piątek, 22 maja 2026

Wybraliśmy się do Denkowa

Od dziesięciu lat (tu link) mieliśmy pewne zaległości w zwiedzaniu wspomnianego Denkowa, trzeba więc było je nadrobić. 
Tym razem wyruszyliśmy ze stacji w Bodzechowie. Szybko trafiliśmy na ładną, wygodną drogę wśród pól prowadzącą na północny zachód. 
 

Mapa sugerowała, że będziemy szli nad brzegiem niewielkiego strumienia. Trochę się ta informacja nie sprawdziła. Koryto strumienia wyschło, zarosło krzewami, na jego brzegu wyrosły dorodne wierzby. 
 

Po prawej stronie drogi nad wyschłym strumieniem rozciągają się pola i łąki.
 
 
A tu już się pojawiły pierwsze zwiastuny nadchodzącego lata – rumiany i maki.
 


Wiosnę zatrzymują zaś pola kwitnącego rzepaku. 
 

Może nie są aż tak malownicze jak w okolicy Starej Słupi, ale mają za to elementy kontaktu z cywilizacją w postaci słupów i przewodów linii wysokiego napięcia. 
 
 
Na horyzoncie majaczy Ostrowiec, którego dzielnicą jest obecnie Denków, niegdyś samodzielna miejscowość. 
 

Spacer polną drogą skończył się dosyć szybko. Wyszliśmy na ruchliwą szosę, z której przenieśliśmy się na spokojną uliczkę prowadzącą do kładki nad Kamienną. Przy okazji sprawdziliśmy, że zaplanowane przejście wałami przeciwpowodziowymi będzie wykonalne na dalszym etapie wędrówki. 
 

Tymczasem pomaszerowaliśmy zobaczyć, jak się prezentuje znana nam z poprzedniej wycieczki dziewiętnastowieczna kapliczka św. Jana Nepomucena. Nic się nie zmieniła. Jeszcze czeka na zabiegi konserwatora. 
 


Dużo lepiej wygląda kolumna na rynku zwieńczona odnowioną figurą św. Floriana. 
 

Zajrzeliśmy i w inne rejony rynku, gdzie znajduje się pomnik ku czci trzech żołnierzy, którzy zginęli 3 września 1939 roku. Spodziewaliśmy się znaleźć ich grób na denkowskim cmentarzu, niestety, nie udało się. 
 
 
W drodze na cmentarz zatrzymaliśmy się na chwilę przy kościele pod wezwaniem św. Stanisława. 
 
barokowy kościół zbudowany pod koniec XVII wieku (później przebudowywany)
 
dla porównania - święty Florian, rzeźba umieszczona przy szczytowej ścianie kościoła

 

tablice umieszczone na kościelnym ogrodzeniu
 
portal kościoła
 
Dalsza droga prowadziła między domami, a potem niby przez pola, ale te zostały zaanektowane przez sporą farmę fotowoltaiczną. Wśród pól zauważyliśmy poważnie zniszczony kamienny krzyż. Ramiona krucyfiksu ma on utrącone, data ufundowania prawie nieczytelna. Wydaje się, że ma ona na początku liczbę 17, a więc krzyż pochodzi z osiemnastego wieku. 
 
 
Droga doprowadziła nas do bocznej bramy cmentarza. Już od razu mieliśmy widok na centralny obiekt – kaplicę grobową rodziny Kotkowskich, z których wywodziła się matka Witolda Gombrowicza. 
 

kaplicę wybudowano w XIX wieku, znalazłam w sieci informację, że spoczywa w niej 90 członków rodu Kotkowskich
 
Wydawało mi się, że po obejrzeniu tej kaplicy nie musimy już szukać żadnych miejsc związanych z bliskimi pisarza. A tu niespodzianka – mieszkanka Denkowa, którą spotkaliśmy na cmentarzu wskazała nam grób matki chrzestnej Witolda. To przybyła ze Szwajcarii nauczycielka, Maria Zwick. 
 

W pobliżu kaplicy znajduje się pomnik powstańców styczniowych poległych w bitwie pod Bodzechowem 16 grudnia 1863 roku. Centralnie umieszczony krzyż otacza 18 bloków z piaskowca, symbolizujących 17 poległych i ich osiemnastego rannego w bitwie towarzysza broni straconego kilka dni później w Radomiu.
 

Podczas krótkiego spaceru po cmentarzu dowiedzieliśmy się od naszej denkowskiej przewodniczki, że potężne drzewa rosnące w jednym rzędzie stanowią naturalną granicę jego starej części.
 

Zwróciliśmy też uwagę na kilka interesujących nagrobków, w tym jeden będący dziełem pochodzącego z tej okolicy rzeźbiarza, Gustawa Hadyny. 
 
charakterystyczna rzeźba autorstwa G. Hadyny
 
mogiła pilota, kapitana Wiesława Warelisa
 
krzyż na grobie ś.p Stanisława Zdybiowskiego, o którego życiu wiele mówi umieszczona na postumencie inskrypcja 
 
Po wyjściu z cmentarza warto zwrócić uwagę na kapliczkę słupową z figurą Chrystusa Frasobliwego. Znajduje się ona na miejscu, gdzie przebiegała granica miedzy miastami – Denków i Ostrowiec. Świadczą o tym herby obu miejscowości umieszczone na bazie kolumny. 
 
 
No to skoro już mówimy o Ostrowcu, to pora by się w końcu do niego wybrać. I, jak to zwykle w Denkowie, nadjeżdża bus, który aż zachęca do rezygnacji ze spaceru wałami nad Kamienną. Jak tu się oprzeć takiej pokusie? Wsiadamy. Tym sposobem dotarliśmy na skraj ostrowieckiego parku im. J. Piłsudskiego. 
 
pomnik J. Piłsudskiego, pierwotnie odsłonięty w roku 1932, po wojnie zdemontowany przez komunistyczne władze, zrekonstruowany na nowym miejscu w roku 1992
 
A w parku cicho i spokojnie. Kilkoro spacerowiczów, jakiś rowerzysta, grupka pracowników zieleni miejskiej. Nie szukałam innych pomników, bo już je przed laty widziałam. Tym razem zajrzałam nad staw z dziwacznie umieszczoną fontanną, przeszłam alejkami. 
 



Czasem rzucił mi się w oczy jakiś przyrodniczy oryginał. 
 
żółciak siarkowy - efektowny, ale groźny dla drzewa grzyb
 
I po spacerze. Kilkanaście minut i już człowiek jest na dworcu. 
Wycieczka była nadzwyczaj krótka – trasa do granicy Denkowa ledwie 5,5 kilometra. Za to bardzo przyjemna, świetna na rower, ale na spacer zdecydowanie lepsza, bo można trochę dłużej delektować się kontaktem z naturą. 
 

Zdjęcia – Edek i ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz