środa, 21 marca 2018

Pogoda zmienną bywa



Zwłaszcza na przedwiośniu. I taką mieliśmy w pierwszym dniu kalendarzowej wiosny.
Wyruszyliśmy z Wąchocka w pełnym słońcu. Maszerowaliśmy na zachód, więc słońce nie świeciło nam w oczy. Za to wiatr miał używanie – ten wiał z zachodu. Czyli, rzecz jasna, w pysk. W rezultacie przeszłam całą trasę w kurtce. Czasem nawet kaptur przyszło naciągnąć. 

 Wąchock kolejowy

Trasę wybrał nam Staszek specjalną. Szliśmy otóż ostatnim odcinkiem trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej „Świętego Stanisława Kostki”. Nasz odcinek wyliczył Stach na 13 kilometrów (całość – 47).
Najpierw szliśmy ulicą wzdłuż torów, potem małym laskiem i przez wieś Marcinków Górny, gdzie spotkaliśmy krzyż z XII stacją EDK.

droga w lesie

 jeden ze starych domów w Marcinkowie 

nie było sposobu sfotografowania tego krzyża bez drutów elektrycznych
 
Za Marcinkowem weszliśmy na doskonale nam znaną drogę do leśnego stawu, który dosyć często odwiedzamy. Ma on sporą dokumentacje fotograficzną, ale tym razem nie mam zdjęć do pokazania. Słońce akurat się schowało i staw wyglądał jak jednolita biała płaszczyzna na białym tle.  

rzeczka, na której znajduje się staw
 
Za stawem pomaszerowaliśmy drogą w lewo. Tu przyszło nam omijać podmokły teren i trochę brnęliśmy w mięciutkim śniegu. Nic trudnego. 

gdzieś w lesie 

Trudniej zrobiło się po wyjściu z lasu. Tu nas zaatakował kąśliwy wiatr. Pola płaskie, niewielkie pojedyncze sosenki nic a nic nie chroniły od wiatru. Na szczęście wkrótce schowaliśmy się za rozległą kopalnią piasku. Teraz dla odmiany sypnął śnieg. Krótko sypał, bo zaraz wyjrzało słońce i mogliśmy spokojnie zjeść śniadanie. 


 nieźle sypało

a po kilku minutach ...

zima zgubiła maseczkę karnawałową 

Staszek bez trudu odnalazł XII stację EDK umieszczoną na drzewie w niewielkim lasku, a potem trzeba było pokonać podmokły odcinek w obniżeniu terenu. Na szczęście kolega mróz jeszcze działa i spokojnie przeszliśmy. Tu sobie z Jankiem pomyśleliśmy, że byłoby dobrze, gdyby ten mróz się utrzymał tej nocy, kiedy uczestnicy EDK będą tędy iść (w najbliższy piątek).

bardzo pomysłowe oznakowanie przy pomocy odblaskowych pasków - duże ułatwienie dla wędrujących nocą 

na razie zamarznięte

Droga nam skręciła w stronę Skarżyska Kościelnego. Ładnie się zrobiło, słonecznie. 

wśród pól (oczywiście pod wiatr) 

 ulica Południowa w Skarżysku Kościelnym
 
Trasa doprowadziła nas do terenów przemysłowych, a potem do kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy, gdzie umieszczono ostatnią stację EDK. 

Staszek już czeka przed kościołem

tu umieszczono ostatnią stację Ekstremalnej Drogi Krzyżowej  
 
Tym razem nareszcie udało nam się wejść do wnętrza kościoła. Kościelny pozwolił nam się rozejrzeć i zapraszał do ponownych odwiedzin po Świętach, kiedy ołtarze będą odsłonięte. 

