wtorek, 14 lipca 2026

Przedpołudnie w Ogrodach Kapias

Znajdują się te ogrody w Goczałkowicach. Najbliżej jest do nich ze stacji Goczałkowice, nie Goczałkowice-Zdrój. Są to ogrody pokazowe przylegające do centrum ogrodniczego. W gruncie rzeczy można tam spędzić cały dzień, nasza grupka miała mniej czasu do dyspozycji, ale i tak sporo zobaczyliśmy. 
 
 
Przez całą długość ogrodów ciągnie się główna aleja spacerowa. 
 
 
Po obu jej stronach zaaranżowano niewielkie tematyczne ogrody, w których można się zatrzymać na dłużej, odpocząć, zaczerpnąć inspirację do urządzenia własnego ogrodu. Zaprezentuję tutaj kilka zakątków, które nam się spodobały. Do niektórych nie zaglądaliśmy – dzień był upalny i spacer nieco nas zmęczył. 
Ja najbardziej lubię ogrodowe zakątki nad wodą, dlatego zapewne wpadł mi w oko niewielki staw z wysepką, altaną i prowadzącym do niej malowniczym mostkiem. 
 
 

Elegancko i nieco sentymentalnie prezentuje się ogród romantyczny. Z gęstwiny krzewów wyłaniają się tam stylizowane na antyczne wazy, altanka czy ławeczki.
 


Gdzieś w końcu ogrodu można skryć się w cieniu pergoli, posiedzieć na ławce, porozmawiać spokojnie. Nieoczekiwanym bonusem jest selfie w zamykającym pergolę lustrze.
 

Inny zakątek ogrodu przenosi nas na wieś – „pasą się” tam zwierzęta z blachy kortenowskiej, starą chatę otaczają dobrze znane sprzęty gospodarskie, przy płocie stoi kapliczka z drewnianym świątkiem. Gdzieś w oddali jest nawet warzywnik. 
 



w tym roku figura świętego Franciszka musi się pojawiać na blogu

Są i inne, może nieco wymyślne ogrody – ogród ciszy, ogród zachodzącego słońca, czy ogrody pór roku. 
 


Można nawet wdrapać się na coś w rodzaju tarasu widokowego, z którego rozciąga się widok na całe założenie. 
 
ten łuk jest podstawą tarasów widokowych
 
Miłośnicy zagranicznych ogrodów mogą zajrzeć do ogrodu skandynawskiego, angielskiego, japońskiego czy śródziemnomorskiego. 
 


Ale jest i coś patriotycznego, czyli ogród w barwach narodowych.
 
 
Na podstawie wzmożonego hałasu w niektórych zakątkach ogrodu mogę przypuszczać, że to tam właśnie znajdują się labirynt i miejsca zabaw dla dzieci. Nie zapuszczaliśmy się w te okolice. 
 

W upalny dzień bardzo kuszące okazują się liczne zagajniki czy cieniste alejki z ławeczkami. 
 


Po spacerze można coś solidnego zjeść w ogrodowej restauracji i już pora wracać do codzienności. Zamiast prezentować zawartość naszych talerzy zapraszam na spotkanie oko w oko z niektórymi roślinami. 
 
świerzbnica w gatunku Knautia macedońska

goździk kropkowany
 
rojnik pajęczynowaty
 
mak wschodni
 
zwieńczeniem tej różowej sekwencji musi być róża rabatowa, nieprawdaż?
 
 
Ten wpis kończy niewielki cykl relacji z wyjazdu do Katowic. Miał on być moją indywidualną eskapadą, ale znaleźli się przyjaciele, którzy na to nie pozwolili. Dziękuję im za to. 
 

Zdjęcia – Grażyna, Irena i ja

2 komentarze: