Wybraliśmy się nad zalew Jaśle.
Od naszej ostatniej wizyty
minęły 4 lata i bez trudu zauważyliśmy duże zmiany w otoczeniu zalewu. Jego
południowy brzeg jest elegancko zagospodarowany, wyłożono tu drewnem wygodne
ścieżki, pojawiły się nowe pomosty, ławki i drewniane leżaki, obok plaży
wytyczono miejsce do kąpieli. Jest stanowisko dla ratownika i pomosty dla
wędkarzy.
Na północnym brzegu trwają prace, które zapewne zaowocują kolejnymi
atrakcjami dla turystów.
Zalew zdecydowanie zmienił się na korzyść i przyciąga
turystów. Rano wprawdzie było tam jeszcze pusto, ale już zbierała się spora
grupa uczestników zawodów wędkarskich. Z tego wniosek, że zalew ma swoich miłośników.
My się do tej grupy również zaliczamy i zapewne za jakiś czas znów tu zajrzymy,
żeby sprawdzić, co nowego się tu pojawi.
Tymczasem jednak oddaliliśmy się od
zalewu, żeby dotrzeć do naszej ulubionej polnej drogi. Najpierw jednak
zaplanowałam spacer leśnymi drogami. Pierwsza wyprowadziła nas na łąkę, a potem zagrodziła drogę ważną dla zalewu rzeką.
Po przekroczeniu szosy nasza planowana droga stała się drogą trudną do przebycia, wycofaliśmy się
więc z niej i pomaszerowali przez Zaleziankę. Bardzo to przyjemna wieś,
malownicza, położona na pagórkowatym terenie, domy ma z ładnymi ogródkami,
oczkami wodnymi.
Miło się tu wędrowało.
W końcu jednak weszliśmy w pola, aby dotrzeć do drogi prowadzącej wśród
łąk i zbóż równolegle do wsi.
Mieliśmy tu rozległe widoki na okoliczne pola,
Góry Świętokrzyskie na horyzoncie, a za naszymi plecami wieżę telekomunikacyjną
w Występie.
Jedno mnie trochę martwiło – przyszliśmy tu o jakiś tydzień za wcześnie
i maki dodające barw polom jeszcze w pąkach. Zakwitły zaledwie nieliczne.
Zatrzymaliśmy
się na niewielki postój na rozstajach dróg, żeby nieco odpocząć i rozejrzeć się po
okolicy.
Ostatni odcinek trasy był bardzo prosty – schodziliśmy z górki, szło
się raźnie. No, może nieco uciążliwe były wiejskie aromaty wydawane przez
rozrzucony tu i ówdzie obornik. Poza tym wszystko było wspaniale.
Naszą
wycieczkę zakończyliśmy zgodnie z planem na parkingu w pobliżu zalewu. Trasa
liczyła 8,7 kilometra. Była bardzo ładna i wygodna. Jedyny problem pojawia
się na łąkach za zalewem. Tam może być czasem mokro, no i trudno przedzierać się
przez wysokie trawy.
Zdjęcia – Edek i ja




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz