czwartek, 26 kwietnia 2018

Z Końskich do Stąporkowa

Można dotrzeć na różne sposoby. Nawet szlakiem. I tu bym się zastanawiała nad trafnością takiej decyzji. 
A jeszcze w styczniu 2015 zachwalałam szlak żółty z Końskich i planowałam ponowne przejście nim (tu link).
Teraz jest inaczej.
Startujemy w Końskich. Wędrujemy przez niewielki park z uroczym stawem.


staw przy ulicy Browarnej
 
Potem kierujemy się  na konecki cmentarz.
Zajmuje on bardzo rozległy teren, więc ograniczmy się do odwiedzenia kliku ciekawych grobów. Innych niż pokazywane w poprzedniej relacji.


ojciec Jana i Władysława Kiepurów jest pochowany w Krynicy, a matka, która zmarła w czasie wojny w Końskich, na tutejszym cmentarzu 

część cmentarnego terenu zajmuje wydzielony cmentarz  wojenny z czasów 1 wojny światowej

grób rodziny Stoińskich - patriotów, którzy oddali życie za Ojczyznę w latach 2 wojny światowej 
 
Naszą uwagę zwróciła osiemnastowieczna figura św. Kazimierza umieszczona w kapliczce wieńczącej wysmukłą kolumnę. Pominę fakt, że nikt nie wie, jaki to tam święty figuruje, bo nie jest może bardzo popularny. Ale te kosze na odpadki i śmieci walające się u jej podnóża wołają o pomstę do nieba.

kapliczka w centrum cmentarza
 
Oddzielny kącik muszę tu poświęcić pomnikom związanym z powstaniem styczniowym. Od razu uprzedzam – tylko nielicznym.
Na skrzyżowaniu ulic w Końskich odwiedzamy krzyż ustawiony na miejscu, gdzie 8 maja 1864 roku Moskale powiesili dwóch powstańców schwytanych kilka dni wcześniej pod Glinianym Lasem – Franciszka Makulskiego i Lucjana Łączkowskiego. 

powstańczy krzyż
 
Na koneckim cmentarzu jest kilka mogił powstańców. W pobliżu kaplicy rzuca się w oczy ta najbardziej znana – to grobowiec rodzinny Falkiewiczów, w którym spoczywa Kazimierz Falkiewicz, który ruszył do powstania porzucając seminarium duchowne. Walczył między innymi w oddziale Langiewicza, a po upadku powstania musiał się ukrywać i nie mógł wrócić do seminarium, został więc prawnikiem.

tabliczka pamięci Kazimierza Falkiewicza umieszczona na grobowcu rodzinnym
 
Przy innej alejce zauważamy niedawno odnowiony grób Władysława i Jana Radwanów – uczestników powstania 1864 roku. Wstyd przyznać, ale obok jest grób innego powstańca i jakoś go nie zauważyliśmy. Odwiedzimy innym razem.

pamięci powstańców styczniowych
 
Wreszcie ruszamy na leśny odcinek szlaku, który tak nam się spodobałał kilka lat temu.
Już na początku jest słabo – ścieżka szlaku prowadząca w las za Izabelowem całkowicie zawalona sporymi drzewami po wycince. Leżą sobie i już. A my omijamy.
Na szczęście dalej jest lepiej, a nawet bardzo przyjemnie – szeroka droga, słońce, świeża zieleń. 

humory dopisują
 
Skręcamy na teren podmokły, po którym trzeba przechodzić po drewnianych kładkach i pomostach. I niespodzianka – zakaz wstępu wydany przez nadleśnictwo Barycz. Powód – niebezpiecznie jest na starych pomostach. Wszystko się zgadza, ale … Przecież jesteśmy w środku lasu, na szlaku turystycznym. I jak mamy dalej iść?  W przypadku takiego zakazu na szlaku wypadało by pokazać trasę zastępczą, którą turyści mogą iść bezpiecznie. Nie ma nic takiego. Wracać? Głupio. Obchodzić teren bagnisty – bez przygotowania niemożliwe. Trzeba się skupić i zaryzykować. Tym razem się udało, ale drugi raz, zwłaszcza po deszczu bym nie próbowała.

iść? nie iść?
 
