poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Zamiast laurki na urodziny

Co można napisać na 110 urodziny tak oryginalnego i sarkastycznego człowieka, jakim był Witold Gombrowicz? Czy trochę peanów, bo lubił być doceniany? Czy parę gorzkich i okrutnych prawd, które lubił mówić innym? No, nie wiem. A może zamiast … kilka tropów, jakie udało nam się znaleźć na ziemi naszej świętokrzyskiej, po której i On przed laty chadzał.
Trop pierwszy – rodzice. To zamożni ziemianie Jan i Antonina (z domu Kotkowska herbu Ostoja) Gombrowiczowie herbu Kościesza. Kopie ich portretów autorstwa Maksymiliana Górskiego wykonane przez Reginę Dmowską i Jerzego Szajewskiego zobaczyliśmy wprawdzie nie w naszym województwie, ale w zaprzyjaźnionej Wsoli w Muzeum W. Gombrowicza. W Kielcach i w okolicach Ożarowa znajdują się groby państwa Gombrowiczów. Niestety nie udało nam się ich odszukać. 

 Antonina z Kotkowskich Gombrowiczowa

Jan Gombrowicz

Kolejny trop pozostawiła rodzina matki pisarza, która miała we władaniu włości w Bodzechowie. Była to nie tylko ziemia lecz i fabryki, w tym papiernia. Majątek nie ulegał rozdrobnieniu, bo w rodzinie zawierano małżeństwa z krewnymi. Antonina wyłamała się z tego zwyczaju i wyszła za mąż za „obcego” Gombrowicza.
Obecnie w Bodzechowie stoją jeszcze zabudowania dawnej papierni Kotkowskich, można też zajrzeć do starego drewnianego kościółka, który na placu podarowanym przez babkę pisarza został postawiony w roku 1937 przez jej wnuków – Witolda i Janusza (nie wydaje mi sie, żeby oni tak własną ręka stawiali ten kościół, pewnie raczej nadzorowali roboty). Drewno przeniesiono ze Wsoli (majątku Jerzego), gdzie budowano nowy murowany kościół.  W ołtarzu tego kościołka znajduje się obraz świętej Zofii, do którego pozowała krewna pisarza - Zofia Baczyńska z domu Kotkowska.

zabudowania dawnej papierni Kotkowskich

drewniany kościół p.w. św. Zofii w Bodzechowie

ołtarz z obrazem św. Zofii z tego kościoła

A na polach w pobliżu miejsca, gdzie dawniej znajdował się dwór można zobaczyć starą kolumnę, zbudowaną podobno w czasach dziedziców Kotkowskich.  Ciekawa ta kolumna służy od początku jako podstawa pod gniazdo bocianie. 

 gniazdo bocianie na kolumnie w Bodzechowie

Inny trop znajdziemy w Dołach Biskupich, gdzie  rodzina Kotkowskich posiadała młyny wodne i kopalnie piaskowca. Tu nad rzeką Świśliną Jan Gombrowicz wybudował fabrykę tektury, miała ona być zabezpieczaniem majątkowym najmłodszego syna i została nazwana od jego imienia Witulin. Zakład był wyposażony w nowoczesne maszyny wysokiej jakości, które pracowały jeszcze w latach 60. XX wieku. Niestety, obecnie cały zakład to ruina, uznana za zabytek techniki i oczywiście porządnie zaniedbana. 


zrujnowane zabudowania fabryki tektury Witulin w Dołach Biskupich 

tama na Świślinie w pobliżu fabryki Witulin

W pobliżu zakładu widzieliśmy okazały kamienny krzyż. Podobno ustawiono go na pamiątkę „cudownego ocalenia” panicza, który w pobliżu byłby utonął. 

stary krzyż w Witulinie 
 
I jeszcze tropy rozrzucone w różnych miejscach – popiersia pisarza. Nie wiem, ile ich jest na Kielecczyźnie, pokażę te, które napotkaliśmy na naszych wycieczkach.

popiersie Gombrowicza w Alei Sław w Kielcach (autor - Stanisław Domagała)

popiersie pisarza znajdujące się w Opatowie (autora nie udało mi się ustalić)

rzeźba przedstawiająca pisarza, którą widzieliśmy w pracowni autora - Gustawa Hadyny

I nie zapominajmy o tropie najważniejszym – ten znajduje się w bibliotekach (może nawet domowych). To wydania dzieł Gombrowicza. Spróbujcie przeczytać. Warto zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem. A może na początek warto zobaczyć inscenizację teatralną którejś z gombrowiczowskich sztuk? Uwaga, będzie reklama – skarżyskie Miejskie Centrum Kultury zaprasza 21 sierpnia na  spektakl „Filibert dzieckiem podszyty” W. Gombrowicza (to według "Ferdydurke") w wykonaniu Grupy Teatralnej „Antyrama” z WDK w Kielcach. 


ten nieco sfatygowany egzemplarz powieści wyciągnęłam z mojej półki (wydanie z roku 1989)


Ja również serdecznie zapraszam na spektakl. Zobaczcie sami ten trop naszego bohatera. 
Zainteresowanym przypominam naszą wyprawę śladami Gombrowicza, którą odbyliśmy w czerwcu. Opis znajdziecie tu i tu


Zdjęcia: Edek, Janusz i ja

5 komentarzy:

  1. Tam przeszła metamorfozę Odmłodniała.
    Piękny portret Antoniny. Jaka poza i piękny strój.
    Wspaniała lekcja proszę Pani. Można się wiele dowiedzieć . Pozdrawaim.

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie da się poprawić. Oczywiście czytaj : Tama przeszła metamorfozę . ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skromnie powiem - całe lata gromadzenia materiału. Ale najwięcej wiadomości daje przeczytanie książki J. Siedleckiej "Jaśnie Panicz". To dopiero kopalnia wiedzy i ciekawostek.

      Usuń
  3. Gombrowicz... to nie mój idol :(
    Co nie znaczy,że mam zgodę na niszczenie jego śladów na tym łez padole... a postępujące ruiny świadczą o tym,że tak się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Gombrowicza nigdy nie jest za późno. Jeszcze się do niego przekonasz. Może ...
      Mnie też żal tych odchodzących pozostałości kultury materialnej. Dlatego tak się wszędzie włóczymy, żeby jakieś ślady ocalić choćby na zdjęciu.

      Usuń