wnętrze kościoła Świętej Trójcy

najbardziej sensacyjne miejsce w kościele - relikwiarz w Kaplicy  Aniołów Stróżów, w którym znajdują się relikwie Krzyża Świętego; trafiły one do świątyni w drugiej połowie XIX wieku, w późniejszych latach popadły w zapomnienie i dopiero w roku 2014 odnalazł je proboszcz parafii, ksiądz Marian Czajkowski

 fragment Drogi Krzyżowej we wnętrzu kościoła

krzyż w pobliżu kościoła
   
I tu mogłaby się nasza wyprawa zakończyć, ale wcześnie jeszcze było, no i trasa niedługa. Postanowiliśmy dotrzeć do domu pieszo.
Ruszyliśmy w kierunku torów kolejowych. Droga, nie powiem, niezła była. Czasem wiało, czasem nie. Widokowo raczej bez fajerwerków. 

mróz jeszcze trzyma

krzyż wśród pól  

Po opublikowanie tego wpisu poznałam jeszcze jedną ciekawostkę związaną z  krzyżem z ostatniego zdjęcia. Jest to nowy krzyż ustawiony na miejscu starego, który miał na ramionach napisy świadczące o jego historii. Na belce poziomej napisano "O Boże Miłosierdzie", a na pionowej "Zmiłuj się nad nami. Fundator 1934". Znalazłam jego zdjęcie zrobione w roku 2010.
I właśnie temu staremu krzyżowi poświęciła swój wiersz pani Elżbieta Jach. Przeczytajcie i spójrzcie innym wzrokiem na poniższe zdjęcie:
"Krzyż u św. Jana"
Rozstaje zapomnianych dróg
drewniany krzyż
na zmurszałych ramionach
"Jezu zmiłuj się nad nami" 
a On
pod skorupą rdzy 
kona
zapomniany
jak droga*
 
stary krzyż

Ostatni odcinek trasy dał mi mocno w kość, bo droga zamieniła się w ścieżkę, którą prawie nikt nie chodzi. No, trzeba było brnąć przez śnieg. I tak dobrnęliśmy do miasta. 

Oleśnica płynie pod lodem
 
W sumie pokonaliśmy 18 kilometrów. 
Życzymy Stachowi i pozostałym pielgrzymom Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jasnej nocy i dobrej drogi, kiedy wyruszą na trasę.

*Wiersz napisany 9.1. 2008 r opublikowany w tomiku "W cieniu wikliny"
Zdjęcia – Janek i ja

15 komentarzy:

  1. Jaka ocena figury Chrystusa z Marcinkowa pod względem "powstańczości"?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu mamy problem. Odwrócenie jest, ale forma inna.
      Moim zdaniem bardzo przypomina Chrystusa na krzyżu w Skarżysku-Kamiennej wystawionym w roku 1866. To może jednak coś w tym jest? A może na siłę naginamy fakty?
      Trzeba nam opinii historyka. Tej zaś brak.

      Usuń
    2. Jest książka "Marcinków : zarys dziejów" - może w niej jest historia krzyża?
      Przeglądałem sobie wczoraj tę starą mapę
      http://mapire.eu/en/map/europe_XVIII_century/?layers=here-aerial%2C90%2C92%2C99%2C100%2C103%2C120&bbox=2337465.363155206%2C6632070.6863501575%2C2345400.4821540606%2C6635706.22250797
      i zauważyłem kaplicę w dziwnym miejscu. Przypomniałem sobie, że kiedyś czytałem historię o Zarżniętej Górze i że wcześniej tam stała kaplica św. Rocha właśnie. Kaplicę rozebrano i postawiono nową przy drodze do Marcinkowa. Sprawdzam sobie teraz zdjęcia tej kaplicy, a tam krzyż z takim samym Jezusem
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d3/Kaplica_p.w._św._Rocha%2C_Wąchock_(6).JPG
      Może faktycznie nie ma co spekulować, ale z drugiej strony na mapie bitew Powstania Styczniowego jest kilka "kropek" w okolicy Wąchocka...
      Wyjaśnień innej formy figury może być wiele, ale wciąż mam nadzieję, że to jest powstańczy znak:)

