czwartek, 24 listopada 2016

Garść ciekawostek z Rakowa

Bez wielkich słów, bez zadęcia, ale z uczuciem i autentyczną pasją.
Tak oprowadzają po Rakowie przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Rakowskiej i Regionu Świętokrzyskiego – ludzie serdecznie związani z ziemią ojczystą, umiejący o niej opowiadać, znający nie tylko fakty z wielkiej historii, ale i zwykłe ploteczki oraz historię rodzinną, najbliższą.  
Dzięki temu Raków wydaje mi się teraz bliższy. Był wspomnieniem ze szkolnej wycieczki z lat licealnych, a jest dobrym znajomym, którego warto odwiedzać i lepiej poznawać.
No, choćby taki rynek – zwróciłam uwagę na pomniczek ustawiony wcale nie w centrum. Normalnie to by mi wystarczyło foto pomnika i odczytanie zapisu na tablicy – i już wiem wszystko. I nie miałabym racji. 

pomnik na rynku (pierwotnie odsłonięty w roku 1928)
 
Stał ten pomnik na honorowym miejscu w okresie przedwojennym, upamiętniał mieszkańców gminy Raków poległych w wojnie polsko-bolszewickiej w latach 1918-20; zbezczeszczony po II wojnie światowej umocowaniem na nim czerwonej gwiazdy, stał się bohaterem tajnej akcji konspiracyjnej Armii Wolnej Europy. W wyniku tej akcji gwiazda została wysadzona w powietrze, gdzie jej miejsce, i nigdy na postument nie wróciła. A wysłuchać tę historię opowiadaną przez pana Pawła Malanowicza, którego ojciec, Henryk, pseudonim Waldek, brał udział w owej akcji przeprowadzonej w latach 50 – niesamowite!

opowieść o historii
 
Najprostsze skojarzenie z Rakowem dla każdego, kto usłyszy nazwę miasta lokowanego 27 marca 1567 roku przez kasztelana żarnowskiego Jana Sienieńskiego, to arianie, a właściwie bracia polscy – jego najsłynniejsi mieszkańcy. Swoją działalnością na przełomie XVI i XVII wieku rozsławili miasto, przyczynili się do jego rozwoju. Wygnani z miasta i kraju są w Rakowie pamiętani.
Możemy tu odbyć spacer po Ariańskim Szlaku – większość przystanków to miejsca obecnie puste, ale niegdyś znajdowały się tam ważne instytucje – drukarnia, papiernia, zbór czy cmentarz, zwany Górką Luterską bezmyślnie zniszczony w latach powojennych. Z zainteresowaniem słuchamy o ich historii, wyobrażamy sobie te miejsca dawniej.


na Ariańskim Szlaku
 
Niektóre się zachowały, jak choćby siedemnastowieczny budynek nazywany domem ministra zboru, potem przekształcony w plebanię.

 siedemnastowieczne sklepienie 

Najlepiej zachował się ariański Dom Wójta, w którym można obejrzeć zdjęcia obrazujące dawne życie w Rakowie oraz ciekawą wystawę poświęconą historii ruchu ariańskiego w tej okolicy i na terenie ziem polskich. A i sama sala wystawowa robi wielkie wrażenie swoim zdobionym sklepieniem (podobno to wielka rzadkość wśród ariańskich zabytków – taka ozdobna rozrzutność).

ariański Dom Wójta (warto tam zajrzeć - oprócz wystaw jest też IT)

sala poświęcona historii arian

ten cytat wydaje mi się szczególnie ważny i godny przemyślenia

detale sklepienia

Kościoły Rakowa już pokazywał na blogu Edek (tu link), ale ja miałam okazję wejść do wnętrza, wysłuchać historii tych świątyń, opowieści o rodzinnej tradycji śpiewania w kościelnym chórze i innych ciekawostek. Oba kościoły zasługują na oddzielny wpis - tyle w nich zabytków, ale postaram się ograniczyć.

wczesnobarokowy kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy 

późnorenesansowy portal, nad nim tablica erekcyjna z 1645 roku z herbem Korab fundatora świątyni - biskupa Zadzika (ten herb spotkamy również u podnóża chrzcielnicy wewnątrz kościoła) 

ołtarz główny z siedemnastowiecznym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem, po bokach figury św. Piotra i Pawła wykonane przez krakowskiego rzeźbiarza Antoniego Frąckiewicza 

"sukienki" zdjęte z obrazu podczas jego konserwacji w roku 2008 

osiemnastowieczna ambona 

kościół pod wezwaniem św. Anny wzniesiony w latach 40. XVII wieku dla klasztoru reformatorów 

późnobarokowy ołtarz przedstawiający św Annę - w głębi św. Jan Chrzciciel i św. Józef

 ambona
 
Miałam także okazję przejść w milczeniu przez most na rzece Czarnej, ale nie powstrzymałam się od rozglądania na boki, bo jednak ciekawość mnie zżerała. A te dwa warunki są niezbędnie podczas przejścia przed świtem w każdy Wielki Piątek do źródełka na brzegu rzeki – to tradycja mieszkańców Rakowa. Woda ze źródełka ma oczywiście wybitne walory lecznicze. 


obudowa źródła
 
Czy to wszystko, co warto zobaczyć w Rakowie? Ależ skąd! Z okien autokaru wiedzieliśmy jeszcze kilka interesujących miejsc – do obejrzenia następnym (oby niezbyt odległym w czasie) razem. Wtedy też koniecznie muszę odwiedzić miejsca związane z historią Żydów, którzy tu mieszkali, mieli swój znaczący wkład w rozwój miasta. Jest im poświęcony Kamień Pamięci na miejscu dawnego cmentarza.  


