czwartek, 21 września 2017

Ojciec Klary kupił ze wsią zamek stary …*

Zamek jest tak stary, że bez problemu się domyślimy jego budowy w czasach Kazimierza Wielkiego. Był własnością królewską do czasu, gdy król Władysław Jagiełło podarował go mężnemu rycerzowi – Klemensowi z Moskorzewa.
Ów zamek został rozbudowany w piętnastym wieku przez potomków Klemensa. I tak mamy zamek górny (starszy) i dolny (późniejszy).

zamek Kamieniec - łatwo rozróżnić górny i dolny zamek, a i wieś też trochę wchodzi w kadr 

zdjęcie zamku z innej perspektywy i z innych lat (ubiegły wiek - koniec lat osiemdziesiątych) 

Utrzymanie zamku nie jest tanie i w końcu dolny zamek został sprzedany  w roku 1530. Mamy teraz dwóch właścicieli –  Kamienieckich i Firlejów, a od 1601 roku Skotnickich i Firlejów. I wtedy się zaczęło – oba rody nie mogły się nijak porozumieć, dochodziło do ciągłych sporów o wszystko – mur graniczny, studnię, pola uprawne i Bóg wie, co jeszcze.

otóż i on - słynny mur graniczny
 
Skąd to znacie? Ci, którzy czytają – z lektury „Zemsty” Aleksandra Fredry, ci, co wolą filmy – z filmu Antoniego Bohdziewicza i Bohdana Korzeniewskiego lub nowszego – Andrzeja Wajdy, miłośnicy teatru byli na sztuce w teatrze albo obejrzeli w telewizji. Ja mam zaliczone wszystkie warianty. I lubię „Zemstę”.
Dlatego tak się ucieszyłam, że wybieramy się do zamku Kamieniec. Dotarliśmy tam z rezerwatu Prządki.
Najpierw zwiedzamy okolice zamku. No, nie jest źle – ładne skały, na których się wznosi, wychodnie skalne w pobliżu. Tu lecę po śladach Macieja, który porządnie i z detalami je opisał (tu link). Nie będę się powtarzać, zajrzyjcie, przeczytajcie.   

 na takiej skale wznosi się zamek

skała - miejsce pamięci rodziny Białasów 


druga skała jako miejsce refleksji religijnej

Wreszcie zamek. Wymarzony, wytęskniony. I…
Klapa. Bo przecież Wajda nie tu kręcił swój film, a w zamku Ogrodzieniec. Tamten jest większy, ma, że tak powiem, prezencję. A tu – delikatnie mówiąc wielkie to zamczysko nie jest. Nic to, może będzie jednak nieźle.


i cóż, że skromniejszy, ale równie wiekowy
 
W kasie obsługa, jaką dawni właściciele by chyba batożyć kazali. Obsługuje gości (wszak gośćmi jesteśmy, chociaż te parę złotych za bilet płacimy), je kanapkę i pali papierosa. No, ręce i nogi opadają.
Mimo wszystko nabywamy bilety, robimy sobie śniadanie w pobliżu zamkowych murów (są ławki i stolik) i ruszamy na zwiedzanie.


w pobliżu mamy skałę z tablicą upamiętniającą Olgę i Andrzeja Małkowskich

 pilnuje nas pliszka



dolny zamek

tak to wyglądało ponad dwadzieścia lat temu
 
Ed wspomina, jak to dawniej zwiedzał górny zamek, jakie to widoki na Prządki z niego były.

widok z górnego zamku na dolny 

portal, a w nim jako sztafaż Jelonek (tym razem wyjątkowo bez skrzypiec)

widok z zamku Kamieniec na Prządki

Teraz docieramy do muru granicznego i dalej wstęp wzbroniony.  


No to się pokręcimy po terenie. Zaglądamy tu i tam.  

renesansowe okno

drzwi z herbem Kamienieckich - Pilawa  

Jest kaplica zamkowa z interesującym współczesnym, ale świetnie udającym stary, ołtarzem. Jest muzealna ekspozycja. Fakt – skromna, ale czego tu oczekiwać. 

ołtarz w zamkowej kaplicy


fragmenty ekspozycji muzealnej
 
Wychodzimy poza mury, może widoki będą. No, może później, jak się pogoda poprawi, bo na razie wszystko, co tak Maciej (tu link) i Ed zachwalali schowane za mgłą. 

 lekko zamglony widok z zamku

Tadeusz Kościuszko z pomnika - ten to ma widoki!

