wtorek, 23 czerwca 2026

Do Radziejowic na spotkanie z historią i sztuką

Leżą Radziejowice w województwie mazowieckim, w gruncie rzeczy nawet niedaleko od naszej mieściny. A spróbujcie tam dojechać komunikacją publiczną, to zajmie wam to ze cztery godziny w jedną stronę. W drugą zapewne tyleż samo. No to gdzie tu czas na zwiedzanie? A jest co zwiedzać, o czym się przekonałam na wycieczce autokarowej zorganizowanej przez Fundację Wczoraj dla Jutra. Wycieczka miała trzy główne przystanki. Pierwszym był klasycystyczny pałac – pierwotnie Radziejowskich, później Krasińskich. 
 
fronton pałacu
 
Jest on połączony arkadową galerią z neogotyckim zamkiem rozbudowanym w XIX wieku z dużo starszej wieży. Wnętrza pałacu mieszczą dom środowisk twórczych. 
 
od strony parku
 
Część ich jest udostępniona do zwiedzania i możemy tam podziwiać kolekcję obrazów Józefa Chełmońskiego. Przewodniczka opowiada o historii pałacu, zwraca uwagę na urodę obrazów, zaprasza do gabinetu jednego z najbardziej znanych jego rezydentów w latach powojennych – Jerzego Waldorffa. Relacji fotograficznej z tego etapu wycieczki nie będzie – w pałacu obowiązuje surowy zakaz fotografowania. 
 
 
Wybierzmy się  więc na spacer po rozległym parku otaczającym pałac. 
 

Ma on charakter parku angielskiego z alejami spacerowymi nad dużym stawem, polankami widokowymi, okazałymi pomnikowymi drzewami. 
 


Z określonego miejsca nad stawem roztacza się widok na pałac i zamek, który uwiecznił na swoim obrazie Chełmoński. 
 

Tu i ówdzie spotykamy rzeźby – głównie popiersia znanych artystów. 
 
Adam Mickiewicz
 
Juliusz Słowacki
 
Janusz Olejniczak
 
Teresa Żylis-Gara 
i wielu innych...
  
Oryginalną formą odznaczają się popiersia, których autorem jest Alfons Karny. Umieścił on rzeźby na dużych blokach skalnych. 
 
Ernest Hemingway i Henry de Toulouse-Lautrec 
 
Są też w parku rzeźby Gustawa Zemły.
 
Dawid Psalmista 
 
Rozstrzelanym
 
W części parku wokół dziewiętnastowiecznego dworku modrzewiowego szczególnie nas zauroczyła „Arka”, dzieło niezwykle wszechstronnego artysty, Józefa Wilkonia.
 
 
Ten dużych rozmiarów korab stanowi świetną interpretację biblijnej historii. Jest to jednocześnie miejsce doskonałe do zabawy. 
 


Aż żal było opuszczać urocze drewniane zwierzęta i ich przytulisko. 
 


Wypada dodać, że w pałacu trwa właśnie wystawa prac Wilkonia malowanych na porcelanie. Nosi ona tytuł „Białe złoto”. 
Po krótkim postoju przed dziewiętnastowiecznym modrzewiowym dworkiem opuszczamy Radziejowice. 
 

Naszym kolejnym celem jest wieś Kuklówka Zarzeczna. To tam osiadł w ostatnich latach życia Józef Chełmoński. Nabył spory kawał ziemi i wiekowy dworek. Przewodniczka z pałacu opowiadała, że w dworku nadal mieszkają potomkowie malarza i nie jest on udostępniony do zwiedzania. Mimo to pojechaliśmy tam, ot tak, spontanicznie. 
Do dworku prowadzi aleja wiekowych drzew, głównie dębów. Przy jej początku umieszczono pamiątkowy głaz z tablicą upamiętniającą Chełmońskiego. 
 

Na końcu alei wyłonił się stary parterowy dworek nakryty dwuspadowym dachem, z niewielkim oszklonym gankiem umieszczonym niesymetrycznie. A pod jednym z drzew odpoczywał starszy pan, jak się okazało, prawnuk malarza, potomek jego trzeciej córki, Zofii. Pan zaprosił nas do ogrodu po stronie domu z tarasem. 
 


Sam zasiadł przy tarasowym stoliku z teczkami zawierającymi kopie rodzinnych fotografii i szkiców, jakie Chełmoński kreślił w szkolnym zeszycie. 
 


Popłynęła opowieść o malarzu, jego żonie, córkach, losach rodziny po wojnie. Było to niezwykle poruszające spotkanie, tym bardziej cenne, że zupełnie się nie spodziewaliśmy tak miłego przyjęcia. 
 
ogrodowa kapliczka
 

Z Kuklówki grupa wycieczkowa wyruszyła na dalsze zwiedzanie, ale o tym opowiem innym razem.  
 
Zdjęcia mojego autorstwa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz