poniedziałek, 29 lutego 2016

Czysta – w górę rzeki

Znalazłam w Internecie informację, że ta rzeczka ma raptem 12 kilometrów długości. Niewiele. Ale za to, jak bogato te kilometry zagospodarowano. Zalewów ci na niej dostatek. I nie wszystkie dobrze znane. Nie wierzycie? Sprawdźcie.
My zaczęliśmy sprawdzanie w Czerwonym Moście (to taka miejscowość tuż przed Końskimi). Na początek zapoznaliśmy się z naszą rzeka – cóż, nieduża. 

Czysta w Czerwonym Moście

Potem pomaszerowaliśmy szosą (można pojechać, jak kto nie przepada za marszem) w kierunku kolejnej ładnie nazwanej wsi – Górnego Młyna. Prawdopodobnie był tu kiedyś młyn, ale teraz go nie ma. Jest za to zalew na Czystej i jej dopływie. Sama rzeka raczej spokojna, ale za to woda w przelewie płynie z hukiem aż miło. 


zalew na Czystej w Górnym Młynie 

Czysta wypływa ze zbiornika w Górnym Młynie
  
Po niedługiej sesji foto ruszamy południowym brzegiem zalewu na wschód. Docieramy do czegoś w rodzaju drugiej odnogi wspomnianego zalewu i samej rzeki, która płynie tu niebrzydkimi meandrami. Ale jej brzegi – rozpacz – to najprawdziwsze wysypisko śmieci wszelkiej maści. Przeważa plastik.

Czysta między Górnym Młynem a Szabelnią 
  
meandry Czystej 

Droga w kierunku Pomykowa przecina nasz zbiornik i właściwie nie wiem, czy dalej spacerujemy brzegiem tego samego zalewu, czy to już może inny. Próbowałam wyszukać informacje na ten temat, ale  bez skutku.

Czysta widziana z mostu w Szabelni 

Czysta wpływająca do zbiornika w Szabelni  

kącik przyrodniczy - kotki olszy czarnej  
 
W tej okolicy znajdował się dawniej młyn, którego śladem jest jedynie ciekawy krzyż. Umocowane na nim tabliczki świadczą o kolejnych rekonstrukcjach tego obiektu, pochodzącego pierwotnie z końca 19. wieku. 

krzyż na wysokim brzegu Czystej 

tabliczki z datami związanymi z jego historią
  
Idąc w górę Czystej przekraczamy szosę konecką i znajdujemy się w Pile nad znanym z wielu wycieczek zalewem na tej rzece. 

 wiekowa chata w Pile


zalew w Pile
 
Z Piły ruszamy leśną drogą w kierunku Koziej Woli. Okolica, można powiedzieć, spacerowa. A w porze drugiego śniadania natrafiamy na jeszcze jeden zalew na Czystej. Ten jest w gruncie rzeczy niewielki, ale malowniczy. Na brzegu robimy sobie mały piknik, a potem przechodzimy na leśne ścieżki.

resztki śniegu przy drodze z Piły do Koziej Woli 



śródleśny zalew na Czystej  
 
Nie wszystkie ścieżki były łatwe. Trzeba się było czasem przedzierać przez chaszcze, omijać podmokłe tereny, ale w końcu dotarliśmy do niewielkiej wsi Grzybów, gdzie wzbudziliśmy niezłą sensację. Widocznie turyści tutaj to wielka rzadkość. 

w lesie za Grzybowem 
 
Z Grzybowa już tylko nieśpieszny marsz w kierunku Stąporkowa. Tym razem mamy tak dużo czasu, że możemy nawet zatrzymać się na kilka zdjęć nad zalewem. Ten, oczywiście, już nie na Czystej, a Czarnej Koneckiej. 

 zalew w Stąporkowie

i łabądki na nim

Na przystanku raz jeszcze analizujemy trasę, która przeszliśmy i podliczamy jej długość – 16,2 kilometra. I tak kończymy nasze spotkanie z zalewami na Czystej i Czarnej. Myślę, że warto je zobaczyć przy ładniejszej pogodzie.



Zdjęcia – Edek i ja

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza