piątek, 24 kwietnia 2015

Kilka ciekawostek z okolic Przysuchy

Może być więcej niż kilka, uprzedzam lojalnie.
A teraz czytajcie, jeśli macie ochotę.
Zaczęło się gorzej niż fatalnie, bo koledzy zapałali zupełnie dla mnie niezrozumiałą chęcią zwiedzania parku w Przysusze, ja stałam jak sparaliżowana na skraju i z przerażeniem słuchałam wrzasków ptaków, których miliony gnieżdżą się tam na drzewach. W końcu nie wytrzymałam i sama ruszyłam na trasę – panowie dołączyli po jakimś czasie.

park w Przysusze

dziewiętnastowieczny Dwór Dembinskich w Przysusze, a w nim Muzeum im. Oskara Kolberga 
 
Polecam odcinek zielonego szlaku od Przysuchy do Skrzyńska. Bardzo elegancki jest – duża część trasy wyłożona kostką brukową. Już chyba nic lepszego nie można wymyślić. Przechodzimy obok cmentarza w Skrzyńsku, gdzie szczególnie rzuca się w oczy kaplica cmentarna Dembińskich z Przysuchy. 

na zielonym szlaku 

 kaplica grobowa Dembińskich na cmentarzu w Skrzyńsku

W samym Skrzyńsku też jest na czym oko zawiesić. Przede wszystkim zwraca uwagę późnobarokowy kościół pod wezwaniem św. Wojciecha. Jest on znanym sanktuarium maryjnym z piętnastowiecznym obrazem Matki Boskiej Staroskrzyńskiej. Niestety, obrazu nie udało nam się zobaczyć, jest on zasłonięty obrazem przedstawiającym św. Wojciecha biskupa.
Koło kościoła kilka lat temu widzieliśmy uroczą figurę przedstawiającą Dzieciątko Jezus na kuli ziemskiej, z jakiegoś powodu (może renowacja?) nie ma jej teraz, ale piękny kamienny krzyż przed kościołem nadal cieszy oko.

kościół w Skrzyńsku 

wnętrze kościoła

zamiast słynnego obrazu Matki Boskiej Staroskrzyńskiej - jego kopia w postaci płaskorzeźby przed kościołem

kamienny krzyż na placu przed kościołem

oryginalna kolumna, której teraz nie zastaliśmy na miejscu

Dalej wędrujemy wzdłuż torów kolejowych od stacji Przysucha (a jednak!) do stacji Skrzynno, oczywiście z przerwą na zwiedzanie dworu w Zbożennie. Fascynujące widoki! Po prawej stronie w oddali jeszcze trochę pagórków garbu Gielniowskiego, a po lewej jak okiem sięgnąć płaskie pola Mazowsza. I chmurki różnorodne, i skowronki – raj.

płasko jak okiem sięgnąć

 sady owocowe 
 
No i Skrzynno – przeczytałam, że stad pochodził Mszczuj za Skrzynna, który podobno zgładził Wielkiego Mistrza podczas bitwy pod Grunwaldem. Współcześni mieszkańcy nic a nic nie ustępują przodkowi, nam nie musieli imponować walecznością, a i tak zaimponowali jako naród uprzejmy i uczynny. Turystę poinformują, oprowadzą, wyszukają ciekawostkę. Zwiedzanie czysta przyjemność. Przy siedemnastowiecznym kościele pod wezwaniem św. Szczepana mieliśmy przewodnika, który wszystkie tablice na ścianach świątyni chciał nam objaśniać. I ciekawostki w okolicy zachwalał. Niestety, nie udało nam się wejść do środka zamkniętego kościoła, a tam skarby sztuki sakralnej. 

kościół w Skrzynnie

Łabędź - herb rodu Duninów umieszczony na ścianie kościoła

renesansowy portal

portal barokowy

Szukamy siedemnastowiecznej karczmy, o której czytałam w Internecie. Każdy chciał pomóc – mała dziewczynka wskazała drogę, sympatyczny przechodzień próbował nas zaprowadzić na miejsce, ale nie wytrzymał tempa – sterował nami zdalnie. Nie wiemy, czy to na pewno ta karczma, ale nawet, jeśli nie, to i tak to, co nam pokazano cudne jest. Oczyma wyobraźni widzę grupę rozochoconych gorzałką mężczyzn na ławeczce przed tą chatą. 

prawdopodobnie to właśnie jest stara karczma w Skrzynnie 

a to "portal wsiowy"

ławki pod ścianą

Syci wrażeń myślimy, że już nam się udało „zaliczyć” wszystkie atrakcje Skrzynna, a tu jak nas nie zamuruje ze zdziwienia nad Radomką! Przed nami przecudnej urody nieczynny młyn. No właśnie – to ja szykowałam trasę, nie zauważyłam na mapie małego znaczka, który o im uprzedza. Nic to, mieliśmy niespodziankę. Panom podobały się też stawidła. Czasu już nie było, żeby zaglądać do wnętrza, może innym razem, a może sabkon tam zajrzy i pokaże, co w młynie piszczy.


młyn w Skrzynnie
 
Już właściwie wychodziliśmy za Skrzynna, ale zainteresowała nas ciekawa kapliczka słupowa. Wdałam się w rozmowę z mężczyzną, który w pobliżu naprawiał jakąś maszynę rolniczą. Dzięki tej rozmowie wiem, że to kapliczka świętego Rocha, ale pan by nie był mieszkańcem Skrzynna, gdyby nas nie wysłał 200 metrów w las, bo tam bardzo ładna kapliczka jest i trzeba ją koniecznie zobaczyć. To zobaczcie.

kapliczka słupowa w pobliżu kościoła

kapliczka świętego Rocha (oczywiście też słupowa) 

szczególnie polecana kapliczka, która okazała się kamiennym krzyżem
 
Jak już się oderwaliśmy od uprzejmych przewodników, ruszyliśmy w stronę Żukowa – znacie to miejsce. A potem kolega Ed postanowił też nam coś ciekawego w okolicy pokazać i zaproponował własną wersję drogi do Radestowa. Czego tu się spodziewać? Pól, ścieżek, rzek, kopalni piasku? Można. I się człowiek nie zawiedzie. 

wiosenne pola koło Radestowa 

Maszerowaliśmy wśród rozległych pól, czasem jakiś sad się pojawił, bocian latał nam nad głowami, rzekę Jabłonicę pokonaliśmy w nudny sposób – po moście. Myślałam, nudno. Ale ni z tego, ni z owego natrafiliśmy na sporą kopalnię piasku. I w dodatku przeszliśmy ją w poprzek! A dalej w polu pojawiło się coś, czego nigdy jeszcze nie widziałam i nie wiem, do czego to służy – wielki głęboki wykop, dół można rzec, nawet nie całkiem wypełniony śmieciami. Dziwna rzecz.

niespodziewana kopalnia piasku

 dół - zagadka
 
A w samym Radestowie młyn! I to nie jakiś tam pospolity wodny. O, nie, to młyn gospodarczy, cokolwiek to znaczy. Też nieczynny i zamknięty. 

młyn gospodarczy w Radestowie 

figurka z 1900 roku
 
No i przykra niespodzianka na koniec – bus nam uciekł sprzed nosa. Cóż, kiedyś to się musiało stać. Na szczęście było ciepło i następny przyjechał za pół godziny. 
Mam też dodatkową informację dla osób lubiących podróżować rowerem lub samochodem - to idealna wycieczka dla nich. Do wszystkich miejsc opisanych dzisiaj i w poprzednim poście można dojechać asfaltowymi drogami. Warto wybrać się  w niedzielę i tak zaplanować trasę, aby do kościołów trafić miedzy nabożeństwami, wtedy można obejrzeć wnętrza, a do Zbożenny na obiad po 13, bo dopiero o tej godzinie otwierana jest restauracja.

Zdjęcia - Edek i ja 

4 komentarze:

  1. Wspaniałe miejsca. Rewelacyjne fotografie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję; rzeczywiście, warto tam zajrzeć.

      Usuń
  2. Bogata wycieczka... nie wiem dlaczego ,nie lubię niczego co jest dalej niż Szydłowiec.
    Foty nad wodą rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wsiadaj na rower i kończ z tą niezasłużoną antypatią. Warto zajrzeć w te strony.

      Usuń