piątek, 26 lipca 2013

Rajd pełen niespodzianek - 17 lipca (cz. 1)

Był to rajd na trasie Ćmielów – Wola Grójecka – rezerwat Lisiny – Bodzechów – Ostrowiec. 
 
W Ćmielowie nie zwiedzaliśmy słynnej fabryki porcelany i związanego z nią muzeum. A co? Nie musimy przecież. Za to obejrzeliśmy kościół Wniebowzięcia NMP – w rzeczywistości obejrzeliśmy go dokładnie z zewnątrz, a do wnętrza tylko zajrzeliśmy przez uchylone drzwi. Zainteresowała mnie mnogość tablic upamiętniających różne wybitne osobistości, a wśród nich jedna poświęcona znanemu nam z Chełmowej Góry słynnemu badaczowi modrzewi polskich – Marianowi Raciborskiemu. Zastanawiałam się, dlaczego akurat tutaj taka tablica, a to dlatego, że Raciborski urodził się niedaleko Ćmielowa – w Brzóstowej, przez którą później szliśmy.

kościół w Ćmielowie - widok ogólny i wnętrze 

 Tablica upamiętniająca M. Raciborskiego (znajduje się na ścianie dzwonnicy)

Po dokładnym obejrzeniu kościoła i jego otoczenia pomaszerowaliśmy zbadać ruiny szesnastowiecznego zamku. Muszę przyznać, że z daleka wyglądały one jak zrujnowany domek jednorodzinny z lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku – ot, taki sobie klocek. Dopiero z bliska okazało się, że to fragment wieży przedzamcza, są też całkiem przyzwoite mury, sklepienia i inne takie, co nie wiem, jak się nazywają. Zaś sam zamek to resztka niebrzydkich murów na wyspie – tam się nie dało dotrzeć, ale widoczne te mury były i owszem.


na górnym zdjęciu fragment murów zamkowych z wieżą, a na dolnym ruiny zamku 

Z innych ciekawostek ćmielowskich widzieliśmy dziewiętnastowieczną krytą gontem kapliczkę, figurę św. Floriana i pomnik Bojowników o Wolność. A potem zajrzeliśmy na ćmielowski cmentarz, gdzie przede wszystkim rzuca się w oczy oryginalna kaplica cmentarna o bardzo nietypowym kształcie. Obeszłam tę budowlę naokoło i na jednej ze ścian zauważyłam Krzyż Pamięci Narodowej, a przy nim tabliczki z nazwiskami żołnierzy AK i wybitnych osobistości regionu. 


   
Pomnik Bojowników o Wolność  



cmentarna kaplica i Krzyż Pamięci Narodowej

Jak zwykle podziwialiśmy ciekawe nagrobki, kamienne krzyże, rzeźby nagrobne. Szczególnie zainteresowała mnie Pieta z czerwonego piaskowca na jednym z grobów. Pytałam pracowników cmentarza, kto jest autorem tego oryginalnego dzieła. Cóż, jeden z panów stwierdził, że jest za młody, żeby się znać na piaskowcach. Do dziś się zastanawiam, czy on mnie nie obraził.



I tak mając nierozwiązana zagadkę rzeźby opuściliśmy cmentarz i udali  w dalszą drogę. 
O czym później.
  
zdjęcia - Edek 

1 komentarz:

  1. Cmentarze mają coś w sobie. Szczególnie stare groby. Pogodę mieliście wspaniałą. Spokojnie na porcelanę ćmielowską możesz popatrzeć w domu. A wokół fabryki porcelany tak pięknie :))))

    OdpowiedzUsuń