czwartek, 23 kwietnia 2015

Dwa dwory

W ostatnią środę szef pozwolił mi się wykazać, co skutkowało wycieczką do miejsc przeze mnie wybranych. Starannie i długo wybierałam te miejsca.
Dotarliśmy do nich z Przysuchy, skąd przeszliśmy 21,3 kilometra, żeby wylądować w Radestowie – bardzo blisko Przysuchy, ale szliśmy okrężną drogą. Wszystko, co sobie wymarzyłam, obejrzeliśmy.
Dziś opowiem o dwóch dworach. Oba mają za sobą długą historię, ale jeden miał więcej szczęścia do ludzi. I stąd ogromna różnica w ich obecnym stanie.

figura Jana Nepomucena we wsi Zbożenna, przy niej skręcamy do dworu

Pierwszy to osiemnastowieczny dwór w Zbożennie. Można powiedzieć, że spotkała go degradacja, bo powstał jako pałac – był siedzibą starosty uszyckiego – Karola Szydłowskiego. Pewnie, tak, jak ja, nie wiecie, co to za powiat ten uszycki. Dowiedziałam się, że zajmował on 2509 wiorst2 i znajdował się na Podolu. Więcej informacji znajdziecie w edutece.

elewacja frontowa dworu
 
Niestety, starosta zmarł i w XIX wieku pałac nie miał szczęścia do nowych i coraz innych właścicieli, którzy doprowadzili go do ruiny.
Aż tu nadeszły nowe, lepsze czasy, a to dzięki znanemu przedsiębiorcy ze Skarżyska. Dwór Zbożenna  nabył Kazimierz Witwicki –  właściciel „Zakładów Przemysłowych, Odlewnia Żelaza i Emaliernia Kamienna – Jan Witwicki”.  W latach dwudziestych XX wieku zadbał on o niegdysiejszy pałac – obecnie dwór, który z jego inicjatywy rozbudowano o taras od strony ogrodu. A i sam ogród stał się wtedy miejscem spacerów, spotkań towarzyskich. Widać to na kopiach archiwalnych zdjęć wyeksponowanych obecnie na ścianach dworu Zbożenna.

dwór od strony ogrodu
 
Teraz ogród wokół dworu to raczej niewielki park z uroczymi zakątkami dla spacerowiczów, którzy mogą w każdej chwili przysiąść na ławeczce lub przy niewielkim stoliku i podziwiać okolicę. Mnie zauroczył zapach kwitnących właśnie klonów (miodem pachniało!). Śniadanko wycieczkowe zjedliśmy przy stoliku z widokiem na malowniczy staw (można po nim pływać łódką, ale my nie próbowaliśmy, wolimy poruszanie się po stałym lądzie).  

parkowy staw

kwiaty klonu
 
Przed wejściem do dworu znajduje się prawdziwie dworski podjazd z wielkim dębem na środku klombu. Dawniej stała tu odlana w skarżyskiej odlewni figura Matki Boskiej. Cóż, podobnie jak dwór padła ofiarą nacjonalizacji. Wyobraźcie sobie, że majątek w Zbożennie, odlewnię oraz dom Witwickich w Skarżysku znacjonalizowano w lutym 1945 roku, kiedy właściciel był więziony w Moskwie. Żeliwną figurę z parku przed zniszczeniem uratował woźny szkoły działającej w dworze w latach powojennych. Zdobi teraz jego ogródek (niestety, nie znalazł się on na naszej trasie).

dąb przed dworem
 
No i sam dwór – to już nie szkoła. Dwór ma nowych właścicieli, którzy pięknie go wyremontowali i przeznaczyli na elegancki hotel z restauracją. Skąd wiemy, że elegancki? Zajrzeliśmy i zostaliśmy oprowadzeni po wnętrzu. Ja jestem oczarowana. Widać dbałość o szczegóły i szacunek dla historii.  W głównym holu ściany zdobią portrety członków rodziny Witwickich.

duma właścicieli - oryginalny wewnętrzny wiatrołap

 fotografie rodzinne Witwickich 

jedna z sal konferencyjnych

przytulny kącik wypoczynkowy

Restauracja w pomieszczeniach piwnicznych zachęca do sięgnięcia po kartę dań. Powstrzymaliśmy się, bo jeszcze nie była czynna – za wcześnie przyszliśmy.  Nic straconego, zawsze można tu zajrzeć (oczywiście w godzinach jej pracy), sami sprawdźcie. 

sklepienia sali restauracji

bar

Więcej informacji znajdziecie na stronie dworu. Zaś informacje o rodzinie Witwickich na stronie Muzeum Orła Białego.

Ścieżką wzdłuż torów kolejowych oddalamy się od Zbożenny w kierunku Skrzynna.

droga wśród pól w stronę Żukowa (na horyzoncie mazowieckie sady)
 
A teraz drugi dwór. Ten znajduje się w Żukowie (parę kilometrów pięknymi polnymi drogami od Zbożennej). To szesnastowieczny dwór obronny. Powstał on z inicjatywy któregoś z przedstawicieli rodu Podlodowskich* (właścicielem Żukowa był w tym czasie kanonik krakowski Jerzy Podlodowski). Dwór podobno wyglądał imponująco, miał kilka kondygnacji,  cztery baszty, dwie piwnice, kamienne schody.

Wyobrażam sobie, że to mogła być podstawa baszty. 
 
Ten, biedak, nie miał szczęścia do właścicieli; teraz to już nawet nie ma co odbudowywać. Stach od razu wyczuł, gdzie znajdują się jego ruiny, kiedy tak do nich szliśmy przez pole – „to będzie ta duża kępa” – i była. Od strony łąki tak to właśnie wygląda, a od strony wsi można zauważyć kamienne ściany zapewne dawnej piwnicy, nawet coś w rodzaju niegdysiejszej baszty. Z okienek zionie zapachem piwnicznym, pod ścianami prześlizguje się zaskroniec. No, niesamowite to wszystko robi wrażenie. A tuż obok sielankowy staw – pewnie dawna fosa. 


pozostałości dworu obronnego w Żukowie

niegdysiejsza fosa
 
I wcale nie musicie przedzierać się przez łąkę, jak my – ruina dworu jest łatwo dostępna od strony wiejskiej drogi. Jeśli będziecie w okolicy, zajrzyjcie póki jest, a więcej informacji o dworze znajdziecie na stronie powiatu przysuskiego.
O innych miejscach, które odwiedziliśmy napiszę następnym razem. Też będą ciekawostki.

Zdjęcia – Edek i ja

* Czy i wam kojarzy się to nazwisko z Janem Kochanowskim, którego żoną była Dorota Podlodowska?


2 komentarze:

  1. Rewelacyjny obiekt... Witwiccy wiedzieli gdzie inwestować,pewnie są inne również obiekty ?
    A pani Dorota od razu mi się skojarzyła... poprzez Jana z Mikołajem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz dwór już nie Witwickich, ale obecni właściciele są w kontakcie z rodziną dawnych właścicieli. Tak to przynajmniej wygląda.

      Usuń