środa, 26 lutego 2014

Kilka chwil wytchnienia

Tak bym właśnie określiła środową wycieczkę. Ci, co nas znają pewnie się zdziwią, bo i ja sama nie mogę wyjść ze zdumienia – co się stało, że nastąpiła taka radykalna zmiana stylu wędrowania.
Wysiedliśmy sobie w Pile, gdzie spotykamy sześciu starych dobrych znajomych, czyli rzut oka na grupę pomnikowych dębów (tak, już wiemy – bezszypułkowych). Ed uważa, że od ostatniego spotkania przybyło im ze dwa milimetry w pasie, albo w tym, co tam mają zamiast pasa. 

 
dęby w Pile
 
 Potem przemaszerowaliśmy obok zalewu na rzece Czystej. Woda w nim zamarznięta, ale faktycznie zgodna z nazwą. Tę samą rzeczkę spotkaliśmy jeszcze drugi raz za wsią Kozia Wola. Musicie przyznać, że tam też niebrzydko się prezentuje.

zalew na Czystej 

Czysta w okolicach Koziej Woli

Poza tym o dobry nastrój dbała okolica, po której wędrowaliśmy – cichy, suchy las sosnowy. Czasem tylko jakiś ptak się wyrwał z przedterminową pieśnią wiosenną, albo w oddali zawyły piły leśników. Po przejściu całej trasy mieliśmy tak czyste buty, jak byśmy wcale z domu nie wychodzili. To jest właśnie prawdziwy urok koneckich lasów o tej porze roku. 

odkryte korzenie sosny w pobliżu zalewu w Pile

panowie na szczycie Kamieniarskiej Góry (imponujące 330 m n.p.m.)

wymarzona droga turystyczna

w sosnowym lesie

śródleśna kapliczka

Zaś w Czarnej i Czarneckiej Górze Stasio zadbał o dostarczenie nam dodatkowych atrakcji. Po prostu poprowadził nas inną niż zwykle drogą do Stąporkowa, co dało nowe spojrzenie na kościół w Czarnej oraz samą rzekę. Wypatrzyliśmy przy okazji ciekawe urządzenie wodne przy brzegu rzeki. Nie wiemy, co ono napędza, bo młyna w pobliżu nie było. Ale obraca się stale. 

inne spojrzenie na kościół w Czarnej 

zalew na Czarnej 

stawidło na Czarnej

Czarna 

 praca koła wodnego

I tak dotarliśmy do celu. Niby spokojne przedpołudnie, ale nudno nie było ani trochę. A ile się tlenu nałykaliśmy! Kto nie był, niech zazdrości. 

Zdjęcia - Edek i ja

6 komentarzy:

  1. Wspaniale spędzony czas. Aż trudno uwierzyć , że to jeszcze luty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłodno było, czyli jednak luty.

      Usuń
  2. Urządzenie jest w gotowości do podjęcia sensownej pracy... póki co,dotlenia wodę,co też jest nie bez znaczenia. Lubię te suche trasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po głębszej analizie materiału zdjęciowego Ed się dopatrzył, że koło jednak napędza pompę. Czyli praca ma sens. I w dodatku ładnie wygląda, co też nie jest bez znaczenia.

      Usuń
  3. Czy już mówiłem, że robicie kawał dobrej roboty? Chyba nie powinienem przeglądać Waszych materiałów w sobotni przedświt :), bo do pracy odchodzi chęć. :) Pozdrawiam i dziękuję!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie rozumiem, jak może odchodzić ochota do pracy, jak się zobaczy takie koło wodne. Toż to oczywista reklama pracowitości! ;)

      Usuń