sobota, 26 kwietnia 2014

Człowiek jest tylko pyłkiem na tyłku wszechświata*


Przekonałyśmy się o tym z koleżankami podczas piątkowej wyprawy do Kielc.
Najpierw zderzyłam się z apteczką pierwszej pomocy. W galerii BWA chciałam opatrzyć skaleczony palec i miałam przyjemność zapoznać się z odpowiadającą unijnym normom zawartością apteczki. Gdyby skaleczenie było poważne, wykrwawiłabym się na śmierć, zanim pracownik galerii dowiedziałby się, jak otworzyć to pudło. Na szczęście wspólnymi silami pokonaliśmy bestię.

tak wygląda apteczka po otworzeniu, ale to nie koniec przygód, trzeba jeszcze dostać się do wnętrza

Wreszcie mogłyśmy zwiedzić ekspozycję. A tam wystawa zbiorowa „Dzień jest za krótki – kilka opowieści autobiograficznych”, na której zachwyciła nas praca Małgorzaty Malwiny Niespodziewanej w postaci wyhaftowanego na białym obrusie z mereżką życiorysu artystki. Było też wiele innych prac, jak choćby zdjęcia z akcji Cecylii Malik „365 drzew”, komiks Wilhelma Sasnala czy ściany „wytapetowane" rysunkami innego artysty. Świetnie się bawiłyśmy i polecamy wszystkim tę wystawę, ale najlepiej wybrać się tam w kilka osób, wtedy radość jest większa.

 praca Małgorzaty Malwiny Niespodziewanej 

Basia podziwia "Zeszyty kuratorskie" Artura Żmijewskiego 

na podłodze instalacja Katarzyny Józefowicz "Gry" 

Ukoronowaniem wieczoru była sztuka „Twardy gnat, martwy świat” w Teatrze im. S. Żeromskiego. Dla mnie bomba. Wprawdzie po usłyszeniu z ust aktora zdania „spojrzałem na leżące obok mnie moje piękne, ukochane ciało żony” nie mogłam się połapać, o co chodzi, ale szybko się zorientowałam, że takich i jeszcze większych absurdów jest i będzie znacznie więcej. Kiedy już udało mi się przytłumić zawodowy odruch poprawiania błędów, mogłam razem ze wszystkimi widzami zaśmiewać się do łez.

przed wejściem do teatru

 kapelusz Sławomira Mrożka w foyer teatru

Ta sztuka jest czymś niesamowitym. Autor sięga tu do wielkiej literatury, którą cytuje posługując się językiem współczesnych mediów i filmów klasy B, tworzy parodię tego wszystkiego, co sprawia, że  wyłączacie telewizor, bo nie jesteście w stanie dłużej wytrzymać nagromadzenia płytkich myśli i fatalnego języka. A tu na scenę wyłazi to wszystko wyolbrzymione i obnaża własną miałkość.
Aktorzy grają rewelacyjnie. Gdy główny bohater miota się po scenie w konwulsjach, stojąca obok Dzika Śpiewaczka ma znudzoną minę lub puszcza oko do widzów. Sztuce towarzyszy doskonała muzyka w wykonaniu wielkiej Pieczarki i Marchewki. I jak tu brać to wszystko na poważnie? 
Popatrzcie uważnie na zdjęcia. Czy dekoracja nie przypomina wam wnętrza lodówki?

zdjęcia ze sztuki skopiowałam ze strony teatru
 
Na koniec uchylę czołem autorowi, aktorom i reżyserce spektaklu, którzy zrobili kawał dobrej roboty. (Ludzie, ile mnie kosztowało wymyślenie tego jednego zdania! A tu półtorej godziny tego typu bredni – duża rzecz. Idźcie koniecznie do teatru.)

PS. Zuzanna Skolias jako prezenterka wiadomości telewizyjnych była genialna. Dla tej jednej sceny w jej wykonaniu warto pójść jeszcze parę razy na tę sztukę. 

PS2. Dziś rano w mojej ulubionej stacji radiowej usłyszałam, jak dziennikarz wyraża wyrazy współczucia i pomyślałam, że śnię albo nadal jestem w teatrze.

Zdjęcia: Mateusz Wajda (Teatr im. S. Żeromskiego) i ja

*cytat ze sztuki Mateusza Pakuły „Twardy gnat, martwy świat”
 

2 komentarze:

  1. Spektakl zareklamowałaś wspaniale. Aż się chce tam być. Wystawy też ciekawe. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. A jeszcze dodam, że znany Ci z innych spektakli pan Andrzej Plata dał tu prawdziwy popis aktorskich możliwości. Demon sceny wylazł z niego. Nie to samo, co w "Kotce..."

    OdpowiedzUsuń