wtorek, 2 czerwca 2026

Spacer w Dolinie Karpia

Wysiedliśmy na przystanku kolejowym Zator Park Rozrywki. Duża grupa młodzieży pomaszerowała dziarsko w lewo – w stronę owego parku. Nasza skromna grupka skierowała się w prawo, żeby poznać historyczne dziedzictwo Zatoru – strawy rybne, w których od XIV wieku hoduje się karpie. 
 

Gdybyście spojrzeli na mapę większego obszaru tej okolicy, pomyślicie, że trafiliście na pojezierze – tyle tam niebieskich plam. To stawy rybne, czasem dawne żwirownie. Wybór zaiste ogromny. Ja zdecydowałam się na spacer wokół Stawów Przyręb (albo Przeręb), ponieważ poprowadzono tam znakowane ścieżki spacerowe. Można się poruszać nimi bez problemu pieszo lub rowerem (obie wersje wypróbowaliśmy). 
 
 
Drogi nie są zarośnięte, co się często zdarza na groblach. No i nikt nie zabroni  przejścia, jak to często bywa na prywatnym terenie. 
Najpierw wędrowaliśmy na północ między stawami Nowińczyk i Chapman. 
 

Wiało tam sakramencko. Wyciągnęliśmy całe zapasy odzieży, żeby przetrwać ten niełatwy odcinek i nie zmarznąć. 
 

Po kilku minutach dotarliśmy do rozstajów dróg, gdzie skierowaliśmy się na większą z pętli wokół stawów – Pętlę Przeręba. 
 

Teraz szliśmy porządną drogą obok stawu Jastrzębiec, później Pilawa. Przestało wiać. 
 

Już na Jastrzębcu napotkaliśmy pierwsze rodziny łabędzi niemych. 
 

Zaś na Pilawie przeżyliśmy prawdziwy szok -  tak licznych grup tych ptaków nigdy jeszcze nie spotkaliśmy – były ich zapewne setki. Wszystkie pływały lub odpoczywały w dużym oddaleniu od brzegu. 
 

O takie oddalenie nietrudno na tym stawie. Jest on największym ze stawów Doliny Karpia – jego powierzchnia liczy 78 hektarów. Jeśli przyjrzycie się mapie pod wpisem, zauważycie, że ten staw oznaczono jako wyschnięty – to przekłamanie. Jest w nim dużo wody, ma nawet wyspę. 
 

Jego brzeg porastają liczne rośliny, w tym kosaćce żółte. 
 

Droga po jego wschodniej stronie to piękna dębowa aleja. 
 

Czasem zza stawu wyłania się w tle popularny obiekt rozrywkowy.
 

Kolejny staw – Leliwa też ma wyspy, mnóstwo łabędzi i innego wodnego ptactwa.
 


Jego północny brzeg prawie sąsiaduje z Wisłą. Teoretycznie rzeka mogłaby być widoczna z prowadzącej przez wysokie trawy ścieżki, ale uniemożliwiają to wysokie drzewa porastające brzeg. Przedzieranie się przez te trawy było najbardziej nieprzyjemnym fragmentem trasy. Odetchnęliśmy z ulgą na drodze między stawami Leliwa i Sudżyk, gdzie znów spotkaliśmy dorodne dęby i przyjemne widoki na wodę. 
 



Dalsza droga prowadziła mocno zarośniętym terenem – nie było żadnych przyjemnych widoków, za to rozkoszowaliśmy się cieniem, który dawał wytchnienie od upału gorącego majowego dnia. 
 
kwiaty czarnego bzu
 
Na kolejnych rozstajach dróg skręciliśmy na trasę mniejszej pętli Przeręb – Wyźrał. Było już dosyć gorąco, a stawy jednak mocno podobne jeden do drugiego, postanowiliśmy zajrzeć tylko nad Saw za Stodołami i Marynin Górny. 
 


Na tym drugim grobla zupełnie nie nadawała się  do przejścia, wróciliśmy więc drogą szlaku rowerowego do głównej trasy, a potem na przystanek kolejowy. Ot i cała wycieczka. 
 

Trasa liczyła ok. 8,5 kilometra, zaplanowałam jeszcze inną wycieczkę na ten dzień. O niej innym razem.  
 
Zdjęcia mojego wyrobu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz