czwartek, 8 listopada 2018

Jeszcze jedna wyprawa do kopalni Stanisław

I nie tylko. Ale Stanisław był głównym celem.
Startujemy w Grzybowie, skąd wędrujemy czerwonym szlakiem. Poprowadzono go na tym odcinku ulicami. Trudno, ten szlak tak ma. Zauważamy dorodne drzewa, niebrzydką okolicę.


większość liści już  opadła 

 most na Czarnej w Starym Grzybowie
 
Docieramy do Czarnej (tym razem to miejscowość). Tu pierwszy zalew na rzece Czarnej, czyli Jezioro Czarnieckie. Koledzy byli tu całkiem niedawno (tu link), teraz tym chętniej porównują zmiany w jego wyglądzie – liści na drzewach jakoś mniej, woda bardziej niebieska. 

odbicie

 samotna ławeczka

 jeszcze jedno spojrzenie na zalew
 
Przechodzimy obok cmentarza w Czarnej. Udaje mi się tu znaleźć zupełnie nieoczekiwanie mogiłę powstańca styczniowego. To Antoni Bucelski, który jako młodziutki chłopak poszedł do powstania. Pan Kowalczyk podaje, że pełnił służbę wywiadowczą (tu link). Dostał się do niewoli i został zesłany na Sybir. Po powrocie z zesłania pracował w Stąporkowie. Dożył wolnej Polski – zmarł w roku 1931. 

mogiła weterana powstania styczniowego
 
Przed nami kolejne spotkanie z Czarną i jeszcze jednym zalewem na niej. 


rzeka Czarna między Czarną a Starą Wsią 

zalew w Starej Wsi
Znad zalewu kierujemy się w stronę lasu. Ważnym punktem orientacyjnym jest stary kamienny krzyż, obok którego przechodzimy i kierujemy się ładną drogą na południowy wschód, żeby potem skręcić do szosy.

samotny krzyż w lesie
 
Edward precyzyjnie wyprowadza nas na dawne zabudowania kopalni Edward. Przechodzimy obok nich i kierujemy się na teren po kopalni. Mamy tu świetne miejsce na piknik. Niektórzy decydują się wleźć na hałdę i obejrzeć okolicę z jej wysokości. Ścieżynka na grzbiecie hałdy wąziutka, ale bezpieczna. A widoki warte obejrzenia.

jedni na górze

 inni na dole

 hałda

piramida
 
To już teraz pora na kopalnię Stanisław. Mamy tu jeszcze kilka ciekawostek do odszukania. Edward prowadzi nas ścieżką szlaku konnego. Szlak skręca po kilku minutach w lewo, a my maszerujemy prosto przed siebie. I oto są – Ed doprowadził nas do pozostałości kanału wentylacyjnego kopalni.  Zaglądamy do głębokiego dołu – tu lepiej zachować ostrożność. Włazimy do wnętrza czegoś, co było zapewne wylotem owego kanału. Tu jest zdecydowanie bezpieczniej, chociaż ostrożności nigdy za wiele. 

szyb wydobywczy kopalni Stanisław

pozostałość kanału wentylacyjnego 
 
Krótko mówiąc, przyjemnie spędzamy czas na zaglądaniu w różne kąty i fotografowaniu. 

zdjęcie kanału zrobione z użyciem lampy błyskowej
 
Kontynuacji naszej drogi jakoś nie widać. Ja bym bezpiecznie zawróciła tą samą drogą, ale Ed ciągnie nas na szczyt pagórka wznoszącego się nad szybem. To pokopalniana hałda, która zarosła lasem. Włazimy, a potem oczywiście musimy zleźć. Nie jest wysoko, ale za to dosyć stromo. Schodzimy na wschód, a potem idziemy kierując się na północny wschód. Na początku mamy po prostu las, a potem idziemy niezłą ścieżka i wychodzimy na brukowaną drogę, która doprowadza do granicy Stąporkowa. 

na porządnej leśnej drodze
 
Wycieczkę kończy spacerek po mieście. Kilka minut oczekiwania na bus i do domu. Trasa nie była długa – 14,3 kilometra. Poza tym pogoda nadzwyczaj sprzyjała wędrowaniu.
Myślę, że teraz już możemy pozwolić Stanisławowi i Edwardowi odpocząć od nas. 

 mapka trasy

Poprzednie relacje z poszukiwań ciekawostek w obu kopalniach w tym i tym linku.

PS. Skoro Edek i Stach mają "swoje" kopalnie, to wypada na zakończenie przypomnieć, że w mojej rodzinnej wsi działała kopalnia "Anna" - relacja na blogu w tym linku.

Zdjęcia – Edek, Janek i ja

4 komentarze:

  1. Tę piramidę to ewidentnie kosmici zrobili, widziałem podobne na zdjęciach z Marsza ;)

    Relikty infrastruktury fascynujące, miał bym tam używanie.

    Trasa fajna, malownicza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmici, koparkami zrobili. ;) Albo jakim taśmociągiem.
      Co do infrastruktury - aż kusiło, żeby się wczołgać i sprawdzić, czy to wszystko się łączy. Ale przyodziewku szkoda.

      Usuń