czwartek, 28 listopada 2013

Pierwsze spotkanie z zimą


Miało ono miejsce na trasie z Niekłania do Stąporkowa. Bardzo było miło. Zima chciała zrobić na nas dobre wrażenie i tym razem jej się udało. 
Drobny śnieg, którym posypała ścieżki i drzewa, dodał uroku leśnej wędrówce. A już zamarznięte kałuże to prawdziwa radość dla turysty, który nie musi brudzić się błotem. Nie musi, ale oczywiście może – ja wróciłam cała zachlapana i nawet nie wiem, kiedy się tak wybrudziłam.

 zimowo na trasie

Poza tym zimowe grzybobranie to dopiero frajda! Janek znajdował mrożone maślaki. Ja nie mam tak wprawnego oka, więc moje grzyby muszą być bardziej rzucające się w oczy. A co może się bardziej wyróżniać niż intensywnie pomarańczowa dzieżka, której cała kolonia wyrasta na środku leśnej drogi? Grzybek jest jadalny, ale zimno było i nie mieliśmy ochoty na mrożonki. Zostawiliśmy je dla sarenek.

 zimowy maślak 

dzieżka pomarańczowa
 
Nie tylko przyrodnicze atrakcje spotkały nas tego dnia. Zajrzeliśmy wreszcie do Niekłania, przez który przechodziliśmy nie raz i niczego nie oglądaliśmy. Tym razem chcieliśmy zwiedzić kościół św. Wawrzyńca. Ładnie się prezentuje ta neogotycka budowla, wnętrza oczywiście nie obejrzeliśmy, może szkoda – trudno powiedzieć. Ale za to weszliśmy na teren cmentarza, gdzie Edek wskazał nam grób kapitana Stanisława Dobrogojskiego, o którego bohaterskiej śmierci 21 kwietnia 1863 roku pięknie i wzruszająco nam opowiedział. Gdybyście kiedykolwiek trafili na ten cmentarz, bez problemu wypatrzycie ten grób, bo ma on oryginalny krzyż, jakiego jeszcze nigdzie nie widziałam.    
 kościół św. Wawrzyńca

 mogiła kapitana Dobrogojskiego


 jeden ze starych nagrobków na niekłańskim cmentarzu

Były też i inne akcenty patriotyczne. W samym Niekłaniu to duży pomnik pamięci wszystkich mieszkańców parafii niekłańskiej poległych w latach II wojny światowej. Przy drodze do Wielkiej Wsi spotkaliśmy kamienny pomnik upamiętniający 28 mieszkańców tej wioski zamordowanych w roku 1943 przez okupantów.   

 pomnik w Niekłaniu Wielkim

pomnik w okolicach Wielkiej Wsi

Nasza wycieczka zakończyła sie przejściem czerwonym szlakiem z Czarnej do Stąporkowa - oczywiście z wariantami dla uatrakcyjnienia, bo szlak prowadzi asfaltem, a my za namową Staszka przeszliśmy ładną drogą leśną. Przy okazji rzuciliśmy okiem na rzekę Czarną i zalew na niej.

rzeka Czarna w Czarnej

zdjęcia - Edek i ja

2 komentarze:

  1. Pierwsze koty za płoty. Oficjalnie zima rozpoczęta. Tak delikatnie ale zawsze. Trzeba się z tym oswoić. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, jak się rozwinie w tym roku. Ostatnio dosyć długo zabawiła.

    OdpowiedzUsuń