Obecny Bursztynowy Szlak jest szlakiem turystycznym o
długości 34,5 kilometra na trasie Otmin – Kolbudy – Pruszcz Gdański. Jest on
znakowany na żółto. Ten szlak ma oczywisty związek z historycznym szlakiem
bursztynowym, którym podróżowali kupcy z południa Europy na północ, do Gdańska.
Ślady tej historii znajdziemy w Pruszczu (dla ułatwienia nie będę dodawać do
tej nazwy przymiotnika; wiemy, o który Pruszcz chodzi). Na skwerze przed
starostwem powiatowym można zobaczyć taki oto obiekt.
Nie umiem określić, czy
to pomnik, czy instalacja artystyczna, a może powiększone wyobrażenie biżuterii
z bursztynami. Mieszkańcy miasta nie potrafili udzielić mi jednoznacznej
odpowiedzi. Wiem, że obiekt jest podświetlany nocą i wtedy widać, że
nieregularne bryłki wyobrażają bursztyny.
Na ulicach Pruszcza uważny obserwator
zauważy wtopione w bruk tabliczki z napisem Via Ambra (to łacińska nazwa
bursztynowego szlaku).
Są one również elementami ławek na trasie szlaku.
A
prowadzą do repliki niegdysiejszej faktorii – miejsca, gdzie pod koniec okresu
starożytności kupcy wymieniali towary, nabywali wyroby miejscowych rzemieślników
i, rzecz jasna, bursztyny.
Ta rekonstrukcja powstała w roku 2011 i nosi nazwę
Międzynarodowy Bałtycki Park Kulturowy Faktoria.
Przy faktorii robimy
wycieczkowe „w tył zwrot” i zaglądamy w inne ciekawe zakamarki Pruszcza. Na
Bursztynowy Szlak wybierzemy się innym razem.
Przez miasto przepływa malownicza
rzeka Radunia.
Na jednym z jej brzegów mieszkańcy miasta mają do dyspozycji
plażę miejską i chętnie z niej korzystają w upalne dni.
Innym ważnym wodnym
obiektem jest historyczny kanał Raduni, łączący Pruszcz z Gdańskiem.
Może to
kogoś zdziwi, ale kanał został wytyczony w XIV wieku przez Krzyżaków, a służył
do zaopatrywania Gdańska w wodę pitną z Raduni oraz do napędzania młynów czy
tartaków. Obecnie wzdłuż kanału prowadzą ścieżki spacerowe i rowerowe. Uroku
dodają mu także mostki dla pieszych.
Pruszcz ma dużo zieleni. Nie tylko nad
wodnymi szlakami. Wyobraźcie sobie malutki zakątek, który przekształcono w
uroczy Park z Gruszą.
I jakoś nikomu nie
przeszkadza, że akurat ta grusza jest starym, uschłym, ale zabezpieczonym przed
upadkiem drzewem.
W innym miejscu natrafiamy na przyjemny deptak, gdzie kręci
się mnóstwo ludzi – spacerują, robią zakupy, dzieci się bawią.
A przedłużeniem
tego deptaku jest alejka parku miejskiego, do którego wchodzi się po ciekawym
mostku.
Gdzieś dalej drzemie skryty wśród drzew staw.
Spacerując ulicami miasta
można napotkać ciekawe stare budynki.
Najbardziej zainteresował mnie tak zwany
Dom Wiedemanna.
Zbudowany w roku 1855 ma konstrukcję szkieletową, ale najbardziej
oryginalny jest jego portyk. To rzadko spotykany portyk wgłębny. Podobny, choć
większy, spotkaliśmy we dworze w
Śmiłowie (tu link).
Innym ciekawym obiektem jest Lipowy Dwór będący
pozostałością dużego folwarku liczącego, jak czytałam, dziesiątki hektarów pól
uprawnych.
Oprócz dworu zachował się również pobliski budynek gospodarczy. Ten
jest jednak w gorszym stanie niż sam dwór. Na jego szczycie zauważymy datę budowy.
Ma Pruszcz również ciekawą historię
przemysłową. Jej świadkiem są zabudowania dawnej cukrowni, która działała w
latach 1881 – 2004. Jej komin jest świetnie widoczny prawie z każdego punktu
Pruszcza.
Nadal działa młyn gospodarczy przy ul. Wojska Polskiego. Ma on
historię sięgającą kilku wieków, ale w tym czasie był wielokrotnie
przebudowywany. Aktualnie działający młyn liczy sobie ledwie nieco ponad sto
lat.
Skoro zawędrowaliśmy na ulicę Wojska Polskiego, to koniecznie musimy
zatrzymać się przy kościele pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego. To,
moim zdaniem, najpiękniejszy i najcenniejszy obiekt w Pruszczu. Pierwszy kościół
zbudowano tu w 1367 roku, po stu latach uległ on potężnemu pożarowi i został
odbudowany w kształcie, jaki teraz możemy podziwiać.
Przechodził, rzecz jasna
kolejne remonty i renowacje. Był również okres, kiedy zamieniono go w zbór
protestancki. Do katolików powrócił po 2 wojnie światowej. Duże wrażenie robi
wyposażenie świątyni, w tym barokowy prospekt organowy czy renesansowa ambona.
Mnie najbardziej zafascynowały pięknie zdobione empory, na które można wejść i
z bliska podziwiać sklepienia kościoła.
Jedyny przykry zgrzyt stanowi ołtarz
główny, który jest po prostu zastępstwem za oryginalny, datowany na 1515 rok
ołtarz, który został przeniesiony do Muzeum Narodowego w Warszawie. Dlatego zamiast ołtarza zaprezentuje pięknie malowane stalle.
Na
przykościelny teren prowadzi ceglana brama, która była właściwie bramą
cmentarną.
A naprzeciwko kościoła można zza drzew zauważyć niegdysiejszą
ewangelicką plebanię. Obecnie to biblioteka miejska. W dodatku aktualnie w
remoncie i jedynie zza drzew prezentuje się elegancko.
Skoro wpis o Pruszczu zaczęłam od czegoś w
rodzaju pomnika, to na koniec zaprezentuję dwa tutejsze pomniki.
Ten starszy
zajmuje ważne miejsce na Placu Wyzwolenia. Ustawiony w 1922 honorował
mieszkańców miasta i okolicy walczących w 1 wojnie światowej w armii pruskiej.
Obecnie to pomnik poległych w tej wojnie.
Drugi pomnik odsłonięto w roku 1981.
Początkowo był nazywany Pomnikiem Wyzwolenia, znany jest jednak jako pomnik
Nike. Jego autorem jest profesor Edward Sitek.
I jak na warszawskiej Kolumnie
Zygmunta „siadają podróżne żurawie”*, tak w Pruszczu pomnik Nike wybrały sobie
na miejsce odpoczynku inne ptaki.
A my na razie opuszczamy gościnny Pruszcz.
Jeszcze tu zajrzymy w kolejnym wpisie.
Zdjęcia
mojego wyrobu
*J. Słowacji „Uspokojenie”
Ania,Twoje macki sięgają daleko... :)
OdpowiedzUsuńTo nie macki, a dobrzy ludzie, którzy mnie zaprosili.
Usuń