poniedziałek, 9 października 2017

Niedziela nad zalewem

I cóż, że jesień? Czy to wyklucza korzystanie z uroków takiej okolicy? Nic podobnego. Żywym dowodem na to są cichutko przycupnięci nad wodą wędkarze.  Prawdopodobnie będzie padać, ale im to nie przeszkadza. Nam też.

szare niebo nad szarą Kamienną zmierzająca do zalewu w Brodach

Wysiadamy z naszego ulubionego pociągu na stacji Starachowice Michałów i kierownictwo z rozbrajającą szczerością informuje, że mamy szlak do dyspozycji, ale po co się nim wlec po asfalcie, jak możemy iść ścieżkami nad zalewem. Grupa akceptuje ten plan i ruszamy na spotkanie z jesienną przygodą, że o aurze nie wspomnę. Poza tym, padać ma dopiero od dziesiątej – zdążymy sobie połazić bez deszczu.
Pierwsza ścieżka (na razie nad Kamienną)  jest dobra, z jednym wyjątkiem – trzeba przejść pod drzewem złamanym przez niedawną wichurę. 

ostrożnie

Kamienna
 
W okolicy Dziurowa moglibyśmy przejść na czarny szlak rowerowy, ale znów wybieramy zwyczajne ścieżki. Tym razem idziemy nad Kamienną, a potem nad zalewem w Brodach. 


Kamienna w okolicy mostu
 
I woda i niebo mocno szare, nawet jakby ołowiane. Na plaży piasek i pustka. Łódki zacumowane do wiosny. Gdzieś przy drugim brzegu stado łabędzi, przy naszym brzegu kaczki. 

pusta plaża

byle do wiosny!
 
Ale nadchodzi dziesiąta. I zaczyna lekko padać. Staszek obiecuje, że o jedenastej przestanie. Wyciągamy, co tam kto ma i maszerujemy w kierunku rezerwatu Skały w Krynkach. Po drodze znów widoczki nadwodne. Tym razem połączone z deszczowymi.

staw w Krynkach
 
W rezerwacie cisza, geologia ze stoickim spokojem reaguje na pogodę. Spacerujemy więc wolno wśród skałek, czasem po nich, bo niektóre są zupełnie płaskie (byliśmy tu zimą), robimy zdjęcia. Spróbuję uniknąć pokazywania tych samych skał, które już były prezentowane poprzednio. Zresztą, nawet, jeśli będą te same, to może pokazane z innej strony nie będą takie same.






nasze piaskowce dolnotriasowe 
 
Mamy ochotę zajrzeć do pobliskiego wąwozu. Z czerwonego szlaku, na którym jesteśmy, widać, że wąwóz  zarośnięty i niedostępny. W tej sytuacji przychodzi się wycofać. Jedynie kolega Ed wyrusza na samotne penetrowanie ścieżki zielonego szlaku i udaje mu się znaleźć wejście do wąwozu. Cóż, następnym razem wybierzemy się tam wszyscy.

 na razie tylko tyle wąwozu 

A dlaczego tak nam się spieszy, żeby wyjść z lasu? Nadchodzi jedenasta, a o tej porze powinna się skończyć msza w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP w Krynkach. Obiecujemy sobie, że tym razem to już na pewno tam zajrzymy.
Udało się! Wnętrze kościoła jest naprawdę warte obejrzenia – ciekawa architektura, ładne malowidła naścienne, oryginalna Droga Krzyżowa, barokowa ambona, chór muzyczny z organami, przy ołtarzu głównym tablice epitafijne. 

ołtarz główny

epitafium Grzegorza Kwiecińskiego  

sklepienie nawy głównej

 chór i organy

obok ambony jedna ze stacji Drogi Krzyżowej, a z drugiej strony barokowa krata oddzielająca nawę od kaplicy
  
Mnie zainteresowała boczna kaplica. To starsza od kościoła Kaplica Matki Bożej Różańcowej ze słynącym łaskami obrazem umieszczonym w modrzewiowym bogato zdobionym ołtarzu. Do tej to właśnie kaplicy dobudowano w roku 1727 cały kościół ufundowany przez dzierżawcę kuźnic brodzkich, Mikołaja Zacharskiego. 

ołtarz we wnętrzu kaplicy 
 
Po zwiedzeniu kościoła spacerowym krokiem docieramy do stacji, a potem jeszcze, żeby za długo nie czekać na pociąg, sprawdzamy, jak wygląda nowo zbudowana ulica przebiegająca w pobliżu stacji. Nasza ocena – jest nieźle, ale chodnik w formie schodków na dłuższa metę wkurzający. 

nowa droga

Długość trasy – 11,8 km plus 0,9 km dodatkowego spaceru ulicą.
PS. Od jedenastej rzeczywiście nie padało. Stach ma jakieś tajne źródła wiedzy meteorologicznej.

Zdjęcia – Edek i ja

7 komentarzy:

  1. ... ale że nie ma fotki z freskiem, na którym jest Dąb Partyzantów?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kurcze. Nie zauważyłam, ale w kościele było zebranie przedkomunujne i trudno było zaglądać w każdy kąt. I tak na nas patrzyli lekko podejrzliwie.

      Usuń
  2. Faaaajna traska. Nie tak długa, ale ciekawa i malownicza, no te skalki i wąwozy to calkiem moja bajka. A i kościół warto od środka zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w związku z komentarzem parlando - do powtórki. I to z największą przyjemnością!

      Usuń
  3. Kiedyś byłem, ale klamkę pocałowałem.
    Podrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zliczę, ile razy my te klamkę całowaliśmy. Tym razem się udało zajrzeć do środka.

      Usuń