      Usuń
    3. Wąchock to powstańcza stolica w pierwszych dniach powstania; tu działał Marian Langiewicz, do ktorego ciągnęli ochotnicy z różnych stron. Z tymi krzyżami musi być "coś na rzeczy".
      Przy okazji kaplicy to zdałam sobie sprawę, że to jest dla nas obiekt tak oczywisty, że praktycznie na każdej wycieczce w te okolice ją omijamy, bo już była. A krzyż przy niej tyle razy widziałam i nie zauważyłam odwrócenia. I nawet na blogu jest jego zdjęcie https://swietokrzyskiewloczegi.blogspot.com/2013/08/ze-starachowic-do-skarzyska-rajd-25.html
      Tak czy inaczej wypada przy najbliższej okazji poświecić jej więcej czasu i miejsca na blogu, bo mamy nawet archiwalne zdjęcia wykonane przez Edwarda przed laty.

      Usuń
    4. Być może ktoś usiłował odtworzyć figurę z opisu nie z formy, stąd różnice, ale kontekst kulturowy jest.

      Usuń
    5. Mogło tak być. A w najblizszym wpisie pokażę autentyk z roku 1863. I wcale nie odwrócony!

      Usuń
    6. O, to ciekawe! Myślałem, że to może Majków, bo jest zaznaczone miejsce na mapie miejsc pamięci, ale jednak tam jest odwrócony Jezus i to chyba nawet w jeszcze innej formie
      https://goo.gl/maps/cKXJ7MS5rKA2
      ale sprze komputera się nie dowiem, czy to ten krzyż jest powstańczy, czy inny w Majkowie. Z resztą na mapie jest informacja o kapliczce, nie krzyżu.

      Usuń
    7. Krzyż ze zdjęcia znam, bo często obok niego przechodzimy wracając z Pleśniówki.
      Kapliczka może być w pobliżu kościoła. Jak tylko nadejdzie sezon ogródkowy i zacznę wyprawy na wieś, to zrobię sobie po plewieniu wycieczkę w stronę kościoła i sprawdzę.

      Usuń
    8. Jednak krzyż z następnego wpisu też odwrócony, wczoraj tego nie zauważyłam.

      Usuń
  2. Piaskownia ,czy to kontynuacja wygaszonej ,czy nowe odkrywki ?
    Trasa od Wąchocka do Kościelnego jest mi dobrze znana... szwenda się koło zbiorników diabeł - stary już ale figlarny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piaskownia stara, maszyny stoją, bramy otwarte, może czekają z rozpoczęciem prac aż mróz zelżeje.
      Co do trasy - niby znana, ale organizatorzy EDK poprowadzili ją takimi przyjemnymi ścieżkami, którymi nasza grupa dotychczas nie chodziła. To mieliśmy nowość.
      No i trzeba oddać honor organizatorom - opis trasy na poziomie mistrzowskim. Wszystko wyjaśnione klarownie, w jednym tylko miejscu - w okolicy rozlewiska pojawiły się malutkie problemy. Ale wyjaśniliśmy je w dzień, to w nocy czy też już może nad ranem Staszek spokojnie przejdzie.

      Usuń
  3. Cieszę się że tacy fachowcy jak Świętokrzyskie Włóczęgi doceniły ten odcinek trasy. Uczestnicy EDK oprócz mapy i opisu, mieli do dyspozycji darmową aplikację na telefon, która pomagała trzymać się trasy szczególnie w nocy.
    Macie bardzo fajny blog, bardzo przyjemnie się go czata. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staszek nas poinformował o tej aplikacji, ale nikt z nas nie miał akurat telefonu, który mógłby ją obsłużyć. Tacy trochę staroświeccy jestesmy.
      Dziękuję za dobre słowo o blogu.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Świetny marsz, faktycznie trasa EDK wyglada na przygotowaną świetnie i z pomysłem.

    Pozdro dla uczestników!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka była - Stach przeszedł całość. Zadowolony jest z podjęcia tego wyzwania. Zresztą, to nie jest jego pierwsza EDK.
      Ale bez dobrego przygotowania trasy nie byłoby to możliwe. Organizatorzy spisali się na medal.

      Usuń