czwartek, 6 kwietnia 2017

Wokół Miedzianki

Tym razem Miedzianka była tylko pretekstem. Kolega Ed miał wobec nas inne, dużo poważniejsze zamiary. Ale na razie ich nie zdradzał.
Pojechaliśmy pociągiem do stacji Wierna Rzeka, gdzie zaczyna się szlak żółty przez Miedziankę w stronę Chęcin. Nie przejęliśmy się nim jakoś specjalnie mocno, bo szef pociągnął nas nad rzekę – TĘ rzekę – Wierną.

stacyjka dla miłośników literatury
 

Łosośna, czyli Wierna Rzeka 
 
Potem zaś postanowił sprawdzić, dlaczego zrezygnowano z prowadzenia szlaku przez górę Wesołowską. Jak by to ująć? Żeby był szlak, potrzebna jest ścieżka, choćby jedna, byle do przejścia. I tego jakoś na Wesołowskiej brak. Za to zarośli tarniny pod dostatkiem. Podobno to góra widokowa. No, może i tak, ale te widoki okupione zadrapaniami i kolcami wbitymi w ciało. Krew się też polała, musiałam interweniować i przykładać opatrunki. 

widok ze zbocza Wesołowskiej

zejście ze zbocza Wesołowskiej - jedynie pod linią wysokiego napięcia wycięto krzaki 

Kiedy już zeszliśmy z góry, trafiliśmy na nowy szlak. Ładnie znakowany, prowadzi przez Zajączków, wieś z kilkuwiekową historią, omija zapomniane kamieniołomy. 

Zajączków

kamień upamiętniający "700 lat istnienia królewskiej wsi Zajączków" 

złoć żółta 

nieczynny kamieniołom przy szlaku 
 
I wreszcie szlak wprowadza na Miedziankę – górę, którą bardzo lubię. Tym razem koledzy zaglądają do szybu w skalnej ścianie góry. Ja w tym czasie podziwiam roślinki i widoki. 

wejście do szybu na Miedziance

 widok z Miedzianki na południe

 pięciornik na skale
 
Oczywiście najlepsze widoki są na szczycie góry, a zwłaszcza z jednego szczytu na drugi lub trzeci. Zwykle rozkoszujemy się tymi widokami, przeciskamy się między skałami, szukamy ciekawych roślin, odpoczywamy, a tym razem szef dziwnie nas pogania.
Do czego się tak spieszy? 



 na Miedziance

wychodnia skalna na zachodniej ścianie Miedzianki

Wreszcie się wyjaśniło – umówił nas na zwiedzanie Muzealnej Izby Górnictwa Kruszcowego we wsi Miedzianka. Kustosz – pan Bogdan Chabik – już czeka.
Pomyślicie – izba muzealna, parę drobiazgów i po zwiedzaniu. Nic bardziej mylnego.

pan kustosz opowiada o skałach wyeksponowanych w lapidarium przed muzeum
 
Niewielkie, ale interesujące muzeum mieści się w dawnym budynku kopalni „Bolesław” i w nim właśnie możemy dowiedzieć się wielu ciekawostek na temat bogatych złóż kruszców, które wydobywano tu przez wieki. Pan kustosz opowiada o historii górnictwa, szczególnie koncentruje się na dziejach kopalni na naszej górze. 

 budynek, w którym mieści się muzeum 

zapraszamy do zwiedzania

górnik przy pracy

Poznajemy niezwykłe losy braci Łaszczyńskich, którzy na początku XX wieku i uruchomili kopalnię na Miedziance, a później pierwszy na świecie zakład elektrolizy miedzi; Stanisław Łaszczyński wynalazł środek wybuchowy o nazwie „miedziankit”. Poznajemy trudne losy kopalni rozgrabionej przez Austriaków w czasie pierwszej wojny światowej, losy braci i ich domu rodzinnego, z którego do dziś pozostały jedynie resztki muru.

fragment ekspozycji - bracia Łaszczyńscy to panowie z efektownymi wąsami 

patenty na wynalazki Stanisława Łaszczyńskiego 

dom, ktorego już nie ma - tu mieszkała rodzina Łaszczyńskich 
 
Są też i inne tematy – możemy obejrzeć sprzęt górniczy, mundury, odznaczenia, pamiątkowe medale. 

narzędzia górnicze (na te większą łopatę można załadować ok. 25 kilo kamieni - nie wyobrażam sobie, żebym mogla to unieść choćby na kilka centymetrów)

na pierwszym planie kolekcja medali pamiątkowych
  
No i kapitalna ekspozycja minerałów i skamieniałości. I wszystko ładnie wyeksponowane, objaśnione. Część kamieni znajduje się przed budynkiem muzeum – takich olbrzymów nie udałoby się zmieścić pod dachem.


 skamieliny 

 dendryty manganowe w skale wydobytej w kamieniołomie Kowala 

 lapidarium

Myślicie, że to wszystko? Nie. Jest jeszcze sala wystaw czasowych. Teraz roznosi się w niej piekielny zapaszek, bo prezentowana jest wystawa „Siarka z piekła rodem”. 


