poniedziałek, 14 listopada 2016

Na tropie Mnichów

Wyruszamy w niedzielę rano z Miąsowej – to niewielka wioska ze stacyjką kolejową. Wieś może i niespecjalnie wielka, ale jej początki sięgają XIV wieku. Niestety, w 1915 roku w tej wsi wojska austriackie ustawiły moździerz o wdzięcznej nazwie „Chuda Emma”, a ten był tak skuteczny, że wojska rosyjskie przystąpiły do kontrataku i  zniszczyły nie tylko moździerz, ale i zrujnowały wioskę. Taki los…
Ślady tamtych wydarzeń znajdujemy na skraju lasu w sąsiedniej wsi (Mzurowa się ona nazywa). Jest tu niewielki, zadbany cmentarzyk z lat 1914 - 15. Otaczają go biało-czerwone słupki, trawa wykoszona. W centrum cmentarza usypano kurhanek, na nim ustawiono  tablicę informacyjną. Można się domyślić śladów mogił, ale krzyże, które na nich niegdyś były, zmarniały. Został w gruncie rzeczy jeszcze jeden. Jak ten cmentarz wyglądał kilka lat temu, możecie zobaczyć na stronie poświęconej cmentarzom I wojny światowej (tu link). Z informacji z tej strony wiem, że pochowano tu głównie żołnierzy austriackich, jest też podobno mogiła legionisty. 


cmentarz wojenny w Mzurowej

ostatni krzyżyk 

Po zwiedzeniu cmentarza ruszamy tropić tytułowych Mnichów. 

na skraju lasu jeszcze jesień

 w lesie już zima
 
Pierwszy Mnich ma być w lesie, którym wędrujemy, niedaleko od drogi. Nie ma tylko pewności, czy uda się go odszukać.
Mamy szczęście – jeszcze jest, ale chyba długo już tu nie postoi. To pomnikowy dąb Mnich. Jego wiek szacuje się na 500 – 700 lat. Miejscowa legenda głosi, że wyrósł na miejscu śmierci mnicha Rotwalda, który zginał ratując niewiastę napadniętą przez zbójców. 
Podobny los grozi teraz i samemu dębowi. Pozostały mu dwa konary, ale nie wyglądają one zdrowo. U podnóża potężnego pnia (10 m obwodu przy ziemi i 7 m w pierśnicy) leżą konary, które Mnich stracił w poprzednich latach. Smutny los tego mocarza. 

 dąb Mnich i Staszek

Niedaleko dębu przebiega szosa łącząca wsie Mnichów i Mniszek, a przy niej w pobliżu przysiółka Rudki rozłożyły się ładne stawy. Ich brzegi porastają trzciny; wydaje mi się, że na środku widzę trzcinową wyspę. A przy brzegu spotykamy drugiego mnicha – to rodzaj urządzenia regulującego poziom wody w stawach.

staw w pobliżu Rudek z mnichem na pierwszym planie 
 
Opuszczamy mnicha i jego staw, ruszamy najpierw leśną, a potem polną drogą w kierunku Starej Wsi, która jest częścią wsi Mnichów – głównego celu naszej wyprawy.
Tutaj oglądamy rozlegle i bardzo trudno dostępne stawy będące częścią zabytkowego parku. Znajduje się on na terenie Ośrodka Pomocy Społecznej i  zaglądamy trochę nieśmiało. No, sami rozumiecie.



stawy w Mnichowie
 
I w końcu podchodzimy do najpiękniejszego obiektu Mnichowa. To osiemnastowieczny kościół pod wezwaniem św. Szczepana Diakona. Przed kościołem równie stara zabytkowa drewniana dzwonnica z osiemnastowiecznymi dzwonami, które przetrwały wojnę ukryte i nadal są używane.
Jak go opisać, żeby nie być posądzoną o przesadę? Prosto. Jest to chyba jedyny w Europie drewniany kościół z wystrojem rokokowym. Zbudowano go z drewna modrzewiowego, jest budowlą na planie krzyża łacińskiego, nakrywa go ośmioboczna kopula. Ale ma też wieże, piękne stare drzwi, a kościelna kropielnica wykonana została z kamiennego kapitelu kolumny.


kościół pod wezwaniem św. Szczepana
  
No i to wnętrze! Rokokowe ołtarze, niezwykle oryginalna drewniana chrzcielnica, konfesjonały, kazalnica. Nie sposób skupić się na jednym elemencie – tyle tu piękna. I jednocześnie skromne ono jest, bo bez krzykliwych złoceń. Po prostu uroda szlachetnie rzeźbionego drewna. Do tego obrazy jakby przyblakłe, organy piękne, aż żal, że musieliśmy zdążyć na pociąg, bo ma się ochotę  posłuchać ich głosu. 

wnętrze kościoła

chrzcielnica

rokokowa ambona

rokokowy chór muzyczny z zabytkowymi, choć późniejszymi, organami 

jeden z feretronów
 
Krótko mówiąc – kościół w Mnichowie to najprawdziwsza perła. A usytuowany jest przy drodze do Krakowa i właściwie nic trudnego, żeby go zobaczyć. Warto.


tak widać kościół z ruchliwej szosy
 
My jeszcze nie zwiedziliśmy jego podziemi i na inną okazję zostawiliśmy sobie kapliczkę z 1905 roku, która tym razem nie znalazła się na naszej trasie.
Z Mnichowa ruszamy polnymi drogami w stronę wsi Osowa. O, tu przeszliśmy niezłą próbę odporności na wiatr. Wytrzymaliśmy. 


polna droga do Osowej

jeśli mapa nie kłamie, zaraz będziemy we wsi 

stuletni krzyż przydrożny w Osowej   
 
W nagrodę znaleźliśmy się znów w Miąsowej, gdzie domknęliśmy zaplanowane na niedzielę kółko trasy. Przeszliśmy 15,2 kilometra i zamierzamy wrócić w te okolice, bo mamy jeszcze co tu zobaczyć.

Zdjęcia – Edek, Janek i ja

4 komentarze:

  1. Ciekawa trasa... niestety nie znam,faje foty polnych jeszcze bez asfaltu ścieżek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas ta trasa też w większej części była nowa. Po tylu latach włóczęgi można jeszcze znaleźć coś nie całkiem oklepanego. Ale nie jest łatwo.
      Co do ścieżek - do nich prowadzi już asfalt.

      Usuń
  2. świetny pomysł z takim "mnisim" zawołaniem trasy. Muszę pokombinować czy u mnie się nie da czegoś podobnego znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarządziłam poszukiwanie pomysłu na tytuł wpisu i mnisi zwyciężył. Panowie się sprężyli, bo ja bez tytułu nic nie napiszę. Poza tym, wycieczki tematyczne - dobra rzecz.

      Usuń