Kamień Pamięci przy ulicy Kościuszki - tu mieścił się kirkut znacznie zniszczony w czasie wojny, a w latach powojennych zupełnie zdewastowany; podczas wycieczki widzieliśmy też miejsce, gdzie przy ulicy Bóźniczej znajdowała się drewniana synagoga spalona w czasie wojny (zdjęcia otrzymałam od pani Beaty Górskiej z  Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Rakowskiej i Regionu Świętokrzyskiego)

Uważam, że przynajmniej na zakończenie relacji wypada podziękować naszym przewodniczkom, które niezmordowanie odpowiadały na każde pytanie, nawet takiej gapy, jak ja, co się odłączyła na robienie zdjęć, a potem pyta o to, co już było mówione. To panie Marzena Kuczyńska, Agnieszka Zwierzyńska, Danuta Król i Beata Górska i oczywiście wymieniony na wstępie pan Paweł Malanowicz.
I jeszcze tylko dodam, że wszystkie historie wielce zajmujące, ale i tak nic nie przebije opowieści o tym, jak przygotować tradycyjne rakowskie danie o wdzięcznej nazwie „dzionie”, że już o gąsce i dawnej knajpie, w której się ją jadało, nie wspomnę. Ślinka cieknie na samo wspomnienie.

pożegnalny rzut oka na jeden z rynków w Rakowie
 
PS – zwiedzanie w ramach kolejnej wycieczki z cyklu „Odkrywamy Świętokrzyskie”.
I jeszcze link do przewodnika po Ziemi Rakowskiej - na pewno się przyda podczas planowania kolejnych wycieczek w te okolice. Zajrzyjcie tu, może was zainspiruje. 

Zdjęcia – pani Beata Górska i ja

9 komentarzy:

  1. Cacuszko... takie małe miasta maja swoją historię, są jak kremówka do kawy, w sam raz. Te wielkie przytłaczają jak cukiernia, od samego wyboru człowieka zaczyna mdlić ;) (żona upiekła ciasto, i od samego zapachu, mam tylko takie skojarzenia).

    Przewodnik pobrany - mam ochotę się tam kopsnąć na rowerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne porównanie cukiernicze.
      Bombonierka otworzona - będą jeszcze inne cukiereczki z okolic Rakowa.
      A na wiosnę i my musimy tam wyruszyć, bo ten przewodniczek wielce kuszący jest. Już mam parę obiektów na oku.

      Usuń
  2. Kilka religii na "jednym m2"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można to i tak ująć. Niestety, byli tacy, którym to przeszkadzało.

      Usuń
  3. Polecam dojście do Rakowa żółtym szlakiem np. z Widełek czy Nowej Huty. Podejścia pod niektóre górki mogą zaskoczyć. Byłem w Rakowie kilka razy przy okazji pisania przewodnika Góry Świętokrzyskie. Ostatnio tuż przed remontem rynku. Ciekawe czy pozostawiono głaz z pamiątkową tablicą ku czci nlecia miasta i nlecia PRL (cudowne połączenie, prawda?). Z pierwszego pobytu zapamiętałem wyjątkową, i zaskakującą, niechęć mieszkańców do problematyki ariańskiej. Niewątpliwie zasługa nie tylko bp. Zadzika wyjątkowego tępiciela wszystkiego co ariańskie ale i jego dobrych dla WSZYSTKICH ludzi następców. Trzeba będzie wpaść na wiosnę i wypić piwo w "Ariance", o ile jeszcze działa. Warto zobaczyć bo jest (była) w zabytkowym budynku z tamtej epoki (w salkach piękne sklepienia) tuż przy Rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Arianka" działa. Byłam.
      Zwiedzaliśmy, jak widać, różnorodne miejsca, czyli nastawienie mieszkańców do arian się zmienia. Czy wszystkich - nie wiem.
      Koledzy szli w czerwcu żółtym szlakiem z Rakowa do Huty Nowej - szlak sprawia sporo kłopotów i to nie z powodu podejść, a raczej znakowania, które pozostawia wiele do życzenia.
      Niezależnie od takich drobnych kłopotów - okolice warte odwiedzenia i pewnie jeszcze tu będziemy zaglądać, choć z naszej bazy wypadowej, jaką jest Skarżysko, dojazd z przesiadkami.

      Usuń
    2. I jeszcze tablice - nie zauważyłam. Pewnie jednak ich nie ma.

      Usuń
  4. Co do szlaku to zaskoczenie. Od znajomego przewodnika z Kielc miałem informację, że był odnawiany dwa czy trzy lata temu. Pewnie postępująca zabudowa terenu a czasami i wycinka drzew m.in. ze znakami szlaku (ale radoch jak się trochę pomęczą te łaziki)robią swoje. A ze Skarżyska mam zięcia. Super, każdej dziewczynie życzę takiego chłopa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodziłam tym szlakiem na Jaźwinę od strony Huty Nowej - znaki za rzadko, w momentach trudnych (zakręty)ich nie ma. Bez kompasu i mapy ani rusz. Może faktycznie wycięte drzewa.

      Usuń