czwartek, 19 października 2017

Moja wymarzona (zbyt) ambitna wycieczka

Od pewnego czasu „ciągnie” mnie w okolice raczej górskie. Oczywiście na nasze, świętokrzyskie możliwości.
Tym razem zapragnęłam zajrzeć na początek czerwonego szlaku im. Edmunda Massalskiego. 
W gruncie rzeczy, mam ochotę i na drugi koniec tego szlaku, ale tam to już pojedziemy, jak się cieplej zrobi, bo trzeba wyjechać z domu o nieprzyzwoicie wczesnej porze.
W ładny październikowy dzień startujemy w Kuźniakach. Jak się okazuje, tak dawno tam nie byłam, że widok osiemnastowiecznego pieca zupełnie mnie zaskoczył. Zarósł, biedaczek, już mocno.

ruiny wielkiego pieca z roku 1782

Nie rozczulamy się, pora na szlak. Podczas podejścia na Kuźniacką jest jeszcze chłodno, a i słońce słabo świeci. Z mroków niepamięci wynurzają się  skałki na tym odcinku szlaku. To znaczy – wcale ich już nie pamiętałam.

skałki na Górze Kuźniackiej - część rumowiska (prawdopodobnie pomnik przyrody, ale tablica informacyjna mocno wypłowiała i brak pewności)


skałki w obniżeniu między górami Kuźniacką a Perzową
  
Następna góra – Perzowa, na której byliśmy rok temu (tu można sprawdzić). Na niej ładnie jesiennie. I coraz cieplej.

jeszcze łagodnie (za kilka chwil zacznie się bardzo ostre podejście)



w rezerwacie Perzowa  Góra 

skalna kaplica św. Rozalii (bez takiego zdjęcia nie ma relacji z Perzowej Góry, to tak, jak by się tu nie było)  
 
Odpoczywamy w marszu na odcinku od Perzowej w stronę Siniewskiej, która nieśmiało wyłania się z mgły. A samo podejście nieźle rozgrzewa. Cóż, jest to w końcu najwyższy szczyt Pasma Oblęgorskiego. 

 zamglona Siniewska na horyzoncie




pola między Perzowa a Siniewską 

W trakcie podchodzenia robimy postój w pobliżu platformy widokowej. To mogło być miejsce z rewelacyjnymi widokami na okolicę, ale widoki akurat zrobiły sobie wolne. Cała okolica zakryta lekką jesienną mgłą. 

platforma widokowa chwilowo bez widoków 

Teraz tylko wejść na szczyt i możemy zacząć kolejne radosne schodzenie.  

jesiennie czerwony szlak na Siniewską
 
Przed nami Barania Góra. Nawet się człowiek nie zmęczył podejściem. I już schodzimy.

w drodze na Baranią Górę 

tyle słońca w całym lesie
 
Na zejściu z Baraniej jest trochę lepiej z widokami. Te jakby mniej zamglone. I w tym miejscu najbardziej rozległe. 




 widoki na północ ze zbocza Baraniej Góry 

Docieramy do szosy, za którą już planowane przejście na Wzgórza Tumlińskie. I one mogą być niebrzydkie w jesiennych barwach. Okazuje się jednak, że większość grupy ma inne plany wycieczkowe.  
Nastąpiła zmiana prowadzącego oraz trasy. Prowadzący wybrał rewelacyjny odcinek asfaltem w kierunku Bobrzy (wsi). Główna atrakcja – intensywny marsz. To zamiast kamieniołomu na Ciosowej.
Później zrobiło się trochę lepiej, bo asfaltu chwilowo zabrakło. Mieliśmy nawet przyjemne miejsce nad Bobrzą (rzeką) i malownicze rozlewiska jej dopływu w okolicy Miedzianej Góry. 

