – właściciele ziemscy i bohaterowie wojenni. Jednym z najsłynniejszych jest brat generała Józefa Hallera, Cezary Haller de Hallenburg, obrońca Śląska Cieszyńskiego. Zginął on w roku 1919 w bitwie pod Kończycami Małymi. 
 

Zaglądałam przez kratę zasłaniającą wejście do kaplicy, ale nie udało mi się dokładnie obejrzeć jej wnętrza ani tablic epitafijnych na ścianach obok ołtarza. 
 

Z parku powędrowałam wzdłuż ulicy Zwycięstwa, która przecina teren niegdysiejszego majątku Hallerów, na zachód. Był upalny słoneczny dzień. Półgodzinny marsz w samo południe w takich warunkach to prawdziwe wyzwanie. Może z tego powodu nie potrafiłam się w pełni zachwycić oglądanymi jeziorami. 
 

To trzy sztuczne zbiorniki w dawnej wsi Kruki, obecnie w granicach Oświęcimia. Jako pierwszy zobaczyłam zbiornik B, nad którym dwóch mężczyzn łowiło ryby. 
 

Miałam ochotę przejść groblą oddzielająca go od zbiornika A, ale okazała się ona kolejną asfaltową ulicą. Zamiast tego przeszłam ładnym południowym brzegiem zbiornika A. 
 

Brzeg jest trawiasty, rośnie tu sporo drzew, a wędkarze mają do swojej dyspozycji liczne drewniane pomosty z widokiem na jezioro. 
 


Zbiornik C okazał się najmniejszy. Jest on chyba miejscem plażowym, obleganym przez grupy mieszkańców miasta nawet w dzień roboczy. 
 

Po przejściu fragmentu grobli zdecydowałam wrócić do miasta autobusem z pobliskiej ulicy Szpitalnej. I po wycieczce.
 
mapka trasy, niebieskie kropki pokazują powrót na przystanek
 
Warto było tu zajrzeć, żeby poznać nieoczywiste zakątki Oświęcimia i jego historię.  
 
Zdjęcia mojego wyrobu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz