piątek, 21 sierpnia 2026

Pruszcz Gdański – miasto na Bursztynowym Szlaku

Obecny Bursztynowy Szlak jest szlakiem turystycznym o długości 34,5 kilometra na trasie Otmin – Kolbudy – Pruszcz Gdański. Jest on znakowany na żółto. Ten szlak ma oczywisty związek z historycznym szlakiem bursztynowym, którym podróżowali kupcy z południa Europy na północ, do Gdańska. Ślady tej historii znajdziemy w Pruszczu (dla ułatwienia nie będę dodawać do tej nazwy przymiotnika; wiemy, o który Pruszcz chodzi). Na skwerze przed starostwem powiatowym można zobaczyć taki oto obiekt. 
 

Nie umiem określić, czy to pomnik, czy instalacja artystyczna, a może powiększone wyobrażenie biżuterii z bursztynami. Mieszkańcy miasta nie potrafili udzielić mi jednoznacznej odpowiedzi. Wiem, że obiekt jest podświetlany nocą i wtedy widać, że nieregularne bryłki wyobrażają bursztyny. 
Na ulicach Pruszcza uważny obserwator zauważy wtopione w bruk tabliczki z napisem Via Ambra (to łacińska nazwa bursztynowego szlaku). 
 



Są one również elementami ławek na trasie szlaku. 
 
 
A prowadzą do repliki niegdysiejszej faktorii – miejsca, gdzie pod koniec okresu starożytności kupcy wymieniali towary, nabywali wyroby miejscowych rzemieślników i, rzecz jasna, bursztyny. 
 

Ta rekonstrukcja powstała w roku 2011 i nosi nazwę Międzynarodowy Bałtycki Park Kulturowy Faktoria. 
 

Przy faktorii robimy wycieczkowe „w tył zwrot” i zaglądamy w inne ciekawe zakamarki Pruszcza. Na Bursztynowy Szlak wybierzemy się innym razem. 
Przez miasto przepływa malownicza rzeka Radunia. 
 
 
Na jednym z jej brzegów mieszkańcy miasta mają do dyspozycji plażę miejską i chętnie z niej korzystają w upalne dni. 
 

Innym ważnym wodnym obiektem jest historyczny kanał Raduni, łączący Pruszcz z Gdańskiem. 
 

Może to kogoś zdziwi, ale kanał został wytyczony w XIV wieku przez Krzyżaków, a służył do zaopatrywania Gdańska w wodę pitną z Raduni oraz do napędzania młynów czy tartaków. Obecnie wzdłuż kanału prowadzą ścieżki spacerowe i rowerowe. Uroku dodają mu także mostki dla pieszych. 
 


Pruszcz ma dużo zieleni. Nie tylko nad wodnymi szlakami. Wyobraźcie sobie malutki zakątek, który przekształcono w uroczy Park z Gruszą.   
 

I jakoś nikomu nie przeszkadza, że akurat ta grusza jest starym, uschłym, ale zabezpieczonym przed upadkiem drzewem. 
 

W innym miejscu natrafiamy na przyjemny deptak, gdzie kręci się mnóstwo ludzi – spacerują, robią zakupy, dzieci się bawią. 
 


A przedłużeniem tego deptaku jest alejka parku miejskiego, do którego wchodzi się po ciekawym mostku. 
 

 Alejki zdobią oryginalne latarnie.
 

Gdzieś dalej drzemie skryty wśród drzew staw. 
 
 
Spacerując ulicami miasta można napotkać ciekawe stare budynki. 
Najbardziej zainteresował mnie tak zwany Dom Wiedemanna. 
 

Zbudowany w roku 1855 ma konstrukcję szkieletową, ale najbardziej oryginalny jest jego portyk. To rzadko spotykany portyk wgłębny. Podobny, choć większy, spotkaliśmy we dworze w  Śmiłowie (tu link). 
 

Innym ciekawym obiektem jest Lipowy Dwór będący pozostałością dużego folwarku liczącego, jak czytałam, dziesiątki hektarów pól uprawnych. 
 

Oprócz dworu zachował się również pobliski budynek gospodarczy. Ten jest jednak w gorszym stanie niż sam dwór. Na jego szczycie zauważymy datę budowy. 
 

Ma Pruszcz również ciekawą historię przemysłową. Jej świadkiem są zabudowania dawnej cukrowni, która działała w latach 1881 – 2004. Jej komin jest świetnie widoczny prawie z każdego punktu Pruszcza. 
 

Nadal działa młyn gospodarczy przy ul. Wojska Polskiego. Ma on historię sięgającą kilku wieków, ale w tym czasie był wielokrotnie przebudowywany. Aktualnie działający młyn liczy sobie ledwie nieco ponad sto lat. 
 

Skoro zawędrowaliśmy na ulicę Wojska Polskiego, to koniecznie musimy zatrzymać się przy kościele pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego. To, moim zdaniem, najpiękniejszy i najcenniejszy obiekt w Pruszczu. Pierwszy kościół zbudowano tu w 1367 roku, po stu latach uległ on potężnemu pożarowi i został odbudowany w kształcie, jaki teraz możemy podziwiać. 
 

Przechodził, rzecz jasna kolejne remonty i renowacje. Był również okres, kiedy zamieniono go w zbór protestancki. Do katolików powrócił po 2 wojnie światowej. Duże wrażenie robi wyposażenie świątyni, w tym barokowy prospekt organowy czy renesansowa ambona. 
 


Mnie najbardziej zafascynowały pięknie zdobione empory, na które można wejść i z bliska podziwiać sklepienia kościoła. 
 



Jedyny przykry zgrzyt stanowi ołtarz główny, który jest po prostu zastępstwem za oryginalny, datowany na 1515 rok ołtarz, który został przeniesiony do Muzeum Narodowego w Warszawie. Dlatego zamiast ołtarza zaprezentuje pięknie malowane stalle.
 

Na przykościelny teren prowadzi ceglana brama, która była właściwie bramą cmentarną. 
 

A naprzeciwko kościoła można zza drzew zauważyć niegdysiejszą ewangelicką plebanię. Obecnie to biblioteka miejska. W dodatku aktualnie w remoncie i jedynie zza drzew prezentuje się elegancko. 
 

Skoro wpis o Pruszczu zaczęłam od czegoś w rodzaju pomnika, to na koniec zaprezentuję dwa tutejsze pomniki. 
Ten starszy zajmuje ważne miejsce na Placu Wyzwolenia. Ustawiony w 1922 honorował mieszkańców miasta i okolicy walczących w 1 wojnie światowej w armii pruskiej. Obecnie to pomnik poległych w tej wojnie. 
 

Drugi pomnik odsłonięto w roku 1981. Początkowo był nazywany Pomnikiem Wyzwolenia, znany jest jednak jako pomnik Nike. Jego autorem jest profesor Edward Sitek. 
 

I jak na warszawskiej Kolumnie Zygmunta „siadają podróżne żurawie”*, tak w Pruszczu pomnik Nike wybrały sobie na miejsce odpoczynku inne ptaki. 
 
 
A my na razie opuszczamy gościnny Pruszcz. Jeszcze tu zajrzymy w kolejnym wpisie. 
 
Zdjęcia mojego wyrobu

*J. Słowacji „Uspokojenie”

2 komentarze:

  1. Ania,Twoje macki sięgają daleko... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie macki, a dobrzy ludzie, którzy mnie zaprosili.

      Usuń