Janek, były górnik, z żalem opuścił muzeum – tak, tam jego świat. A i nam się spodobało w tym niewielkim muzeum z imponującymi zbiorami. Jestem pewna, że jeśli zajrzycie tam za jakiś czas eksponatów będzie więcej, bo pan kustosz stale coś nowego zdobywa.

Dosyć zwiedzana – ruszamy dalej przed siebie. Przyjemną polną drogą wędrujemy przez Dolinę Chęcińską. Mamy widoki na pasma górskie na południu i północy, czasem tęsknie zerkamy do tyłu na Miedziankę. Jest bardzo gorąco. I duszno.

 widok na Grząby Bolmińskie

stary krzyż przydrożny 

Pasmo Zelejowskie w oddali 

Skracamy drogę do Chęcin i zaglądamy jedynie do przysiółka Gościniec, gdzie znajduje się pomnik lotników. Poświęcono go pamięci lotników poległych na frontach II wojny światowej. Skąd taki pomnik w tej okolicy? Otóż, Gościniec jest częścią wsi Polichno, w ktorej działała w latach trzydziestych ubiegłego wieku elitarna szkoła szybowcowa. Jej instruktorzy i absolwenci walczyli potem jako lotnicy wojskowi w wielkich bitwach. 

pomnik lotników

Zbliżamy się już do Chęcin, ale aura postanawia skrócić naszą wycieczkę. Zaczyna lekko, a potem dosyć mocno padać. Zatrzymujemy się rozsądnie na przystanku, skąd po jakimś czasie zabiera nas bus do Kielc, gdzie leje jak z cebra. Nam to już nie straszne. Przeszliśmy tylko 14,6 kilometra, ale suchą nogą wracamy do domu.

PS Relacja z naszej poprzedniej wyprawy na Miedziankę w tym linku, a tu link do strony Muzealnej Izby Górnictwa Kruszcowego w Miedziance


Zdjęcia – Edek, Janek i ja

10 komentarzy:

  1. Fajna relacja... dzięki za linię 110 kV którą kiedyś malowałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linia sama, że tak powiem, się napraszała. Gdyby nie ona, to byśmy chyba w ogóle nie przeszli tej górki cudownej.

      Usuń
  2. Tradycyjnie ciekawa relacja z pięknych okolic, w których czuję się jak w domu, na Jurze znaczy :)
    Gdyby tak odsłonięte, częściowo wykarczowane znaczy, zostały Grząby Bolmińskie i Grań Zelejowej jak na starych zdjęciach: http://www.krystyna_lagierska.republika.pl/zelejowa.html , czy na http://pierscinski.pl/?galleries=gallery-wall

    Ten okrągły kamyczek w lapidarium to dzieło człowieka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już tak długo chodzimy, że zauważamy stopniowe zarastanie tych terenów przez lata. Chociaż, oczywiście przedwojenne widoki to dla mnie wielka ciekawostka. A stronę Pierścińskiego dodałam sobie do zakładek - to prawdziwy skarb te zdjęcia. Będę tam częściej zaglądać.
      Miedzianka została teraz pozbawiona części krzaków. Udało nam się przejść nieco inaczej niż kilka lat temu. Cczyli i tu się co nieco zmienia.
      Okrągły "kamyczek" jest wytoczony przez ludzi - służył, o ile mnie pamięć nie myli, jak część młota do rozbijania kruszywa.

      Usuń
  3. Podziwiam! Skąd ty wiesz, że patrzysz na Grząby czy Zelejowskie? Magia po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mapy - Grząby są po mojej prawej stronie, a Zelejowskie po lewej. Oczywiście, jeśli idę w stronę Chęcin.
      Jak zaczynałam chodzić w naszym terenie, nie wiedziałam, co jest co. Moja odpowiedź na pytanie, jak nazywa się ta wieś w oddali, zawsze brzmiała "Grunwald". Teraz już kilka obiektów potrafię odróżnić.

      Usuń
  4. Fajne te kamyczki na Miedziance a i muzeum wydaje nam się bardzo interesujące :) No ale to przecież najstarsze góry w Polsce i maja się czym pochwalić !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, a w muzeum są takie fajne tablice poglądowe, które pokazują, że te nasze góry czasem były dnem morza. I stąd tyle skamieniałości i innych ciekawych skał. Lata pracy Matki Ziemi złożyły się na urodę Gór Świętokrzyskich.
      Żeby tylko współcześni "turyści" tego nie zmarnowali. Na Miedziance zauważyłam sporo pozostawionych śmieci. I to mnie wkurza.

      Usuń
  5. Muszę w końcu odwiedzić Miedziankę... Trochę wstyd, że tam jeszcze nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się tam wybrać, zwłaszcza w maju, kiedy najpiękniej pachną zioła porastające ten typ skalnego podłoża. I możesz przetestować świetnie znakowany szlak żółty od stacji w Wiernej Rzece przez Grząby Bolmińskie aż do Chęcin. Z tym, że szlak nie prowadzi przez całą grań Miedzianki, ale ścieżka jest widoczna i zawsze można wrócić na szlak po zdobyciu wszystkich wzniesień.

      Usuń