wtorek, 22 września 2015

O tym, jak panowie wędrowali samodzielnie w niedzielę

Stach prowadził niedzielną wycieczkę trasą z Parszowa do Skarżyska. Uczestnikami byli sami mężczyźni – panie wojażowały w innych okolicach.
Panowie czuli się swobodnie we własnym towarzystwie, zmieniali plany trasy w zależności od nastroju, nikt im nie marudził (Tu zapewne z radością przyjęli moją nieobecność.), mam nadzieję, że nie przeklinali (Jak ich znam, to nie przeklinali – nigdy tego nie robią, choć to podobno takie męskie.).
Zaczęli swoją wędrówkę w okolicy kościoła, a potem poszli w kierunku lasu (tak przypuszczam).

Parszów - kościół pod wezwaniem Zesłania Ducha Św.

figura Chrystusa przed tym kościołem  
 
Nie bardzo zrozumiałam z ich relacji, czy Zuzelanka, do której dotarli, jest odnowiona, czy nie. Zobaczcie zdjęcie i oceńcie sami. Wygląda na szerszą, ale jest nadal brukowana. Może tylko wyczyszczono pobocza?

droga Zuzelanka
 
W Mostkach wpadli na świetny pomysł, żeby obejść zalew. Pogoda, jak ocenili, nie była idealna, bo nawet odrobinę mżyło, ale może właśnie dzięki temu zalew zyskał nieco tajemniczości, a może romantyczności (No, oni na to nie wpadli – to moje wnioski po obejrzeniu zdjęć; w każdym razie podziwiali uroki czegoś, tylko z relacji nie zrozumiałam, czy zalewu, czy pogody.). 


zalew na Żarnówce - widoki ze wschodniego brzegu

kładka - most pontonowy na zalewie


widoki z zachodniego brzegu zalewu

widok na tamę
 
I wreszcie weszli na szlak. Jak wiadomo, kolega Ed nie darzy szlaków wielką estymą, więc niewiele na temat marszu według oznakowania napisał. Oto jaką refleksją się podzielił w podpisie pod zdjęciem:

na szlaku zielonym Mostki - Rejów; gdzie ta susza?

Na szczęście na trasie męskiej wędrówki znalazł się kamieniołom w pobliżu Stokowca, który nie leży przy szlaku. Panowie do niego zajrzeli i dostałam kilka zdjęć. W styczniu byliśmy w tej okolicy (tu link), to możecie porównać zimowy i jeszcze letni wygląd tego miejsca.


kamieniołom w wersji wrześniowej
 
Ciąg dalszy relacji jest bardzo nieczytelny (wiadomo – kartka z kalendarza, litery na literach), więc może czegoś nie zrozumiałam. Jak się domyślam, nasi niezłomni turyści napotkali na swej drodze grzybiarzy bądź grzyby. To drugie jest pewne, bo dysponujemy dowodem w postaci zdjęcia dorodnych prawdziwków. 

pierwsze tegoroczne borowiki

Staszek przy wydatnej pomocy szlaku doprowadził kolegów do zalewu w Rejowie. Potem zaś, typowo po męsku, porzucił szlak i poprowadził grupę dobrze znanymi ścieżkami do miasta (Nie mogę się wypowiadać co do tego, którymi dokładnie, bo znam w tej okolicy różne ścieżki.) i w okolicach dużego sklepu pewnej firmy „nastąpiło rozwiązanie grupy” (Prawda, że to urocze wojskowe zdanie? Zacytowałam je z oryginalnej relacji, na podstawie której skleciłam ten tekścik.).

zatory na Kamionce

zalew Rejów widziany od strony południowej
  
Na końcu relacji odcyfrowałam długość trasy – 18,3 kilometra.

Zdjęcia – Edek

4 komentarze:

  1. Męska rzecz być daleko... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znajome miejsca i bonus w postaci grzybów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba przysłowiowe dwa grzyby w barszcz. Więcej nie było. Szkoda....

      Usuń