Bobrza

rozlewisko na Młynku
  
No i zaliczyliśmy przemarsz po okolicy toru samochodowego. 

morze asfaltu, czyli tor samochodowy Miedziana Góra
 
Potem wędrujemy lasem u podnóża Wykieńskiej. Idziemy szybko. No, bo czym się tu zachwycać, a pociąg niedługo.
Została jeszcze jedna góra z mojego planu – Grodowa. No, tu to nawet mnie się nie chce włazić. Niby po co? Żeby zobaczyć kamieniołomy w jesiennej szacie? Nie ma takiej potrzeby. Przemykamy u podnóża i tej góry.

las u podnóża Grodowej
 
W Tumlinie znów widoki – i te zamglone. 

każdy, kto chodzi czerwonym szlakiem, zna to drzewo nad chodnikiem przy skrzyżowaniu w Tumlinie

 Tumlin Węgle - widok na Pasmo Dymińskie 
 
Zdążamy na pociąg o 14:14! Skorygowana trasa liczyła 23,6 kilometra. I mogła być zupełnie inna, ale widocznie musiała być taka. A przecież późniejsze pociągi też kursują. I to co godzinę.

Zdjęcia – Edek i ja

14 komentarzy:

  1. Mocne foty... Rozalia - koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. To teraz moja patronka wycieczkowa. Dawniej czekała przy oknie, aż wrócę, a teraz z góry pilnuje.

      Usuń
  2. Na jednej ze skałek na Kuźniackiej Górze jest wyryty herb. Mnie się nie udało go wypatrzyć, ale widać go na pożyczonej fotce
    https://opencaching.pl/upload/4E826077-8C45-0F63-2207-09E08EA577EF.jpg
    Chodzi o skałki, które są w pobliżu skrętu w lewo (na północ) szlaku.
    Mniej więcej takie współrzędne 50.976450 20.374600

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy przy tych skałkach, ale tempo marszu nie pozwoliło na szukanie takich ciekawostek, a szkoda. Następnym razem muszę lepiej zaplanować trasę, żeby nie było takiego pośpiechu, bo sprawa herbu bardzo ciekawa.

      Usuń
    2. Jak zwykle wrzucasz niezwykłe ciekawostki! Brawo!

      Usuń
    3. Mam wrażenie, że nasz parlando ma całe archiwum takich ciekawostek i ciągle nas inspiruje. czekam na kolejne. A na razie informacja, która uzyskałam wczoraj na wieczorku poetyckim, gdzie poeta spod Perzowej Góry opowiadał, że tam na skałkach młodzież okoliczna zostawiała wyryte wyznania miłosne. Może warto poszukać serc przebitych strzałą ze sto lat temu?

      Usuń
    4. Mam nieprzepartą chęć dołączyć do waszych "włóczęg". Zwłaszcza jak widzę te zdjęcia... Wijąca się droga wręcz zaprasza... Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    5. Bardzo proszę dołączyć. Kontakt przez formularz kontaktowy na pasku po prawej stronie. Jeśli będzie podany adres mailowy, odpowiem. Taka wiadomość nie jest wyświetlana na blogu.

      Usuń
    6. A mnie nikt nie powiadomił...;(

      Usuń
    7. A napisałeś do mnie na formularzu kontaktowym?
      W razie konieczności do Ciebie mogę pisać na Berdyczów. ;)

      Usuń
  3. Mimo wszystko ciekawa trasa,nawet bardzo ciekawa. Grupa ma swoje dobre i złe strony. Ja zazwyczaj wędruję sam,taki mus wynikły z pracy na zmiany.
    A po tych skalkach mozna by poskakac spory szmat czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem to jest tak - Ty musisz zdążyć do pracy, my mamy przesiadki.
      W obu przypadkach trzeba wybierać, co obejrzeć, a co zostawić na inny wypad.

      Usuń
    2. Dokładnie - wiesz co boli najbardziej - świadomość opuszczonych miejsc w terenie do którego być może już nigdy się nie wróci.

      Usuń
    3. Często sobie obiecujemy, że wrócimy za miesiąc, dwa, a życie planuje inaczej. W takich Kuźniakach 5 lat nie byłam.

      Usuń