sobota, 18 lipca 2026

Dokąd wiedziesz, drogo – do szczęścia, do wspomnień*

Nasza droga wiodła, jak się wydawało, do cudzych wspomnień. Chyba jednak nie do końca tak było, bo i my mogliśmy wspomnieć minione chwile. 
 

A gdzie te chwile mijały? W krainie szczęśliwego dzieciństwa poety, jego sióstr, ich dzieci. W tym miejscu stoi nadal dwór otoczony parkiem, a w nim aleja lipowa, stare wierzby, platany i graby. 
 
dwór od strony głównego wejścia
 
dwór od strony wyjścia do niegdysiejszego ogrodu
 
tak to bywało dawniej
 
jedna z parkowych alei

Zwłaszcza grabowa alejka jest dumą obecnych gospodarzy dworu. Rosną tu urodziwe, wiekowe okazy. 
 
 
To dwór w Chocimowie. 
 
nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności wejścia po tych schodach
 
Byliśmy tu 11 lat temu (tu link), stąd i nasze wspomnienia mogły splątać się z tym, o czym usłyszeliśmy i co mogliśmy obejrzeć we dworze. 
Oprowadzała nas po nim pani Barbara Domagała – prezes Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Chocimów. To oficjalny tytuł, ale my mieliśmy wrażenie, że jest ona sercem dworu, pamięcią o historii i ludziach, dobrym duchem działań dla dobra społeczności. 
 

Stowarzyszenie działa już ponad 20 lat i na każdym kroku widać efekty owych starań (tu link do strony Stowarzyszenia). 11 lat temu dwór wyglądał na wymagający remontu. 
 

Stowarzyszenie z pomocą znanego lektora radiowego – Ksawerego Jasieńskiego uczciło pamięć urodzonego w tym dworze poety – Mariana Ośniałowskiego, zwanego Rysiem. 
 
tablica pamiątkowa przy wejściu do dworu
 
Wydano zbiór jego wierszy – nie ma ich wiele, bo też poeta żył ledwie 46 lat. W dorosłym życiu wygnany wraz z bnajbliższymi z rodzinnego majątku zmagał się z trudami codzienności, tęsknotą. Nie zaznał sławy, warto więc może teraz przypomnieć o nim i jego twórczości. 
 
zostało jeszcze kilka egzemplarzy tomiku poetyckiego (już o jeden mniej)
 
We dworze utworzono izbę jego pamięci, gdzie zobaczymy kopie zdjęć rodzinnych, mocno sfatygowaną maszynę do pisania, która służyła poecie, gipsową Maryjkę, która jakimś cudem ostała się z dworskiego wyposażenia po wojnie i latach powojennych, kiedy dwór zamieniono w szkołę. 
 




Tę figurkę rozpoznał siostrzeniec Ośniałowskiego, Ksawery Jasieński, który dzieciństwo spędził w Chocimowie. Mam wrażenie, że pan Jasieński stał się łącznikiem między potomkami państwa Marii i  Gustawa Ośniałowskich i współczesnymi opiekunami dworu.  Przedstawiciele rodziny odwiedzają dwór, uczestniczą w ważnych wydarzeniach. 
 
Ksawery Jasieński i Barbara Domagała podczas uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej
 
Dwór udało się wyremontować za pieniądze zdobyte w kilku rządowych projektach, wywalczone przez Stowarzyszenie. Odnowiona elewacja wyłania się zza drzew, w salach zadbano o oryginalne dworskie drzwi i jedyny ocalały parkiet, zakupiono nawet fortepian, żeby organizować we dworze koncerty. 
 
Czyż nie piękne? A jest jeszcze kilka drzwi do renowacji... 
 
fortepian w sali z oryginalnym marmurowym kominkiem 
 
schody na piętro 
 
Stowarzyszenie kultywuje nie tylko pamięć o historii dworu i rodu Ośniałowskich. Żywa jest i historia Uniwersytetu Ludowego, który tu działał w latach powojennych. 
 

A współcześnie dwór służy mieszkańcom Chocimowa i sąsiednich miejscowości. 
 

Działa tu świetlica środowiskowa, już od progu można podziwiać wyeksponowane prace jej uczestników i lokalne rękodzieło. 
 

wśród prac rzeźby miejscowego artysty, Eugeniusza Cierlika
 
dworu i jego pomyślności strzeże anioł wyrzeźbiony przez pana Władysława Gałkę
 
A jaką nagrodę otrzymuje się za tyle pracy i zaangażowania?  To chyba najbarwniejsza i najradośniejsza nagroda  "Kunowska Żołna", którą w tym roku otrzymała pani Barbara Domagała w uznaniu jej społecznego zaangażowania. 
 

I jak tu nie zajrzeć do takiego ciekawego miejsca? A jak już przyjedziecie, zostawcie auto na parkingu przy sklepie, bo chyba nie ma nic przyjemniejszego niż spacer parkową alejką w stronę dworu.
 

Odwiedźcie też skromną figurkę NMP w jednym z zakątków parku. 
 

Myślę, że tak jak dwór, pamięta i ona dawnych mieszkańców. Może to do niej zwracał się poeta „Królowo anielska, módl się za lipami”** 
 
Nie tylko dwór  w Chocimowie był w planach naszej wycieczki. Wybraliśmy się też do pobliskiego Mychowa, żeby zobaczyć tamtejszy kościół pod wezwaniem św. Barbary oraz wybrać się na mały spacer polnymi drogami. 
 
na horyzoncie Góry Świętokrzyskie
 
Na kościół patrzyliśmy ze wzgórza, na którym znajdowała się pierwsza mychowska świątynia pod wezwaniem Św. Katarzyny. 
 
krzyż na miejscu kościoła św. Katarzyny
 
widok na kościół św.Barbary 
 
Później przeszliśmy wąwozem w pola. 
 


Zatrzymaliśmy się przy kamiennym krzyżu pod przydrożną brozą. 
 

Zaplanowałam dłuższy spacer, ale niepokojące pomruki w oddali spowodowały, że wybraliśmy najkrótszy wariant wędrówki.
 

Tak czy inaczej spędziliśmy trochę czasu wśród pól, niedosyt jednak pozostał i chyba pora znów wybrać się w jakieś polne okolice. 
 
trasa była tak krótka, że wstyd się przyznać, ale warto wiedzieć, że wśród tych pól jest wiele świetnych dróg dla piechurów i rowerzystów
 
Na zakończenie jeden z wierszy Mariana "Rysia" Ośniałowskiego: 
 
Wróć z drogi nieszczęść
niebezpieczeństw i szału
do posągu w lipowej alei
do białego dobrego domu
i konfesjonału***  
 
Zdjęcia – Edek i ja

* M. Ośniałowski „Ballada”

** M. Ośniałowski „Lipy”

*** M Ośniałowski Bez tytułu

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz