środa, 1 stycznia 2014

Między dawnymi i młodszymi laty*

Takim pomostem między dawnymi i młodszymi laty jest dla mnie noworoczna wycieczka, którą organizujemy wspólnie z Elą. Trasy bywają różne, ale wszystkie mają wspólny element – odwiedziny na grobach naszych bliskich na cmentarzu w Mostkach. Wspominamy dziadków, teścia Eli, naszego wspólnego kolegę z tras – Henryka, zapalmy lampki tym, co odeszli, żeby z ich wsparciem ruszyć w kolejny rok.
Tak było i tym razem. Wyruszyliśmy (było nas czworo) z Parszowa. Tu oczywiście nie sposób minąć obojętnie kościoła, z którym ma się związanych wiele rodzinnych wspomnień. Zmienił kolor ścian, ale to ciągle ten sam drewniany kościółek, w którym brali ślub moi rodzice. Teraz znajdująca się obok niego kaplica pod wezwaniem Aniołów Stróżów (zbudowana w 19 wieku ze składek hutników i górników z Parszowa i Mostek) też zyskała nową kolorystykę.

 ściany tego kościoła były kiedyś jasne; tu widok od strony parkingu

a to kaplica Aniołów Stróżów (niegdyś biała)

Idąc od cmentarza w kierunku zalewu w Mostkach rzucamy okiem na dziewiętnastowieczny budynek domu kultury i figurę świętego Floriana. Ela zachęca do obejrzenia wychodni skał, ale duże ilości śmieci przeszkadzają w delektowaniu się ich wyglądem. Za to zalew prezentuje się nieźle, choć woda w nim zamarzła.

Wiejski Dom Kultury w Mostkach

zimowy zalew

Dalsza droga prowadzi zielonym szlakiem. Jest świeżo oznakowany, na ścieżkach umiarkowane ilości błota, trafiają się dorodne drzewa, kilka przypadkowych kałuż to żadna przeszkoda. Tak sobie radośnie maszerujemy i ani się obejrzymy, kiedy jesteśmy w Stokowcu, a potem zaraz nad zalewem w Rejowie.

 las na zielonym szlaku

ta przeprawa nie była trudna

 zbliżamy się do Stokowca

zalew rejowski w styczniu

Tu wszystko niby tak samo, jak w sobotę (czyli w zeszłym roku), a jednak trochę inaczej. Dziś przelatują nad nami dwie czaple, jedna ląduje na zalewie i trochę tam sobie odpoczywa albo poluje, co daje mi szansę zrobienia słabego zdjęcia. Zastanawiacie się pewnie, skąd u nas o tej porze czapla. Sama nie wiem, może nie odleciała na zimę, bo przecież zimy praktycznie brak. To widocznie jej i później nie będzie, a ptak wie i został? Poczekamy, zobaczymy…

 i obiecana czapla
 
*Cytat oczywiście z „Konrada Wallenroda” Mickiewicza

zdjęcia moje

2 komentarze:

  1. Zniknął mi komentarz. Może się pojawi? Do siego roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz o zniknięciu się pojawił, inny - nie.
    No, to, żeby Ci nic w Nowym Roku nie ginęło, a raczej niech się znajdzie wiele dobrego!

    OdpowiedzUsuń