czwartek, 29 października 2015

Wąwozowo



Od pewnego czasu chodziła za nami wizja Naszego Wąwozu w jesiennych barwach (pisałam o nim w kwietniu – tu). Trzeba więc było się tam koniecznie wybrać.
Jak zwykle mijaliśmy po drodze tereny wokół zapory Wióry, a potem zagłębiliśmy się w las. 

w drodze do zalewu Wióry

okolice tamy

wychodnia skalna w okolicy tamy

przerwa na łyk herbaty

Tym razem szliśmy jakoś inaczej niż zwykle i dzięki temu udało nam się spenetrować kilka bocznych wąwozów, choć i tak w końcu wylądowaliśmy w głównym. Te boczne odnogi potrafią dać w kość, bo stromo tam bywa, a i przeszkody terenowe liczniejsze są. Dziś stąpaliśmy po dywanie z liści – ładne to, ale niezbyt bezpieczne, bo nigdy nie wiadomo, co tam pod spodem może się ukrywać. Poza tym trudniej się było poruszać, bo więcej drzew zalegało w poprzek wąwozu. Było trochę gimnastyki. No i tym razem okazało się, że wąwóz jest jednak zamieszkany – spotkałam tam (duże słowo – raczej zobaczyłam) piękną sarnę.

wejście do wąwozu 



w wąwozie

Jak pokonać tę przeszkodę? 

Parę lat temu swobodnie można było przejść pod drzewem - teraz już tylko wąż się tam prześliźnie. 

W planach były kolejne wąwozy, więc pomaszerowaliśmy w stronę Prawęcina. I tu niespodzianka – taka niby malutka wioska, a jaką ma imponującą historię -  parę dni temu świętowano 675 rocznicę powstania tej miejscowości!


pola Prawęcina 

wiekowy krzyż w Prawęcinie  

remiza strażacka i plakat informujący o jubileuszu wsi
 
Za Prawęcinem Dolnym robimy postój w kolejnym wąwozie – przez ten prowadzi szosa, ale i tak jest niebrzydki. Teraz cały zasypany żółtymi liśćmi. 

wąwóz w drodze z Prawęcina Dolnego do Górnego 

ozłocona droga przy wyjściu z wąwozu
 
Zostały nam jeszcze kolejne wąwozy między Prawęcinem a Kunowem. Te mają kapitalne nazwy – choćby taki Prosięcy Dół czy Sroczy Dół. Oczywiście w terenie brak tabliczek z nazwami, więc nie wiadomo dokładnie, gdzie się który zaczyna lub kończy. Na pewno ciągną się te wąwozy przez ponad kilometr, mają lessowe ściany porośnięte tarniną, dziką różą, berberysem i trzmieliną. Teraz na dnie wąwozów rozkłada się głęboki cień i jest dosyć chłodno, ale i tak przyjemnie się przez nie wędruje.



lessowy wąwóz w drodze do Kunowa

jesienne barwy wąwozu

tak bywa tu wiosną 

I wreszcie docieramy do Kunowa, gdzie szef kieruje nas w ulicę Kaznodziejską, idąc dalej możemy sobie obejrzeć niebrzydkie wychodnie skalne. Przy okazji mamy trochę wspinaczki i spaceru terenowego z widokami na Kunów. 


wychodnia skalna przy drodze do Bukowia 

panorama Kunowa
 
O samym Kunowie napiszę w następnym poście, bo sporo tu jest do pokazania. Teraz tylko mała statystyka – wycieczka była krótka – 14,8 kilometra. Ale połączona z dużą ilością ciekawych miejsc nie wydawała się nam za skromna.

Zdjęcia – Edek

4 komentarze:

  1. Piękne wąwozy w jesiennej szacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i spacer niezbyt meczący - trasa warta polecenia.

      Usuń
  2. No to mam inspiracje na wiosenną wędrówkę tymi wąwozami - "Prosięcy Dół" mnie rozwalił ..... i Ciołek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosną w Prosięcym Dole zwykle pasie się krówka - taka z jasnym umaszczeniem.
      A jak tam pachną rośliny! (Oczywiście dla zwolenników tych zapachów, bo jak się trafi na okres kwitnięcia berberysu, to średnio jest)

      Usuń