wtorek, 23 lipca 2013

Znów wędrujemy z Jagodnego do Szydłowca - spacer 16 czerwca

Wydaje się, że tak niedawno, bo w marcu, odbyliśmy rajd na tej trasie. (tu go opisałam)

Nic bardziej błędnego – wprawdzie start oba rajdy miały wspólny, ale trasy różne. Tym razem po wyjściu z lasu skierowaliśmy się do wsi o trudnej nazwie – Kierz Niedźwiedzi i drogami polnymi wśród pachnących zbóż doszliśmy do Krza (a może jednak Kierza?). Taki spacer to sama radość – aromaty, barwy, słońce. Wśród zbóż plenią się rumianki, chabry i kąkole. Rozum mówi – chwasty, a serce się cieszy, bo piękne. Mało tego, zdarzają się i poziomki czyli obżarstwo. Wśród traw pasie się sarenka, w innym miejscu bocian. Sielanka.



Ale i tu nagle zgrzyt – czegoś nam brakuje. Przy polnej drodze w okolicach Krza zawsze podziwialiśmy okazały głaz narzutowy, a teraz na tym miejscu ostała się jeno trawa. Głaz zniknął. Napotkany we wsi mężczyzna informuje, że głaz sprzedano. To się w głowie nie mieści – sprzedać symbol tej miejscowości, najsłynniejszy obiekt! A jednak…

Powyżej droga bez głazu, a poniżej dowód na to, że głaz narzutowy był (zdjęcia z roku 2007)



I tak idąc przez pola i lasy dotarliśmy do Szydłowca, trasa liczyła 17,5 km. Pokonaliśmy ją w 4 godziny. W Szydłowcu musieliśmy czekać na bus około 50 minut, bo w niedziele busy rzadko jeżdżą, ale w ciepły dzień czekanie to nie problem.

zdjęcia - Edek i ja 

2 komentarze:

  1. W tych okolicach byłam. Ale w Twoim obiektywie wygląda ciekawiej. Proszę podpisywać roślinki. Bociana rozpoznałam :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta roślina przecudnej urody to kąkol. Trucizna to jest. Uważaj.

    OdpowiedzUsuń