środa, 24 kwietnia 2019

Andrzej nie odpuszcza

Tydzień temu ja koncertowo „zgubiłam” Karczówkę, a dziś Andrzej pokazał, jak jej nie zgubić. Dostarczył nas na miejsce autobusem, a potem pieszo. 

 spacerkiem w stronę Karczówki 

pomnik pamięci rozstrzelanych w maju 1944 roku (tu wersja poprzednia) 
 
Na samym wzgórzu zaprezentował widoki na okolicę, zaprowadził do klasztoru i kościoła, a potem poprowadził szlakiem na spotkanie z historią i wiosną.



widoki z Karczówki

schody prowadzące do kościoła p.w. św. Karola Boromeusza 

figura św. Barbary wyrzeźbiona w jednej bryle galeny  
 
Wiosna w rozkwicie – drzewa bardziej zielone niż tydzień temu, przylaszczki wyraźnie w odwrocie, ich miejsce zajęły zawilce i fiołki.

bukowy las na zboczu wzgórza 
 
Przechodzimy klasztorną alejką nazwaną imieniem ojca Kolumbina Tomaszewskiego, ostatniego zakonnika, który po likwidacji klasztoru bernardynów za sprzyjanie powstaniu styczniowemu został jako jedyny zakonnik na Karczówce. Umieszczono tu drewniany krzyż upamiętniający powstanie wykonany 20 lat po jego upadku. 

alejka ojca Kolumbina Tomaszewskiego

 krzyż - pamiątka powstania styczniowego
 
Nie schodziliśmy do mogiły powstańców styczniowych, którzy w klasztorze szukali schronienia, tu mieli lazaret, a zmarłych grzebano przy klasztornym murze. Pokażę jej zdjęcie sprzed kilku lat.


powstańcza mogiła (zdjęcie z roku 2009) 
 
Na wzgórzu znajdujemy liczne ślady wydobycia kruszców, są tu pozostałości dawnych szybów oraz wyrobiska liniowe zwane szparami. Wydobywano tu galenę ołowianą, która występowała z barytem, kalcytem i innymi cudami natury.

wyrobisko liniowe
 
Po opuszczeniu Karczówki zmierzamy nudną asfaltową drogą w stronę Bruszni, na której byliśmy tydzień temu. 

na Bruszni fiołki

i groszek wiosenny
 
Kolejny odcinek szlaku prowadzi przez Białogon. Długo on prowadzi przez ten Białogon. Zatrzymujemy się na chwilę przy starym drewnianym kościółku, a potem idziemy ulicami.  

zabytkowy kościółek w Białogonie

i znów pomnik Staszica w Białogonie  

Bobrza jakaś taka wątła tym razem 
 
Wreszcie las, a w nim podejście na Patrol. Na początkowym odcinku poziomice rozmieszczone gęsto, potem robi się łagodniej. Nie jest łatwo, ale ciekawie. 


 na Patrolu 

Na szczycie mały odpoczynek i  pożegnanie z częścią grupy, która musi wcześniej wrócić do domu. 

na postoju - rozważamy wprowadzenie strojów organizacyjnych w jaskrawych barwach 😏
 
Pozostali maszerują w kierunku Zgórska, a potem na Czerwoną Górę. Tu trochę wiosennych roślinek i odpoczynek od dosyć uciążliwego wiatru, który cały dzień nam dokucza.

 symboliczna mogiła żołnierska w Zgórsku

wilczomlecz migdałolistny

 dziad i baba, czyli pożegnanie z podbiałem
 
Teraz przed nami Zelejowa i Chęciny. I to kusi, i to nęci, ale zaczyna nieśmiało kropić. Wybieramy wariant bezpieczny, czyli Chęciny. Zapowiada się asfaltówa, ale kierownictwo trasy łaskawie zezwala na wariant eksperymentalny i wędrujemy przyjemnymi uliczkami nowego osiedla (bez aut i asfaltu), a potem polną ścieżką. Taki marsz na azymut.

zaułek w Chęcinach
 
Do Chęcin dotarliśmy z drobnym deszczykiem, a bus podjechał po kilku sekundach nieczekania.
Długość trasy wyliczyliśmy na 18,2 kilometra. 
 
Zdjęcia – Edek, Janek i ja

6 komentarzy:

  1. Piękna wycieczka i foty też...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejna porcja świętokrzyskich cudeniek! Aż korci by na kilka lat się do Was przeprowadzić i co nieco samemu pozwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjeżdżaj - mam wolny kontener mieszkalny w ogródku na wsi. :)

      Usuń
    2. Kuszące - jak mi Marzenka wydobrzeje, to wpadniemy.

      Usuń
  3. Niech zdrowieje, to najważniejsze. Nasze okolice czekają

    OdpowiedzUsuń