czwartek, 1 maja 2014

Na tropie zagadki


Już dawno obiecałam jednemu z czytelników i sobie, że spróbuję zbadać historię samotnego krzyża, znajdującego się w lesie w okolicy Starego Stawku. Słowo się rzekło, kobyłka u płotu.
Na wyprawę w głąb lasu i historii wybraliśmy się 1 maja, a marsz rozpoczęliśmy w okolicach kuźni w Parszowie. Przeszliśmy potem brzegiem zalewu w Mostkach, gdzie wre życie wędkarskie. Ryby zaszyły się w najgłębszych zakamarkach dna, wszystkie wędki zanurzone w wodzie, wędkarze leniwie patrzą na nieruchome spławiki, słonko przygrzewa, my fotografujemy każdy widoczek – sielanka.

 zalew w Mostkach

Później postawiliśmy na większe wyzwania i szlakami rowerowym i pieszym przeszliśmy na skraj miejscowości Kaczka, gdzie kolega Ed w tajemniczy sposób się zdematerializował, a ja pomaszerowałam z pomocą mapy i Stasia na południowy wschód. Droga zaznaczona na mapie jak zwykle – piękna, w terenie – jak to się mówi – ciekawa. A nawet coraz ciekawsza. Wkroczyliśmy na teren użytku ekologicznego o wdzięcznej nazwie  „bagno”. Tak zwana droga bardzo się starała upodobnić do owego bagna. Ale my – nic. Twardo maszerowaliśmy zgodnie z kompasem. Ja zaś zapowiedziałam, że ok. 10 05 znajdziemy krzyż. I co, myślicie, że go nie było? Był! Janek go wypatrzył o 10 06!!!


Żarnówka w Kaczce

 tym razem bez szlaku ale jeszcze luksusowo

jesteśmy u celu 

Na tym sukcesy się skończyły, bo stan krzyża jest bardzo zły: jedno ramię metalowego krucyfiksu leży oderwane, napis u podstawy nieczytelny. Jedyne czytelne słowo to „fondator”, ale już nazwiska czy daty nie można odcyfrować. Może, gdyby odczyścić kamień …, ale to raczej zadanie dla specjalisty. Naszą uwagę zwrócił ciekawy krzyż na jednym z boków postumentu – jest on umieszczony na półksiężycu, co wskazuje na jego związek z prawosławiem. W tej religii jest to częsty symbol i dlatego przypuszczam, że krzyż postawiono na miejscu śmierci jakiegoś Rosjanina. Prawdopodobnie leśniczego lub innego pracownika leśnego – nikt inny nie zapuszczałby się w takie ostępy.  Więcej, jak na razie, nie udało mi się dowiedzieć. Może jeszcze kiedyś coś nam ktoś podpowie …

 obecny stan krzyża

krzyż oparty na półksiężycu (więcej można poczytać tutaj) 

Po odnalezieniu krzyża kolega Ed znów się zmaterializował i nawet wypatrzył potężny dąb i całkiem okazałą sosnę rosnące w pobliżu. Szkoda tylko, że drogi, która by nas wyprowadziła z głuszy nikt nie mógł wypatrzyć. Pojawiały się jakieś niby dróżki, a my maszerowaliśmy wg kompasu na południe lub coś koło tego. Ale po kwadransie męczącego skakania z kępki na kępkę wyszliśmy na drogę, którą prowadzi szlak rowerowy. 

okazały dąb obok krzyża (a miałam już nie pokazywać żadnych zdjęć dębów) 

dorodna sosna tuż obok

 upośledzony buk nieco dalej 

Radość nie trwała długo, bo luksusy nie dla nas. Od tego okropnego bruku stopy nas rozbolały, ale twardo szliśmy w kierunku Wykusu, a potem Polany Langiewicza. Do polany dotarliśmy szlakiem, ale z niej przedarliśmy się do drogi już tradycyjnie – przez chaszcze. Janek napoił wszystkich chętnych wodą ze źródła Langiewicza, polankę zostawiliśmy innym turystom. A było ich dzisiaj na trasie nadzwyczaj dużo. 

przy źródle Langiewicza

pień pomnikowej sosny na Polanie Langiewicza

Do Wąchocka doszliśmy ładną polną drogą, którą prowadzi ostatni odcinek niebieskiego szlaku, zaś w samym mieście każdy miał program indywidualnego zwiedzania. Jedni odpoczywali na ryneczku, inni oglądali klasztor, a jeszcze inni wędrowali przez wąwóz Rocław, dostępu do którego broniła czarna krowa - strażniczka. 

 dobrze strzeżone wejście do wąwozu Rocław 

w wąwozie

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że źle obliczyłam przewidywaną długość trasy – z planowanych 20 km zrobiło się 22,1 km. Ostatnie dwa kilometry powinnam nieść pięć osób na własnych plecach za karę.



Zdjęcia: Edek i ja

9 komentarzy:

  1. Aniu, fantastyczne opisy!!! Super! Czytając jestem z Wami, a nawet omijam zagrożenia... (krowie miny np. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z min najgroźniejsza była ta paszczowa - krówka znudzona była i chyba domagała się towarzystwa. Ale wyglądała poważnie.

      Usuń
  2. Ciekawa wyprawa. A dęby i inne drzewa pokazuj. Są piękne. Buk ma mięsiste usta. Taka perełka ,stworzona przez przyrodę. Jakiś znawca wiedział by , co jest przyczyną takiej deformacji. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten buk wygląda na zaatakowany przez jakąś chorobę.

      Usuń
  3. Krzyż wyjątkowej urody... skąd on tam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, skąd?
      Podobno postawiony na miejscu jakiejś dawnej tragedii.

      Usuń
  4. No ale co z tą historią krzyża?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle historii, ile napisałam, ciągle niewiele wiemy. I chyba więcej się nie dowiemy, bo już nie ma kogo pytać. A krzyż ma zapewne ponad sto lat.
      Będę szukać, pytać. Jak tylko dowiem się czegoś więcej, napiszę.

      Usuń
  5. Czarno-białe zdjęcie, które zrobiłem ponad czterdzieści lat temu przedstawia mieszkańca wsi, który opowiadał historię krzyża. Jest ono umieszczone w tekście „podpatrzeni podczas wycieczek”. Ten staruszek mógł mieć w tym czasie ponad osiemdziesiąt lat i jest duże prawdopodobieństwo, że opowiedziana przez niego historia jest wiarygodna. Mówił o postawieniu krzyża na miejscu, gdzie rozegrała się tragedia. Prawdopodobnie zabito rosyjskiego gajowego.Niestety, nie pamiętam szczegółów. Oczywiście tej chaty i jej podobnych już nie ma, a na miejscu dawnych mieszkańców pojawili się nowi tzw. Daczownicy.

    OdpowiedzUsuń