czwartek, 28 września 2017

Tradycji stało się zadość – wracamy na Święty Krzyż

Ostatnio staramy się być przynajmniej raz w roku w tym miejscu. Bywały lata, że nie mieliśmy jak się tam dostać (problemy z dojazdem), ale się rozpracowało połączenia i radzimy sobie.
Tym razem ulegliśmy czarowi kierowcy busa z Kielc do Rudek, który nas formalnie zaciągnął do siebie, a potem z fasonem dostarczył na rynek w Nowej Słupi.   
Wysiedliśmy. Pogoda jak drut. Trochę się ponarzekało, że niebo zbyt niebieskie i chmurek malowniczych brakuje, ale mimo wszystko ruszyliśmy na zaplanowaną trasę. 

tegoroczny wrzesień nie przyzwyczaił nas do takiego nieba
 
nastroszył się na myśl o wejściu na Łysiec 
 
Na tej wycieczce chciałam przejść czerwoną ścieżką spacerową, która nosi długą i wielce obiecującą nazwę „Śladem czarownic, pogańskich kultów i powstańczych kryjówek”. Niech jej będzie. My szliśmy śladem znaków. 


bardzo wygodnie się tą ścieżką wędruje
 
Czarownic zapewne z racji jasnego dnia nie spotkaliśmy. Miejsce pogańskiego kultu znajduje się w końcowym odcinku ścieżki. To dawne wały kultowe, które, jak podaje informacja ze strony ŚPN, otaczają szczyt Łysej Góry (Łysiec. Święty Krzyż), są zbudowane z piaskowca kwarcytowego i mają długość ok. 1,5 kilometra. Tu oglądamy wschodni fragment wału.

wał kultowy na Łyścu

Mnie najbardziej zależało na obejrzeniu tak zwanych „Skałek Massalskiego”. Cóż, rozczarowałam się. Widywałam dużo bardziej okazałe skałki. Już o skałach nie wspomnę. Te znajdują się w dolnej partii góry, właściwie na początku ścieżki. To niewielkie wychodnie skalne lub po prostu rozrzucone kamienie.  Nad skałkami znajduje się zbiorowa mogiła 200 mieszkańców Nowej Słupi rozstrzelanych wiosną 1943 roku przez niemiecką żandarmerię. Niestety, mogiła jest aktualnie w trakcie prac remontowych i nie będę jej pokazywać.   

jedna ze skałek
 
Ścieżka doprowadza do niebieskiego szlaku, a potem na Święty Krzyż. Obiecywałam sobie rewelacyjne widoki przy takiej pogodzie i lekko się zawiodłam. Jest ranek, widoki na wschód pod światło – niewiele widać. Za to budynki klasztorne w pełnym słońcu. Zaglądamy i do wnętrza.

tym razem takie zdjęcie klasztornego kompleksu

wnętrze bazyliki pod wezwaniem Trójcy Świętej

kaplica Oleśnickich - tabernakulum z relikwiami Krzyża Świętego

nagrobek fundatora kaplicy kasztelana Mikołaja Oleśnickiego i jego małżonki 
 
Kolejnym punktem programu jest paskudna platforma widokowa nad gołoborzem. Cóż, widoki są, ale mocno zamglone. 

kolejny fragment wału kultowego

widoki jakie są, każdy widzi

fragment gołoborza

Opuszczamy więc platformę i szczyt schodząc niebieską ścieżką edukacyjną. Asfaltem nadciągają grupy wycieczkowe. Udało nam się zdążyć przed szczytem turystycznym!

pień, który jeszcze rok temu był drzewem
 
Dalej zaczyna się najprzyjemniejszy fragment trasy – z Huty Szklanej obrzeżem lasu. Jest trochę widoczków polnych, ładny las bukowy, malownicze mostki nad strumykami, dużo słońca i spokoju. 

pola Huty Szklanej


w bukowym lesie

muchomory w słońcu (ten po lewej sam się przewrócił, nie ruszałam go) 

pola Podłysicy  
 
Ostatni fragment trasy już nie był taki relaksacyjny. Wręcz przeciwnie. Ruszyliśmy z kopyta, żeby zdążyć na bus z Kakonina. Rzut oka na okolicę, rzut oka na zegarek i do przodu. 

pola z widokiem na Święty Krzyż
 
Na przystanek wpadłam minutę prze przyjazdem busa. Jeszcze tylko udało mi się zrobić tradycyjne zdjęcie zabytkowej chałupy i wsiadamy. Kierowca znów nam się trafił uprzejmy – poczekał na  zebranie się całej naszej nielicznej gromadki i dopiero odjechał.

zabytkowa chałupa z Kakonina (chmurki się wreszcie pojawiły)
 
Na podstawie mapy mogę podać, że nasza trasa liczyła 15,5 kilometra.

Zdjęcia tym razem tylko mojego wyrobu.

7 komentarzy:

  1. Naprawdę piękna wycieczka. Zapewniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skałki Massalskiego musimy jeszcze raz dokładnie obejrzeć. Poza tym bez zarzutu.

      Usuń
  2. Pamiętam starą trasę - szczytami... kiedyś z Jarkiem mimo zakazu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam przyjemności przejścia starą trasą. A miałby człowiek ochotę...
      Chociaż uczciwie trzeba oddać honor zarządowi ŚPN, że dzięki ścieżkom dydaktycznym można zajrzeć w głąb puszczy. No i asfaltem idzie się krócej.

      Usuń
  3. Marudzisz ;) Święty Krzyż to jednak miejsce kultrowe (w kazdym rozumieniu tego słowa) ja tam bym sobie chętenie wrócił.
    A trasa fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z nadmiaru bogactwa. Jak się ma taki Święty Krzyż prawie na wyciągnięcie ręki, to człowiek nie docenia. Dopiero jak się stęskni, wie, że to najcenniejsze miejsce.
      Teraz tylko Łysicy brakuje do kompletu.

      Usuń