Opuszczamy zamek Kamieniec. W pobliżu spotykamy starą chyżę, która chyli się tu ku ziemi od wielu, wielu lat. 

dawniej 

i dziś
 
Schodzę z zamkowego wzgórza w nadziei, że może z daleka uda mi się ciekawie pokazać zamek. Szukam dobrego ujęcia. I tak natrafiam na ścieżkę przyrodniczą „Przy zamku Kamieniec”. Koledzy idą ze mną.
Nie przeszliśmy całej ścieżki, ale „zaliczyliśmy” kapitalne skałki u podnóża zamku. To grupy skałek Krowia Turnia i  Kursowa. Nie mam pojęcia, dlaczego je tak nazwano, ale przyjemne są. Warto do nich zajrzeć. Myślę, że warto było przejść całą ścieżkę. Ale  mamy zaplanowane przejście do Krosna, to zbieramy się w drogę.



skałki na południe od zamku (piaskowiec ciężkowicki, jak mniemam)
 
Jeśli tą drogą wędrował Papkin, to miał potem co opowiadać, bo widoki tu niesamowite. I w jego czasach asfaltu nie było. Ale krokodyla to i dziś brak. 

pożegnalny rzut oka na zamek od strony kościoła pod wezwaniem świętych Franciszka i Jana z Dukli 

na zielonym szlaku do Krosna 

kapliczka przy szlaku
 
Nie cały czas maszerujemy asfaltem. Są i polne odcinki trasy. Ba, nawet udaje nam się zgubić szlak i przedzieramy się przez chaszcze wszelakie. 

samotna (ale zelektryfikowana) chyża wśród pól 

jeszcze jedna kapliczka
 
I w końcu docieramy do Krosna. Ale to już zupełnie inna historia.

* A. Fredro „Zemsta”.
Zapytacie, skąd Fredro znał historię waśni o zamek Kamieniec. Otóż hrabia Fredro ożenił się z córką jednego z kolejnych właściciel zamku – Zofią Jabłonowską, która wniosła mu ów obiekt w posagu. Jako pan na włościach zainteresował się ich historią i natrafił na dokumenty obrazujące wieloletni spór prowadzony przez Skotnickich i Firlejów, zakończony, jak w „Zemście” ślubem Klary i Wacława, czyli Zofii Skotnickiej i Mikołaja Firleja.  

Zdjęcia – Edek, Janek i ja

6 komentarzy:

  1. Kawał historii... a co po nas zostanie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że plastikowe butelki i inne śmieciowe opakowania.
      Ale, z drugiej strony, powstaje teraz dużo interesującej architektury, jak choćby kompleks na Rzepce w Chęcinach. Może to przetrwa i będzie nas godnie reprezentować.

      Usuń
    2. W latach 90-tych byłem tam pierwszy raz i nie pobierano żadnych opłat a i ruina była bardziej zrujnowana... Co odważniejsi pamiętam wspinali się na mury, nieraz całkiem wysoko :) Przy dobrej widoczności można z okolicy dostrzec Tatry :)

      Usuń
    3. Rusztowania przy ścianach górnego zamku mogą świadczyć o próbie ratowania stanu ruiny. Może wybierzemy się za jakie 10 lat i zamek będzie jak nowy.
      Tak teraz "odpicowano" (jeśli mogę tak napisać)ruiny zamku w Chęcinach. Niby nadal ruina, ale porządnie wygładzona, jak po botoksie. I przy okazji wzrasta ilość zwiedzających.

      Usuń
  2. Potwierdzam słowa Eda i Kamila przed laty można było wejść na górę. Potem zamek trafił w prywatne ręce i owe ręce usiłują coś tam zrobić, ale widać koszta kaducznie wielkie i mozolnie to idzie, wkrótce wszakze same rusztowania wartość zabytkową z racji wieku mieć będą, tedy rąk nie załamywawszy cieszyć się winniśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tego zabytkowego materiału budowlanego to się tam sporo poniewiera pod murami. I niby jakiś robotnik snuje się z narzędziami, ale to wszystko rozlazłe takie, rozmemłane.

      Usuń