Z sercem na ramieniu przedarliśmy się przez skądinąd ładny teren. Nawet znaleźliśmy siły na podziwianie potężnych dębów. Jednego nie zauważyliśmy – nie było zakazu wejścia na ten odcinek dla tych, co idą w stronę Końskich. Jak ich uprzedzić o niebezpieczeństwie? 

 śródleśny staw na szlaku

na jednym z mostków


okazałe dęby na szlaku i mój debiut w roli sztafażu 

A może zakaz dotyczy tylko jednego mostka – pierwszego od strony Końskich? Nie wiem. Gdybyśmy znów za parę lat zamierzali tędy przejść, trzeba dzwonić do gospodarza szlaku z pytaniem o warunki.

jeszcze jeden mostek

Dalszy odcinek szlaku prowadzi już bezpiecznymi ładnymi drogami. Doprowadza do przyjemnego miejsca postoju w pobliżu źródełka. Odpoczywamy i ruszamy dalej w drogę.

zadaszenie nad źródłem (zastanawiam się, dlaczego ktoś robi takie głupie napisy)

odpoczynek

Słońce mocnej przypieka i może dlatego żmije wyszły już na miejsca nasłonecznione. Spotkaliśmy jedną. Żyjemy.

żmija zygzakowata
 
Po zejściu ze szlaku docieramy nad Czarną w okolicy Starej Wsi, potem szlakiem żółtym maszerujemy na południe, aby zejść z niego i poszukać kolejnej nowej drogi do kopalń „Edward” i „Stanisław” (tu link do poprzedniej relacji).

rzeka Czarna w Starej Wsi

nad rzeką kwitną czeremchy 
 
Drogę do kopalń znaleźliśmy.
„Edward” ładnie się prezentuje w słońcu – trochę łazimy po hałdach.


hałdy po kopalni "Edward"
 
W kopalni „Stanisław” próbujemy dotrzeć do szybów wentylacyjnych. Rozbijamy się na małe grupki. I nic. Jeszcze nie tym razem. Ale może niedługo…

 szyb kopalni "Stanisław"

Pozostaje teraz dotrzeć lasem do Stąporkowa. Tym razem przejście kolejką niezłe, jakby mniej chaszczy.
I już Stąporków. Trasa liczyła 21,8 kilometra. I mimo niesprzyjających warunków w niektórych miejscach wycieczka była naprawdę udana.

mapka trasy
 
Zdjęcia – Edek, Janek i ja

7 komentarzy:

  1. Potwierdzam i podpisuję się obiema rękami pod stwierdzeniem zawartym w ostatnim zdaniu. Piękna wycieczka, piękny dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak było - wszystko pięknie. Ale plecy jednakowoż trochę bolały. ;)

      Usuń
  2. No to prawie jak pionierzy!
    Masa ciekawostek, te Końskie to sobie muszę zanotować bardzo grubym pisakiem, bo to warte odwiedzenia miejsce.

    Zakazy wstępu zazwyczaj ignoruję, w takich miejscach są tzw. "dupochronami" nie chce się remontować, to stawiamy znak i w razie wyoadku, nie nasza wina!

    Czemumtakie napisy robią? Najprosciej było by napisać "ponieważ nic innego nie umieją", ale to nie była by prawda. Subkultura kibicowska to od starożytności coś co wymyka się z pojmowania filozofom.

    Brawa dla ekipy, jesteście super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całością Twojej wypowiedzi się zgadzam, chociaż mam jedną uwagę, takie zakazy nazywa się u nas "dupokryjkami.
      A Końskie to nawet u nas na blogu nie są dobrze opisane, bo ciągle coś nam umyka - takie tam zasoby zabytków mają.

      Usuń
  3. Niesamowici, aktywni ludzie. :) Bardzo fajna fotorelacja, bardzo fajna i ciekawa trasa. Taki posty zachęcają do wypraw. :) Pozdrawiam serdecznie, życzę bardzo radosnych dni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za miłe słowa. I życzę równie udanych wypraw. :)

      Usuń
  4. No proszę, urodziłam się w Krynicy i choć to jedyny mój związek z Krynicą, to jednak trochę się o Kiepurach czytało, a o nagrobku w Końskich pierwszy raz słyszę!

    OdpowiedzUsuń