środa, 6 lutego 2019

Wróciłam!

Wybrałam trasę krótką, łatwą i po równym, a i tak plecy mnie bolą jak jasny gwint. Czyli powrót bolesny z powodu całkowitego zniknięcia kondycji. Jest nad czym pracować po dwumiesięcznej przerwie w chodzeniu.
Startujemy na stacji w Suchedniowie i ruszamy szlakiem niebieskim. Jedne prognozy pogody zapowiadają deszcz, inne słońce, a jest raczej pochmurno i trochę ślisko. W lesie na drzewach odrobina przyjemnego śniegu. 

ruszyliśmy z kopyta

polana na niebieskim szlaku

 choinkowe wrota do lasu
 
Mieliśmy też nieoczekiwane spotkanie oko w oko z grupką dzików. Biedactwa, chyba się nas mocno wystraszyły, bo straciły orientację i rozbiegły się w różne strony. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia.

 my tu fotografujemy, a dziki w chaszczach nie wiedzą, gdzie iść

rozstaliśmy się w  zgodzie, ale spojrzenie prosto w oczy dzika - niezapomniane wrażenie  

Na rozstaju dróg przechodzimy na czarny szlak rowerowy, który prowadzi bardzo przyjemną leśna drogą. Tym razem żadne przeszkody nie tarasują drogi i wędrujemy spokojnie.

niebieski prosto, czarny w lewo 

na czarnym szlaku rowerowym
 
W sąsiedztwie ściętych pni robimy mały postój czekoladowy. Ale to tylko pretekst. Tak naprawdę grupa chce podziękować kolegom, którzy wzięli na siebie trud organizowania wycieczek w ostatnich miesiącach. Wywiązali się solidnie, czego dowody w relacjach na blogu. 

 postój

 podziękowanie dla Stacha 

dyplom dla Janka
 
Po wyjściu z lasu wędrujemy przez wieś Dobra Dróża. Tu trochę mi się pokręciły kierunki, ale uniknęliśmy utopienia w leśnych mokradłach i w porę zawrócili do solidnej drogi, przy której bobry urzędują jak zwykle bez ograniczeń. 

bobrowe żeremie 

Jacek i Janek wypatrzyli taką ciekawostkę w jednym z ogródków 

zamarznięte rozlewisko Żarnówki 
 
Na skraju lasu idziemy wzdłuż Żarnówki do zalewu na niej. 

Żarnówka 

zalew w Mostkach
 
A dalej to już Mostki, gdzie odwiedzamy groby bliskich na tutejszym cmentarzu i kierujemy się w stronę Parszowa.

 tym razem takie ujęcie dworku w Mostkach
 
Koledzy namówili mnie na przejście obok kościoła pod wezwaniem Zesłania Ducha Świętego. Już o nim pisałam, to parafia mojego dzieciństwa, ale dziś oprócz aktualnego zdjęcia kościoła chcę pokazać przedwojenną widokówkę wydaną nakładem Komitetu Budowy Kościoła, to chyba rodzaj "cegiełki" na budowę. Znalazłam ją w albumie mojej babci. Kościół zbudowano w roku 1934 według projektu Kazimierza Prokulskiego i Jerzego Bereńcy. Inicjatorem budowy kościoła był wikariusz parafii w Wąchocku ksiądz Józef Sałek, późniejszy pierwszy proboszcz nowo powstałej parafii. W roku 2014 parafianie uczcili jego zasługi specjalną tablicą pamiątkową.

kościół obecnie

kartka z albumu babci

 upamiętnienie pierwszego proboszcza
 
I na tym kończę relację z wycieczki; krótkiej, bo liczącej zaledwie 13,7 kilometra. Pogoda się wprawdzie poprawiła koło południa, ale moje plecy zdecydowały o kategorycznym zakończeniu wędrówki. Koledzy nie protestowali. 

Zdjęcia – Zosia, Edek, Janek i ja

4 komentarze:

  1. Brawa!
    A ta ciekawostka... ciekawa! Są jakieś sugestie co to mogło być?

    No i kościół! Naprawdę ładny, zastanawiam się czyni nasz proboszcz takie karteczki jako cegiełki wymyśli? Póki co to tylko dyplomy daje tym co się w budowę nowego kościoła angażują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te karteczki to już mają ponad 80 lat, czyli idea nienowa, ale skuteczna - kościół zbudowano.
      Ciekawostka kompletnie zagadkowa - znajduje się na terenie ogródka przy domu, w którym nikogo nie było widać, może letnia siedziba, a może gospodarze wyszli do sklepu. Wygląda na starą płytę nagrobną, może próbowano ją uratować przy renowacji grobu rodzinnego?

      Usuń