poniedziałek, 18 marca 2019

Znów nad Kamienną

Nie wierzyliśmy, że zapowiadany na niedzielę ciepły słoneczny dzień taki się okaże. W tej sytuacji zaplanowałam asekuracyjną trasę niedaleko domu. I wyszło jak w piosence: „może zawieść każda akcja, asekuracja nie”*. 

niedzielne spotkanie z Kamienną
 
Naszą wyprawę zaczęliśmy w Skarżysku, gdzie zajrzeliśmy na cmentarz żydowski. Znajduje się on przy ul. Łyżwy i został założony pod koniec 19. wieku. Cmentarz został zniszczony w czasie II wojny światowej, a w okresie powojennym część jego terenu przeznaczono na cmentarz komunalny.
Na wydzielonym terenie cmentarza znajduje się ok. 20 nagrobków wykonanych głównie z piaskowca. Trudno już obejrzeć inskrypcje na nich, kamienne płyty starzeją się, ale cmentarz wygląda na zadbany. 

widok ogólny 

nietypowy dla cmentarzy żydowskich nagrobek w formie złamanego drzewa 

macewa przypominająca zamordowanych w działającym w Skarżysku niemieckim obozie pracy przymusowej Hasag 

 nagrobek Izaaka i Szamaja Warszauerów zabitych w grudniu 1945 roku

 
Za cmentarzem przechodzimy do Skarżyska Kościelnego i zmierzamy ku zielonemu szlakowi, którym chcemy dotrzeć nad Kamienną. Pogoda sprzyja – jest coraz cieplej, pod nogami sucho, nawet spotykamy wiosenne kwiaty. A po niewielkim stawie pływa para łabędzi, która zupełnie nas ignoruje zajęta własnymi sprawami. 

pole wśród ugorów


 zwiastuny wiosny

chwila wytchnienia
 
Szlak prowadzi po terenie rezerwatu Rydno w dolinie Kamiennej, gdzie archeolodzy znaleźli ślady życia ludzi z epoki kamienia. Powstające tu osady były związane z kopalniami hematytu. Odkryto je na piaszczystych wydmach tej okolicy.   
Ale nie tylko piasek stanowi tu podłoże. Janek przestrzega przed podmokłym miejscem na szlaku, mimo wszystko idziemy. Teren podmokły jest, ale nietrudno go ominąć. Poza tym oferuje ładne rozlewisko jako obiekt fotograficzny.

 trudny odcinek dojścia do rezerwatu 


bagienko przy szlaku 

Nad Kamienną, która w pobliżu szlaku wije się malowniczo, robimy mały plener fotograficzny. Oto jego efekty.


meandry Kamiennej 


naturalna przeszkoda na rzece
 
Pora wybrać się w kierunku Nowego Młyna, gdzie spodziewamy się kolejnych meandrów. Niestety, Staszek i ja tak się zagadaliśmy, że w sosnowym lasku opuściliśmy szlak, a reszta grupy poszła za nami. Skutek – zawędrowaliśmy nad przyjemny zalew na terenie zakładu górniczego „Łyżwy II”. Jednym słowem, pomyłka przyniosła miłą niespodziankę, bo w dzień roboczy na pewno nie moglibyśmy tam wejść.  


 przedziwne kształty sosen w lesie poza szlakiem

zalew w Łyżwach

pobliska piaskownia

Tak czy inaczej do Nowego Młyna dotarliśmy, kolega Ed pobiegł fotografować rzekę, a reszta grupy z duszą na ramieniu pokonywała drewniany pomost przy młynie. Tym razem przeprawa była mocno niepewna, bo kilka desek pomostu już spróchniało, są dziury. Przeszliśmy.

rozlewisko Kamiennej

Nowy Młyn - elektrownia wodna w dawnym młyńskim budynku 


ostrożna przeprawa
 
Zwykle z tego miejsca wracamy do domu, ale była dopiero jedenasta, pogoda wiosenna, las kusił zapachami i ptasim świergotem. Dzięki takim sprzymierzeńcom udało mi się namówić kolegów do przejścia szlakiem czerwonym w przeciwnym kierunku do naszego marszu porannego.

 na szlaku

I tak zajrzeliśmy w okolice Młyna Piaska, a potem pomaszerowaliśmy dalej ku pozostałościom bezimiennego czwartego młyna nad Kamienną.

 Młyn Piaska 

pobliski krzyż z nieortograficznym napisem (nie zacytuję, sami poszukajcie błędu, jak znajdziecie się w tej okolicy)

koń, jaki jest, każdy widzi - ten jakiś smętny 

Przy pozostałościach tak zwanego czwartego młyna warto się zatrzymać na dłużej, bo rzeka tu uroczo wygląda, a na miejscu młyna z szumem przebija się miedzy resztkami palików. To moje ulubione miejsce nad tej trasie. 

 Kamienna w pobliżu dawnego młyna


pozostałości dawnego młyna 
  
Kiedy już się wyszaleliśmy fotograficznie, można było podjąć poszukiwanie nowej drogi, która nas doprowadzi do miasta. Co tu dużo gadać, odkąd się oswoiłam z mapą, nietrudno mi takie drogi znaleźć. One są i na mapie i w terenie. I już. A ta naprawdę ładna się okazała.


"moja" droga  
 
W pobliżu samotnego domu (pewnie dawnej leśniczówki) Edward namówił mnie na powrót do szlaku, co dało nam kolejne możliwości spotkania oko w oko z Kamienną. Tym razem w okolicy nieistniejącego już młyna w Szczepanowie.

 Kamienna w okolicy młyna, po którym nawet ślad nie pozostał, ale są tacy, co go pamiętają  

pobliskie rozlewisko

Potem jeszcze kawałek asfaltowej szosy i widok Kamiennej z mostu. 

Kamienna opuszcza Skarżysko, a my do niego wchodzimy 
 
Cóż, teraz pora się rozstać z rzeką i z kolegami. Niedaleko przystanku na ul. 1. Maja rozwiązujemy grupę.
Trasa liczyła 17,7 kilometra i okazała sie najlepszą asekuracją, jaką mogłam wymyślić.

Zdjęcia – Edek, Janek i ja

*M. Wolski „Asekuracja” (pamiętacie?)

12 komentarzy:

  1. Znam te miejsca z kajaka, zarówno kładkę przy młynie, jak i pale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jestem ciekawa, jak się pokonuje te miejsca kajakiem. Zapewne kajak pod pachę i pieszo brzegiem. :)

      Usuń
    2. I w ten sposób przynajmniej kawałeczek trasy pokonaliśmy podobnie.

      Usuń
  2. Piękne foty... fajny spacer w miłym towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemna, urozmaicona trasa i super kładka bez poręczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się zgadza. A kładka zapewnia mocne przeżycia. :)

      Usuń
  4. A koń nie smętny, tylko w znoszonej szacie zimowej. A poza tym - czujny. Głowa uniesiona, uszy do przodu: węszy, nasłuchuje, analizuje czy dać dyla. Konie to zwierzęta uciekające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz wszystko stało się dla mnie jasne - ten koń nawet nie drgnął przez cały czas, kiedy tam byliśmy. A za widocznym na zdjęciu ogrodzeniem dwa czy trzy konie swobodnie sobie chodziły. Ten najwidoczniej stał na czatach. Szef.

      Usuń
  5. Świetny szlak, i ładnie pokazany, prawie czczuł jak bym tam sam tuptał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna niewielka rzeka, a ile potrafi dać ciekawych i zaskakujących widoków i miejsc. Szkoda tylko tych znikających młynów...
      Jak dla nas - cała trasa osiągalna autobusem miejskim.

      Usuń