Od dziesięciu lat (tu link) mieliśmy pewne zaległości w
zwiedzaniu wspomnianego Denkowa, trzeba więc było je nadrobić.
Tym razem
wyruszyliśmy ze stacji w Bodzechowie. Szybko trafiliśmy na ładną, wygodną drogę
wśród pól prowadzącą na północny zachód.
Mapa sugerowała, że będziemy szli nad
brzegiem niewielkiego strumienia. Trochę się ta informacja nie sprawdziła.
Koryto strumienia wyschło, zarosło krzewami, na jego brzegu wyrosły dorodne
wierzby.
Po prawej stronie drogi nad wyschłym strumieniem rozciągają się pola i
łąki.
A tu już się pojawiły pierwsze zwiastuny nadchodzącego lata – rumiany i
maki.
Wiosnę zatrzymują zaś pola kwitnącego rzepaku.
Może nie są aż tak
malownicze jak w okolicy Starej Słupi, ale mają za to elementy kontaktu z
cywilizacją w postaci słupów i przewodów linii wysokiego napięcia.
Na
horyzoncie majaczy Ostrowiec, którego dzielnicą jest obecnie Denków, niegdyś
samodzielna miejscowość.
Spacer polną drogą skończył się dosyć szybko.
Wyszliśmy na ruchliwą szosę, z której przenieśliśmy się na spokojną uliczkę
prowadzącą do kładki nad Kamienną. Przy okazji sprawdziliśmy, że zaplanowane przejście
wałami przeciwpowodziowymi będzie wykonalne na dalszym etapie wędrówki.
Tymczasem pomaszerowaliśmy zobaczyć, jak się prezentuje znana nam z poprzedniej
wycieczki dziewiętnastowieczna kapliczka św. Jana Nepomucena. Nic się nie
zmieniła. Jeszcze czeka na zabiegi konserwatora.
Dużo lepiej wygląda kolumna na
rynku zwieńczona odnowioną figurą św. Floriana.
Zajrzeliśmy i w inne rejony
rynku, gdzie znajduje się pomnik ku czci trzech żołnierzy, którzy zginęli 3
września 1939 roku. Spodziewaliśmy się znaleźć ich grób na denkowskim
cmentarzu, niestety, nie udało się.
W drodze na cmentarz zatrzymaliśmy się na
chwilę przy kościele pod wezwaniem św. Stanisława.
Dalsza droga prowadziła
między domami, a potem niby przez pola, ale te zostały zaanektowane przez sporą
farmę fotowoltaiczną. Wśród pól zauważyliśmy poważnie zniszczony kamienny
krzyż. Ramiona krucyfiksu ma on utrącone, data ufundowania prawie nieczytelna.
Wydaje się, że ma ona na początku liczbę 17, a więc krzyż pochodzi z osiemnastego
wieku.
Droga doprowadziła nas do bocznej bramy cmentarza. Już od razu mieliśmy
widok na centralny obiekt – kaplicę grobową rodziny Kotkowskich, z których
wywodziła się matka Witolda Gombrowicza.
kaplicę wybudowano w XIX wieku, znalazłam w sieci informację, że spoczywa w niej 90 członków rodu Kotkowskich
Wydawało mi się, że po obejrzeniu tej
kaplicy nie musimy już szukać żadnych miejsc związanych z bliskimi pisarza. A
tu niespodzianka – mieszkanka Denkowa, którą spotkaliśmy na cmentarzu wskazała
nam grób matki chrzestnej Witolda. To przybyła ze Szwajcarii nauczycielka,
Maria Zwick.
W pobliżu kaplicy znajduje się pomnik powstańców styczniowych poległych w bitwie pod Bodzechowem 16 grudnia 1863 roku. Centralnie umieszczony krzyż otacza 18 bloków z piaskowca, symbolizujących 17 poległych i ich osiemnastego rannego w bitwie towarzysza broni straconego kilka dni później w Radomiu.
Podczas krótkiego spaceru po cmentarzu dowiedzieliśmy się od naszej denkowskiej przewodniczki, że
potężne drzewa rosnące w jednym rzędzie stanowią naturalną granicę jego starej części.
Zwróciliśmy też uwagę na kilka interesujących nagrobków, w tym jeden będący
dziełem pochodzącego z tej okolicy rzeźbiarza, Gustawa Hadyny.
mogiła pilota, kapitana Wiesława Warelisa
krzyż na grobie ś.p Stanisława Zdybiowskiego, o którego życiu wiele mówi umieszczona na postumencie inskrypcja
krzyż na grobie ś.p Stanisława Zdybiowskiego, o którego życiu wiele mówi umieszczona na postumencie inskrypcja
Po wyjściu z
cmentarza warto zwrócić uwagę na kapliczkę słupową z figurą Chrystusa
Frasobliwego. Znajduje się ona na miejscu, gdzie przebiegała granica miedzy
miastami – Denków i Ostrowiec. Świadczą o tym herby obu miejscowości
umieszczone na bazie kolumny.
No to skoro już mówimy o Ostrowcu, to pora by się
w końcu do niego wybrać. I, jak to zwykle w Denkowie, nadjeżdża bus, który aż
zachęca do rezygnacji ze spaceru wałami nad Kamienną. Jak tu się oprzeć takiej
pokusie? Wsiadamy. Tym sposobem dotarliśmy na skraj ostrowieckiego parku im. J.
Piłsudskiego.
pomnik J. Piłsudskiego, pierwotnie odsłonięty w roku 1932, po wojnie zdemontowany przez komunistyczne władze, zrekonstruowany na nowym miejscu w roku 1992
A w parku cicho i spokojnie. Kilkoro spacerowiczów, jakiś
rowerzysta, grupka pracowników zieleni miejskiej. Nie szukałam innych pomników, bo już je przed laty widziałam. Tym razem zajrzałam nad staw z
dziwacznie umieszczoną fontanną, przeszłam alejkami.
Czasem rzucił mi się w
oczy jakiś przyrodniczy oryginał.
I po spacerze. Kilkanaście minut i już człowiek
jest na dworcu.
Wycieczka była nadzwyczaj krótka – trasa do granicy Denkowa
ledwie 5,5 kilometra. Za to bardzo przyjemna, świetna na rower, ale na spacer
zdecydowanie lepsza, bo można trochę dłużej delektować się kontaktem z naturą.
Zdjęcia – Edek i ja








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz