piątek, 31 lipca 2020

Bagno przekwitło, ale nie wyschło

Napotkaliśmy je w lesie w okolicach Parszowa. W planach wycieczki nie było tego typu spotkania. No cóż, jednak miało miejsce. Nawet kilka razy.

bagno zwyczajne

Wędrówkę zaczęliśmy na skraju lasu tuż przed Parszowem. Weszliśmy na solidną bitą drogę, którą wielokrotnie już chadzaliśmy, zawsze była tak porządna, że aż nudna.

świetna droga

kraśnik sześcioplamek

Niestety, kolega Ed miał PLAN, który przewidywał zejście z tej drogi w przecinkę pod linią elektryczną. Zeszliśmy.
Najpierw było nieźle, potem zrobiło się trudniej, aż spotkaliśmy tytułowe bagno. Rzeczywiście przekwitło.

no cóż...

Przedzieraliśmy się przecinką dalej. I stopniowo pod stopami robiło się coraz bardziej miękko i mokro. Trafiliśmy na inne bagno. Stopy zapadały się w mokry mech, woda wlewała się do butów górą. Już miałam zacząć kląć, ale zauważyłam pierwsze żurawiny. Potem następne. I następne.

żurawina błotna jeszcze niedojrzała

zaczyna się rumienić

Ale to jeszcze nic. Pod nogami wyłoniła się niespodziewanie rosiczka. Cudna, malutka. Z uroczymi kropelkami na igiełkach. Koledzy mi zniknęli z pola widzenia, ale nie mogłam się oprzeć magii tej roślinki żarłocznej.

rosiczka okrągłolistna

Oj, jak dobrze, że to bagno nie wyschło!
Czemu to zawdzięczamy? Najpewniej stałej dostawie wody ze źródełka, do którego uparcie dążył kolega Ed. Dotarł tam. A my za nim.

skromny potoczek zasila bagno

To źródełko Biała Skałka. Dzikie, ale obudowane kamieniami. Zobaczcie. Przyjemne, prawda?


Biała Skałka

Ale nie ono nas najbardziej zdumiało, a rewelacyjna – szeroka i absolutnie sucha droga, która do niego prowadzi. Przeszliśmy nią w ubłoconych spodniach i przemoczonych butach. Doprowadziła nas prawie na start. Ech…

można i tak

Żal tej drogi, ale gdybyśmy nią poszli od razu, to gdzie spotkalibyśmy rosiczkę? No gdzie?


Dalej już wędrowaliśmy dobrze znaną suchą drogą. Zrobiło się ciepło, słonecznie. Parę roślin znów trafiło w obiektyw.

cykoria podróżnik

cieciorka pochewkowata

ostrożeń rusza w świat

dziewanna

wilczomlecz sosnka

A potem na rozstajach dróg zobaczyliśmy drogowskaz. Prosty, skromny. Gdybyśmy nie wiedzieli, jak dojść do naszego ulubionego kamieniołomu, to on by nam pokazał.

do Oczu Ziemi w prawo

Oczy czekają

Pracownicy leśni zapraszają do kamieniołomu, zachwalają nowe obiekty. Idziemy więc, bo i tak mieliśmy zamiar zajrzeć w odwiedziny.

wyrobisko kamieniołomu

Przy drodze leśnicy ustawili wydrążone w pniach drzew donice z roślinami. Odgradzają one dostęp do niebrzydkiego rozlewiska.

ogródek w lesie

rozlewisko

Zapraszamy do wejścia!

W kamieniołomie dużo nowych obiektów. Jak wrócą normalne warunki życia, można tu posiedzieć przy ognisku czy grillu, odpocząć pod wiatą, pospacerować wokół małego stawu, przyjrzeć się skalnym ścianom kamieniołomu. Z atrakcji wybraliśmy spacer.

ekologiczny stojak na rowery

miejsce na ognisko

nowa infrastruktura

widok na ściany kamieniołomu

dąb dzielnie trzyma się ściany

Po zwiedzaniu trzeba wymyślić ciąg dalszy trasy. Jak tu wrócić do auta, żeby nie było nudno na tej samej drodze?
I tu znów kolega Ed przychodzi w sukurs ze swoimi świeżymi pomysłami. Będziemy badać przebieg nadzwyczaj przyzwoitej drogi, która powinna prowadzić na północny wschód. I tak prowadzi. Zauważam przy niej wychodnię skalną (możliwe, że to jednak ściana dawnego niewielkiego kamieniołomu).

droga w nieznane

wychodnia skalna

Spokojnie doganiam grupkę, a tu niespodzianka. Droga nie chce prowadzić w zamierzonym kierunku. Tym gorzej dla niej. Nadchodzi rozstanie.
O, ludzie, jakie urozmaicone drogi i bezdroża nastąpiły po tym rozstaniu… Długo by opowiadać.

mały dylemat - jest tu jakaś droga, czy nie

Trzeba uczciwie przyznać, że ładne, suche drogi też się trafiały. Ale zdecydowanie bardziej interesujące były te inne.

czarne jagody już wyzbierane


rudne doły

Grzyby również spotykaliśmy.

pięknoróg


borowiki

Na zakończenie wycieczki jeszcze tylko jedno solidne lądowanie w kolejnym bagnie i po emocjach.

w lesie błoto do ominięcia

tu już bagno - rozpaczliwcem, byle do przodu

Trasa była bardzo krótka – ledwie 9,7 kilometra, ale taka solidna, że hej.

PS Buty pod wieczór wyschły. Można planować kolejne trasy.

PS 2 Zauważyliście zapewne zmianę wyglądu bloga. Jest to niezależne ode mnie i trudne do okiełznania - tekst i zdjęcia żyją własnym życiem, pojawiają się i znikają bez związku z logiką. Liczę na to, że wpis się zachowa bez uszczerbku, ale pewności brak. 

PS 3 Tu link do poprzedniej relacji z kamieniołomu

 Zdjęcia – Edek i ja

6 komentarzy:

  1. Dla samej rosiczki i pięknoroga warto było zejść z trasy !! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto było. Bez dwóch zdań. Jest ciepło, buty i skarpety szybko schną. A pięknoróg rośnie sobie w okolicy suchej. Czyli podwójna przyjemność.

      Usuń
  2. Brawa za wspaniałe, jak zwykle, zdjęcia roślin i owadów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Akurat nie było wiatru, to można było poszaleć z aparatem.

      Usuń
  3. Sporo dzikich kwiatków... kilka by udomowił na łączce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One chyba nie lubią udomowienia. Raz próbowałam udomowić bluszcz z lasu. Nie przyjął się. Ale możesz spróbować zebrać nasiona. Kto wie...

      Usuń