środa, 8 października 2014

Uwaga – to nie wpis o turystyce, a o mnie. Może lepiej od razu zrezygnować z czytania.


Nie jest chyba dla nikogo tajemnicą, że czytam różne blogi, nie tylko te, zaznaczone na bocznym pasku. Także takie o życiu, gotowaniu, modzie i inne. Ostatnio (tu) natrafiłam na swego rodzaju akcję – ankietę, która do tematyki turystycznej pasuje jak szpilki do namiotu, ale co mi tam. Moja siostrzenica mnie wywołała do odpowiedzi, to odpowiem na pytania. Szczerze. Ale trochę z przymrużeniem oka to ilustruję.

Dwa obowiązki domowe, które lubisz robić w domu.
Lubię prać. Namaczać w misce, wyciągać z pralki, rozwieszać czyste według określonego schematu. I żeby każda sztuka miała dwa spinacze różnego koloru. A potem obracać, żeby lepiej schło, zdejmować, układać w stertę i prasować. Ręczne przepierki też lubię. Ale niewielki, bo przy dużych kręgosłup nieprzyjemnie daje znać o sobie.
Ostatnio zauważyłam u siebie pewną słabość do mycia podłogi. Nie, żebym lubiła ją myć, ale podoba mi się czysta. No to – do roboty. I zaraz lepszy humor.

to nie moje pranie

Dwa obowiązki domowe, których nie lubisz robić w domu.
Nie lubię to mało powiedziane, nie cierpię obierać ziemniaków. A najbardziej mnie wkurzają zaciemnienia na palcach po tej robocie. Wiem, że wynaleziono gumowe rękawiczki, ale …
No, właśnie – nie lubię pracować w domu w tych wstrętnych rękawiczkach. Dłonie potem mają taki nieprzyjemny zapaszek talku. 

to zdjęcie już było na blogu, ale tu mi pasowało
 
Czy lubisz gotować? Jeśli tak to jaka jest Twoja popisowa potrawa?
Do gotowania mam stosunek obojętny – trzeba, to gotuję. Jak nie muszę, też jest dobrze. 

w plenerze - to się gotuje!

Moja popisowa potrawa z lat młodości to była jajecznica z kiszonym ogórkiem. Koleżanki w tamtych czasach zapraszałam na szaszłyki z jagnięciny. Teraz nawet nie pamiętam, jak ja to danie przygotowywałam. Ot, życie.
Moi siostrzeńcy zapewne pamiętają nasze sylwestrowe danie obowiązkowe – pizzę. A po jej zjedzeniu szaleliśmy z confetti, serpentynami i balonikami.
Teraz specjalizuję się w bitkach wołowych w sosie z ciemnego piwa, a z ciast przejęłam i realizuję przepis mamy na keks. 

zdjęcie może nie najlepsze, ale keks - pyszny
 
Podziel się dwoma trickami a'la Perfekcyjna Pani Domu
1.    W łazience mam zawsze tetrową pieluchę, której używam do polerowania kranów. Bardzo skuteczna i szybko wysycha, a taki kran często trzeba przecierać.
2.    Rzeczy, które pakuję na podróż, zawsze układam grupami i każdą grupę umieszczam w oddzielnym worku foliowym. Dzięki temu zawsze wiem, gdzie co mam, w razie deszczu nic mi nie zmoknie, a podczas wyjazdów, kiedy każdy nocleg w innym miejscu, łatwiej wszystko codziennie pakować bez stresu.

i w drogę!
 
Wymień dwóch ulubieńców pani domu
Miska na sałatkę, którą kupiłam za 2,50 zł. Służy mi wiele lat, jest wygodna i duża, łatwo w niej wymieszać surówkę czy sałatkę. A taka tania była! W efekcie – bezcenna.

oto ona - Miss Misek, widać, że codzienna, bo łyżki plastikowe, a nie eleganckie - dla gości 
 
Stary mosiężny moździerz. Idealny do ucierania przypraw – do mięsa i na piernik. Takie świeżo utarte są najbardziej aromatyczne. 

korzenie na piernik staropolski już utarłam 
 
Mieszkanie czy dom?
Dom wspominam z sentymentem, ale z perspektywy czasu mieszkanie wydaje mi się lepsze – mniej pracy wymaga.

Kto prowadzi budżet domowy?
Tatuś. 

Pedantka czy bałaganiarz?
Typ umiarkowany. Nie cierpię szukać rzeczy po całym domu, więc od razu wolę je położyć na swoim miejscu. Ale i tak chaos potrafi mi się zakraść nie wiadomo, kiedy. 

Jak wyglądałby Twój wymarzony dom?
Dom, który widzę w marzeniach jest domem mojego dzieciństwa - bez luksusów, ale z sercem i ciepłem najserdeczniejszym.

tak jeszcze raz przejść przez te drzwi i spotkać babcię, dziadka, mamę ...
 
Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykujesz do dziś?
Mycie całego zestawu domowej porcelany i szkła przed Świętami Bożego Narodzenia. Tak było u babci. W dzieciństwie uważałam, że mycie świadczy o wyższej pozycji w rodzinie niż wycieranie tego całego kramu, więc teraz tylko myję i zostawiam do obeschnięcia. Nie muszę dodawać, że to ja wycierałam. 

 wymyłam aż lśnią
 
Tradycyjnie udzielenie odpowiedzi kończy się wyznaczeniem kogoś do podjęcia tematu. Ja bym zaryzykowała niekonwencjonalnie – Joanna (niech by i po angielsku, przetłumaczymy sobie z wujkiem Google).

PS. Mam nadzieję, że mi wybaczycie tę chwilę słabości i prywatę.

Zdjęcia archiwalne i mojego autorstwa  

8 komentarzy:

  1. to już wiem od kogo przejęłam zamiłowanie do jajecznicy z ogórkiem :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypominam sobie, że nawet u was ją robiłam. Duże porcje. :)

      Usuń
  2. No wiesz to zdjęcie i komentarz. Mam oczy pełne łez.
    Ale swietnie opracowałaś temat. Brawo , miło poczytać i pooglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba obiektywnie przyznać, że urocze z nas były maleństwa. I te loczki delikatne!

      Usuń
  3. Wspomnienia to nie słabość... fajnie potraktowane. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie włóczęga może być nie tylko w przestrzeni, ale też i w czasie. Na ile to możliwe, rzecz jasna.

      Usuń
  4. Aniu, myślę, że byśmy się dogadały! u mnie w domu też myło się wszystkie szkła na święta! wolę prać niż gotować, chociaż prasuje zwykle Maciek. i to on obiera ziemniaki, za co będę mu dozgonnie wdzięczna, bo nienawidzę tego robić. i gumowych rękawic też nienawidzę. i lubię mieć czyste podłogi. świetny wpis - miło jest poznać blogera od trochę nie-podróżniczej strony. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy coś wspólnego, nie tylko zamiłowanie do wędrówek. A może to właśnie główne podobieństwo, które potem przekłada się na inne drobiazgi.
      A i ja z przyjemnością czytam wasze wpisy "obok głównego nurtu".

      Usuń