Wysiedliśmy na przystanku kolejowym Zator Park Rozrywki.
Duża grupa młodzieży pomaszerowała dziarsko w lewo – w stronę owego parku.
Nasza skromna grupka skierowała się w prawo, żeby poznać historyczne
dziedzictwo Zatoru – strawy rybne, w których od XIV wieku hoduje się karpie.
Gdybyście
spojrzeli na mapę większego obszaru tej okolicy, pomyślicie, że trafiliście na
pojezierze – tyle tam niebieskich plam. To stawy rybne, czasem dawne żwirownie.
Wybór zaiste ogromny. Ja zdecydowałam się na spacer wokół Stawów Przyręb (albo
Przeręb), ponieważ poprowadzono tam znakowane ścieżki spacerowe. Można się
poruszać nimi bez problemu pieszo lub rowerem (obie wersje wypróbowaliśmy).
Drogi nie są zarośnięte, co się często zdarza na groblach. No i nikt nie
zabroni przejścia, jak to często bywa na
prywatnym terenie.
Najpierw wędrowaliśmy na północ między stawami Nowińczyk i
Chapman.
Wiało tam sakramencko. Wyciągnęliśmy całe zapasy odzieży, żeby
przetrwać ten niełatwy odcinek i nie zmarznąć.
Po kilku minutach dotarliśmy do
rozstajów dróg, gdzie skierowaliśmy się na większą z pętli wokół stawów – Pętlę
Przeręba.
Teraz szliśmy porządną drogą obok stawu Jastrzębiec, później Pilawa. Przestało
wiać.
Już na Jastrzębcu napotkaliśmy pierwsze rodziny łabędzi niemych.
Zaś na
Pilawie przeżyliśmy prawdziwy szok - tak
licznych grup tych ptaków nigdy jeszcze nie spotkaliśmy – były ich zapewne
setki. Wszystkie pływały lub odpoczywały w dużym oddaleniu od brzegu.
O takie
oddalenie nietrudno na tym stawie. Jest on największym ze stawów Doliny Karpia
– jego powierzchnia liczy 78 hektarów. Jeśli przyjrzycie się mapie pod wpisem, zauważycie, że
ten staw oznaczono jako wyschnięty – to przekłamanie. Jest w nim dużo wody, ma
nawet wyspę.
Jego brzeg porastają liczne rośliny, w tym kosaćce żółte.
Droga po
jego wschodniej stronie to piękna dębowa aleja.
Czasem zza stawu wyłania się w tle popularny obiekt rozrywkowy.
Kolejny staw – Leliwa też ma
wyspy, mnóstwo łabędzi i innego wodnego ptactwa.
Jego północny brzeg prawie
sąsiaduje z Wisłą. Teoretycznie rzeka mogłaby być widoczna z prowadzącej przez
wysokie trawy ścieżki, ale uniemożliwiają to wysokie drzewa porastające brzeg. Przedzieranie
się przez te trawy było najbardziej nieprzyjemnym fragmentem trasy. Odetchnęliśmy
z ulgą na drodze między stawami Leliwa i Sudżyk, gdzie znów spotkaliśmy dorodne
dęby i przyjemne widoki na wodę.
Dalsza droga prowadziła mocno zarośniętym
terenem – nie było żadnych przyjemnych widoków, za to rozkoszowaliśmy się
cieniem, który dawał wytchnienie od upału gorącego majowego dnia.
Na kolejnych
rozstajach dróg skręciliśmy na trasę mniejszej pętli Przeręb – Wyźrał. Było już
dosyć gorąco, a stawy jednak mocno podobne jeden do drugiego, postanowiliśmy
zajrzeć tylko nad Saw za Stodołami i Marynin Górny.
Na tym drugim grobla
zupełnie nie nadawała się do przejścia,
wróciliśmy więc drogą szlaku rowerowego do głównej trasy, a potem na przystanek
kolejowy. Ot i cała wycieczka.
Trasa liczyła ok. 8,5 kilometra, zaplanowałam
jeszcze inną wycieczkę na ten dzień. O niej innym razem.
Zdjęcia mojego wyrobu



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz