sobota, 15 sierpnia 2026

Kilka dni w Busku-Zdroju

Wybrałam się do Buska na przełomie czerwca i lipca. 
 

W tym czasie odbywa się tam co roku Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Krystyny Jamroz (tu link do strony Festiwalu). Tegoroczny był już 32. Od dawna marzyłam o wzięciu udziału w tym wydarzeniu i zawsze coś mi stawało na przeszkodzie. Tym razem planowanie zaczęłam już w styczniu, a rezerwacji biletów na festiwalowe koncerty dokonałam na początku maja. Nikt wtedy nie mógł przewidzieć fali upałów, która nawiedzi nas akurat w na początku wakacji. Na szczęście buskie parki oferują wspaniała ochłodę w cieniu, a koncerty odbywały się albo w klimatyzowanej sali, albo w kościołach czy w muszli koncertowej Parku Zdrojowego. 
 
 
Miałam kwaterę naprzeciwko kaplicy pod wezwaniem św. Anny, mogę więc zaprezentować widok z okna na nią o różnych porach dnia. 
 
w świetle poranka
 
w dzień

wieczorem, jak już wróciłam z koncertu
 
Jeden z koncertów odbywał się  w kościele pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP. 
 

Inny w nowoczesnym Sanktuarium św. Brata Alberta. 
 

Wieczorami udawałam się spacerkiem do Buskiego Samorządowego Centrum Kultury na koncerty czy spektakl teatralny. Przed Centrum można na chwilę przysiąść na ławeczce znanego barda, Wojtka Belona. 
 

Po drugiej stronie ulicy w secesyjnym budynku znajduje się hotel Bristol, który zapewnia kontakt ze sztuką współczesną. 
 

Lubię tu zaglądać, żeby sprawdzić, co nowego w ekspozycji. Zauważam zmienione rozmieszczenie znanych dzieł albo nowe nabytki właścicieli hotelu.
 
na pierwszym planie moje ulubione owieczki Sylwestra Ambroziaka, a w tle instalacja Oskara Zięty
 
"Dłoń" Xawerego Wolskiego

"Gaja" Maurycego Gomulickiego
 
przeniesieni na nowe miejsce "Żelaźni Ludzie" Zbigniewa Frączkiewicza 
 
i inne... 
 
Kilka festiwalowych koncertów odbywało się w muszli koncertowej Parku Zdrojowego. 
 
 
W jej sąsiedztwie można przejść Aleją Gwiazd ze słoneczkami wybitnych artystów związanych z Festiwalem. 
 


Aleja prowadzi sprzed budynku najsłynniejszego buskiego sanatorium Marconi. I w nim odbywały się festiwalowe koncerty, którym specyficznego uroku dodawał aromat źródeł mineralnych. 
 


Park Zdrojowy zasługuje na oddzielny opis, tyle tam urodziwych drzew, kwitnących róż, urocze fontanny. 
 





Wśród drzew szczególnie wyróżnia się pomnikowy dąb „Ryszard” nazwany na cześć ostatniego Prezydenta Rzeczpospolitej na uchodźstwie – Ryszarda Kaczorowskiego. 
 

W parku zatrzymywałam się przy starszych lub młodszych parkowych rzeźbach albo odpoczywałam na ławeczkach. 
 
"Buski kolarz" - pomnik kolarstwa w Busku-Zdroju
 
pomnik wybitnego balneologa, wieloletniego dyrektora uzdrowiska, mgr. inż Jana Rokosza
 
no i buska klasyka - pomnik Zakochanych

Przez jeden z mostków na kanale w parku można dotrzeć do buskiej tężni. 
 

Nie jest to moje ulubione miejsce – trzeba tam uważać na obiektyw, żeby się nie zmoczył. 
 


Mimo to wybrałam się tam, żeby pooddychać nasączonym solanką powietrzem i popatrzeć na park z góry. 
 

Spacerowałam i w bardziej odległych zakątkach parku, gdzie spotkałam nieduży staw z nenufarami. 
 


Napotkałam też ciekawe budynki. To ujęcia wody pitnej, każde z nich nosi jakieś imię. Nikogo zapewne nie zdziwi, że znalazłam i takie o moim imieniu. 
 
Michał
 
Anna 
 
Poza parkiem spotkałam też kilka ciekawych miejsc. 
To ławeczka Krystyny Jamroz przed sanatorium „Krystyna”, należącym niegdyś do jej rodziców. 
 

Są tu i inni „kuracjusze”. Jeden z nich to stały bywalec uzdrowiska – Leopold Kozłowski, a drugą okazuje się królowa Jadwiga.
 

no, muszę to napisać - artysta miał fantazję, żeby tak królową z ręcznikiem i dzbankiem wody przedstawić... 
 
O innych miejscach opowiem w kolejnym wpisie o Busku, bo przecież nie myślicie, że moje spacery ograniczyłam jedynie do ścisłego centrum. 
 
Zdjęcia mojego wyrobu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz